Cyfrowy cień świata za miliard euro

Dane z GUS czy Eurostatu, wymieszane w jednym tyglu z pogodynką, wpisami z Twittera, danymi z GPS-ów wbudowanych w smartfony. Czy da się dzięki temu przewidzieć kryzys? Zespół naukowców pracujących nad FuturICT potakuje. I gra o miliard euro z UE

Wyobraźcie sobie Ziemię pokrytą sensorami, tworzącymi coś na kształt systemu nerwowego. System ten ma kilka lub kilkanaście centrów, do których spływają wszystkie informacje pozyskane przez sensory: temperatura powietrza, humor i nastroje obywateli, stan gospodarki, a nawet aktywność Słońca.

Dane z GUS czy Eurostatu, w jednym tyglu z pogodynką, wpisami z Twittera, danymi z GPS-ów wbudowanych w smartfony. Wynik? Są naukowcy, którzy twierdzą, że da się na tej podstawie zbudować potężne narzędzie analityczne, wyliczyć - przynajmniej w pewnym sensie - co się wydarzy w najbliższej przyszłości. I ostrzeć przed nadciągającym kryzysem.

Jednym z takich naukowców jest Dirk Helbing, fizyk i socjolog z Politechniki Federalnej w Zurychu. Helbing jest szefem projektu FuturICT, który ma być "magiczną kulą", pozwalającą zajrzeć w przyszłość.- Z przyszłością jest troche jak z wydmą - powtarzają naukowcy skupieni wokół FuturICT. Nie da się przewidzieć jak dokładnie są w niej ułożone wszystkie ziarna piasku. Można natomiast powiedzieć jaki wydma będzie miała kształt.

FuturICT - New Science and Technology to Manage Our Complex, Connected World from FuturICT on Vimeo.

Demon Laplace'a w komputerze

Idea przypomina nieco tzw. demona Laplace'a - hipotetyczną istotę, która zna położenie wszystkich cząstek we Wszechświecie i wie, jakie siły działają na te cząstki. Wie, może więc przewidzieć, co stanie się za chwilę. Współczesna fizyka mówi, że człowiek takiej "wiedzy absolutnej" nigdy nie zdobędzie. Niemiecki fizyk Werner Karl Heisenberg już na początku zeszłego wieku stwierdził, że nie da się dokładnie zmierzyć np. prędkości cząstki elementarnej i jej położenia. Żeby to zrobić musielibyśmy np. tę cząstkę naświetlić, czyli wysłać w jej stronę wiązkę fotonów (która byłaby jednocześnie falą). Problem w tym, że jeśli wiązka taka będzie miała zbyt krótką falę, to zderzy się z cząstką i zmieni jej tor lotu i prędkość w nieprzewidywalny sposób. Jeśli natomiast falę świetlną wydłużymy, to zmniejszymy rozdzielczość i nie będziemy w stanie dokładnie określić położenia cząstki.

Zdaniem Helbinga, coś z hipotecznych sił demona jednak jesteśmy w stanie odtworzyć.

Planetarny system nerwowyFuturICT ma się składać z 3 platform. Pierwsza z nich to Planetarny System Nerwowy (Planetary Nervous System). Ma on być zbudowany z wielu czujników rozsianych po całym świecie. Czym będą te czujniki? Wszystkim, co może zbierać dane i je udostępniać. Mowa więc o takich instytucjach jak Eurostat czy GUS, o obserwatoriach astronomicznych, stacjach meteorologicznych, o wpisach na Twitterze czy Facebooku, a także o naszych telefonach, komputerach (o prywatności będzie za chwilę).

Chodzi więc o wykorzystanie infrastruktury, która już istnieje.- Weźmy na przykład internet - mówi magazynowi Next Paul Lukowicz z Niemieckiego Centrum Sztucznej Inteligencji, jeden z naukowców pracujących nad projektem FuturICT. - Stanowi on dziś coś, co można nazwać "cyfrowym cieniem świata". Niemal wszystko, co się dzieje w świecie realnym ma swoje odbicie w sieci: w portalach informacyjnych, we wpisach na Twitterze czy Facebooku - mówi.Wszystkie pozyskane w ten sposób dane (wzrost PKB danego rejonu, pogoda, ruch uliczny zmierzony za pomocą GPS-ów w telefonie) będą spływać do centrów danych, zwanych Obserwatoriami Kryzysowymi.

Helbing porównuje je do laboratoriów, które będą korzystać z drugiej platformy, zwanej Symulatorem Życia na Ziemi (Living Earth simulator). Bedzie to superprogram, który wszystkie zebrane dane "włoży" w modele matematyczne, zinterpretuje i podpowie np. czy w najbliższym czasie danego rejonu nie dotknie kryzys.

FuturICT Documentary from FuturICT on Vimeo.

Przykład: do Obserwatorium w Egipcie napływają informacje o tym, że światowe indeksy giełdowe zniżkują, a ceny zbóż zaczynają rosnąć. Jednocześnie ze strefy euro napływają dane o niskim PKB, słabej produkcji przemysłowej, niższych inwestycjach. Symulator wywnioskuje, że inwestorzy wycofali pieniądze z akcji, a zaczęli je wkładać w żywność, którą traktują jak bezpieczną przystań. I takich inwestorów będzie coraz więcej, bo gospodarka strefy euro jest w słabej kondycji. Ceny żywności będą więc dalej rosnąć. Symulator "wie" też, jak wygląda średnia pensja Egipcjanina (bo podał to urząd statystyczny). I wie, że na Twitterze i Facebooku pojawiają się wpisy naładowane bardzo negatywnymi emocjami*. Komputer wyświetli więc komunikat: "Wysokie prawdopodobieństwo wybuchu zamieszek w Kairze".

Ale to tylko początek. Twórcy FuturICT chcą, by Symulator pomagał w analizie tego typu kryzysów znacznie wcześniej. A być może tłumić je w zarodku. W systemie będzie można budować hipotetyczne scenariusze i przewidywać skutki ekonomiczno-społeczne niektórych decyzji. Ale nie tylko takie.

Załóżmy np. że ulicami Berlina idzie pochód Love Parade. W jednym z tuneli wybucha panika i kilkaset osób uwięzionych w tej pułapce zostaje stratowanych przez tłum. Sytuację mogłaby poprawić "ewakuacja" osób z innych części pochodu i rozładowanie ruchu. Pytanie jednak, czy to nie wywoła jeszcze większej paniki? Symulator mógłby to przewidzieć, m.in. dzięki temu, że ma częściowy dostęp do "emocji tłumu" (choćby przez Twittera czy Facebooka), a także do informacji o tym jak tłum się przemieszcza.

Nie tylko szklana kula

Trzecia część systemu to Platforma Globalnego Uczestnictwa. Naukowcy stwierdzili, że skoro będą już istnieć centra, które zbiorą dane z całego świata, a dane te są publicznie dostępne, to prognozy przyszłości również powinny być dostępne dla każdego.- Chcemy dać ludziom taką platformę jak internet, który jest siecią, na bazie której buduje się różne usługi, takie jak strony WWW, komunikatory, serwisy społecznościowe... - mówi Lukowicz.I tu się otwierają drzwi np. dla programistów.

Skoro będą oni mieć dostęp do zinterpretowanych danych, to będą też mogli wykorzystywać te dane w swoich aplikacjach. Np. będzie można zainstalować na smartfonie aplikację, która będzie wiedziała, że w Chicago panuje ptasia grypa (np. dzięki informacjom z portali internetowych). Będzie też wiedziała jak często ludzie z Chicago przylatują do Polski. Wiążąc te dane z sobą, być może wyświetli nam informację: "najprawdopodobniej za 2 tygodnie zachorujesz na ptasią grypę".- Jeszcze nie wiemy co ludzie z tym zrobią tak, jak Tim Berners-Lee nie wiedział co ludzie zrobią z siecią WWW - mówi naukowiec. I daje inny przykład aplikacji, która bada nastroje konsumentów. - To wskaźnik ekonomiczny, który pokazuje jak bardzo ludzie są skłonni do zakupów i do konsumpcji. Dziś bada się to za pomocą ankiet. Ale jeśli zadamy komuś pytanie, czy woli oszczędzać, czy wydawać, to nie powie nam całej prawdy. Nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że sam nie jest do końca świadomy, Gdyby jednak założyć, że wszyscy ludzie będą mieć np. GPS w telefonie, to będziemy mogli określić, ilu z nich bywa w sklepach luksusowych, ilu z tanią odzieżą, a ilu kupuje tylko żywność.

Sceptycy i rafy

FuturICT ma szanse zgarnąć miliard euro finansowania unijnego. Mimo wątpliwości (o nich za chwilę) i wczesnego etapu projektu, pomysł spodobał się Komisji Europejskiej. I został włączony do grona tzw. Projektów Flagowych. W tej chwili jest ich sześć, co najmniej dwa dostaną po 1 mld euro do wydania w ciągu 10 lat. Pierwsze aplikacje, które mają pomóc w podejmowaniu decyzji mają się pojawić w 2015 r. Cały projekt ma się zaś zakończyć w 2022 r. Ale pytania wokół FuturICT się mnożą. Raz, nie ma pewności, czy dane, które system będzie zbierał będą wiarygodne. Wiadomo przecież, że nawet niektóre urzędy statystyczne podają fałszywe dane. Tak robiła np. Grecja przez wiele lat.

Dwa, nie wiadomo, czy modele wykorzystane do interpretowania strumienia danych będą skuteczne. W 2007 r., jeszcze zanim wybuchł kryzys finansowy, większość graczy giełdowych była przekonana, że powszechnie stosowane modele oceny ryzyka papierów wartościowych są doskonałym narzędziem. Nie brały pod uwagę jednej zmiennej - płynności rynku, czyli możliwości zmiany jednych aktywów na drugie.

FuturICT: Czy świat jest siecią? Zobacz, jak padały banki w USA w 2008

US Bank Failure - Frank Schweitzer from FuturICT on Vimeo.

Według Marco Avellanedy z New York University, cytowanego przez Scientific American, to był jeden z kluczowych czynników. Czy twórcy FuturICT mają pewność, że wezmą pod uwagę wszystkie czynniki, które mogą kształtować przyszłość?Oddzielny problem stanowi prywatność. - Wszystkie te dane będą zbierane anonimowo. Czyli system będzie wiedział, że ktoś właśnie wszedł do sklepu z używaną odzieżą, ale nie będzie miał pojęcia kto to zrobił. Poza tym, każdy sam będzie decydował o tym, które dane chce udostępnić - mówi Lukowicz.

Istnieje też ryzyko samospełniającego się proroctwa (lub samoniszczącego się proroctwa). Co się np. stanie, gdy społeczeństwo dostanie od systemu informację, że za dwa dni w centrum Nowego Jorku prawdopodobnie wybuchną zamieszki? - To oczywiście wielkie pytanie, na które staramy się znaleźć odpowiedź. Idea jest jednak taka, żeby system sam wiedział jakie skutki przyniesie podanie konkretnej informacji do opinii publicznej - mówi Lukowicz.

 

Co boli tę część świata - WYWIAD Next z profesorem Paulem Lukowiczem.