CC: Złodziej w nocy

Rzeczywistość jeszcze nigdy nie była tak rzeczywista.

Program Photoshop firmy Adobe zbiera wciąż cięgi - ostatnio stał się bohaterem prześmiewczego spotu parodiującego reklamy kosmetyków. Przypomina mi się ostatnia scena filmu eXistenZ, w której para bohaterów dokonuje egzekucji na twórcach gry wirtualnej za zbrodnię "najbardziej efektywnej deformacji rzeczywistości". Poprawianie zdjęć jest stare jak fotografia, ale wystarczy obejrzeć galerię starych pin-upów i ich źródłowych fotek; oto wystylizowane, malowane obrazy, które nie pozostawiają wątpliwości co do tego, czym są.

Dzieła Photoshopa przychodzą jak złodziej w nocy, po cichu, wprowadzając niewidoczne zmiany, oszukując czasem nawet wprawne oko fachowca.

TO WYGLĄDA NA ROBOTĘ PHOTOSHOPA. MOGĘ TO STWIERDZIĆ NA PODSTAWIE NIEKTÓRYCH PIKSELI I FAKTU, ŻE SWEGO CZASU WIDZIAŁEM WIELE SHOPÓW.

Jak groźna może być taka manipulacja rzeczywistością? W animowanym Patlabor 2 sfingowany materiał wideo przedstawiającego atak terrorystyczny posłużył do wywołania paniki na ulicach Tokio, zakończonej wprowadzeniem stanu wojennego. Satyra Fakty i akty z 1997 pokazywała zaś medialne sfabrykowanie całej wojny (w celu odwrócenia uwagi od skandalu obyczajowego z udziałem prezydenta USA)!

Zastanawia mnie wtedy zawsze naiwność, z jaką ludzie podchodzą do obrazu - czy to zdjęć, czy wideo. Jaskrawym przykładem jest głupiutki Uciekinier z Arnoldem Schwarzeneggerem, w którym telewizja kłamie przy pomocy technik manipulacji obrazu. A widownia w to wierzy, tak samo jak wierzy później prawdziwej wersji nadanej przez ruch oporu. Bo zobaczyła na własne oczy.

Prawdziwe kłamstwa

Ja jednak jestem fanem Photoshopa i poprawiania rzeczywistości przy jego pomocy. Przecież nie jest tak, że surowe, nieobrobione zdjęcie pokazuje jakąś prawdę - już sam fakt wykonania fotografii wypacza rzeczywistość. Nie mówię już nawet o tym, jak różne narracje można stworzyć samym kadrowaniem, wyłączając element z kompozycji lub przeciwnie, dając szersze tło. Ale już samo zatrzymanie czasu jest nienaturalne i zaburza porządek rzeczy; to co było ruchome, nagle zamiera. Zróbcie serię szybkich zdjęć komuś mówiącemu i wybierzcie kadr, na którym ma dziwnie rozciągnięte usta, groteskowy grymas, głupią minę, którą przybrał na ułamek sekundy. Jaką prawdę mówi zamrożenie jej w czasie?

Pamiętam, jak robiłem kiedyś zdjęcie do dokumentów, a czoło me zdobił pokaźny pryszcz, co za pech! Na szczęście sprawne palce fotografa klik-klik wyszopowały go w kilka sekund. Pryszcz zniknął po paru dniach, a zdjęcie mam do dziś. Czy gdyby wciąż żył na nim, utrwalony w wieczności, mówiłoby to prawdę o mnie?

Inaczej też odbiera się zdjęcie. W realu wszystko trwa chwilę - spotykając kogoś nie zdążymy zarejestrować wszystkich szczegółów, pamięć pełna jest rozmytych plam. A tu - zdjęcie, nad którym można ślęczeć godzinami, znajdując nowe ciekawostki - a to dziwną plamkę na skórze, a to niefortunną fałdkę. Surowe zdjęcie wpada często wprost do doliny niesamowitości. Rzeczywistość trzeba poprawić, żeby wyglądała na prawdziwą.

Wystarczy tylko o tym pamiętać i nie wierzyć we wszystko, co widzimy.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski, jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: