BBC przestanie zapraszać (pseudo)naukowych dziwaków do swoich programów

BBC podjęło ważną decyzję - w programach tego nadawcy ograniczone ma zostać prezentowanie poglądów, którym przeczy wiedza naukowa. To efekt krytyki, której od kilku lat poddawane są audycje BBC. Dziennikarzom telewizyjnym i radiowym zarzuca się, że wprowadzają odbiorców w błąd tworząc fałszywe wrażenie, iż poglądy nie mające poparcia w wiedzy naukowej powinny w dyskusji zajmować pozycję równoważną nauce.

Szczególnie widoczne jest to w debatach poświęconych globalnemu ociepleniu. Typowe jest zapraszanie do studia naukowca przedstawiającego aktualną wiedzę na temat globalnego ocieplenia i jego przyczyn (przypomnijmy - ocieplenie jest i z 95% prawdopodobieństwem powoduje je działalność człowieka ) oraz tzw. sceptyka, który bądź stara się zaprzeczyć samemu ociepleniu bądź jego antropogeniczności (czyli temu, że wywołują je ludzie).

W ten sposób powstaje fałszywe wrażenie, że w nauce wciąż istnieje duża niepewność dotycząca przyczyn zachodzących zmian klimatycznych. Z jednej strony w ponad 97% prac naukowych dotyczących przyczyn ocieplenia wskazuje się na człowieka , z drugiej badania opinii publicznej pokazują, że ludzie nie będący fachowcami mają inne zdanie. W badaniu z października 2013 23% Amerykanów stwierdziło, że nie wierzy w globalne ocieplenie.

O taki stan rzeczy oskarża się często - i niestety słusznie - media. Doskonale podsumował to John Oliver w swoim talk show "Last week tonight", w którym pokazał, jak powinna wyglądać debata gdyby chcieć zachować matematycznie poprawną proporcję naukowych zwolenników i przeciwników antropogeniczności globalnego ocieplenia. Najpierw prezentuje fakty na temat ocieplenia, potem omawia sposób, w jaki prezentują to media a na koniec proponuje - żartem - nową formułę. Jeśli 97 procent naukowców jest zgodnych, a 3 procenty mają inne zdanie, to niech w studiu podczas dyskusji znajdzie się 97 zwolenników i 3 przeciwników danej tezy.

 

Pierwszym problemem jest to, że po stronie nauki wypowiadają się zwykle stale te same osoby - w USA jest to głównie Bill Nye. Natomiast tak zwanych sceptyków jest wielu i co raz widać tu inne twarze. Z tym problemem zetknęło się też BBC - gdy próbowano znaleźć do jednego z programów naukowca, wystąpienia odmówiło 12 osób , a zgodził się wreszcie specjalista aż z Australii. Dzieje się tak głównie dlatego, że zazwyczaj naukowcy niechętnie wdają się w pyskówki, w które często zamieniają się podobne publiczne wystąpienia. Zwykle badacze nie chcą być stroną atakowaną, a to typowy sposób konstruowania debaty. Prawda bywa też znacznie mniej efektowna , niż nastawione na wywołanie emocji teorie spiskowe. I wreszcie naukowcy są najczęściej dużo gorzej przygotowani do przedstawiania swych poglądów w sposób atrakcyjny medialnie, niż ludzie, którzy uczynili z tego swój zawód.

Szczepienia, GMO i kreacjonizm

Podobne problemy dotyczą też innych dziedzin nauki. Wyraźnie zbyt silnie reprezentowani są przeciwnicy szczepień. Również tu nauka jest niemal całkowicie zgodna co do tego, że są one niezbędne, przynoszą znacznie więcej korzyści niż strat , nie wywołują autyzmu ani innych chorób im przypisywanych itd. Jednak w programach w rodzaju telewizji śniadaniowej częstym schematem jest zaproszenie jednego zwolennika i jednego przeciwnika szczepień. W dodatku przeciwnik często jest człowiekiem o znanej z filmu czy telewizji twarzy. Taki ludziom jesteśmy skłonni wierzyć niezależnie od tego, czy mają kwalifikacje do wypowiadania się na dany temat. W takiej sytuacji siedzący obok lekarz, który wypowiada się w spokojny i rzeczowy sposób często robi wrażenie mniej pewnego i przekonującego. Podobne podejście pojawia się w dyskusjach o GMO czy kreacjonizmie.

Właśnie takie praktyki mają być ograniczone w BBC. Ponad 200 menadżerów przeszło już szkolenia, w których uczeni są rozpoznawania i oceniania wartości danego poglądu i takiego tworzenia audycji, by nie było konieczne sztuczne kreowanie kontrowersji.

Można się spodziewać, że podniosą się głosy o cenzurze i ograniczaniu wolności wypowiedzi . Autorzy raportu dotyczącego zmian w BBC zauważają, że dobre dziennikarstwo naukowe nie polega tylko na odzwierciedlaniu szerokiego wachlarza poglądów, ale na różnym ich prezentowaniu w zależności od znaczenia, jakie mają. Manipulacją jest więc raczej tworzenie sensacji przez zapraszanie efektownych, ale merytorycznie bezwartościowych gości.

Więcej o: