Kto nadaje ton w muzyce? Naukowcy to zmierzyli - zobacz mapę muzycznych szlaków

Z danych serwisu Last.fm dwójka naukowców wykopała zaskakującą mapę. Zobacz, jak wygląda geografia muzyki. I gdzie naprawdę rodzą się muzyczne mody

Gdy jedni naukowcy próbują przewidzieć, jak rozprzestrzeniać się może wirus grypy, inni badają, jak wędruje muzyka. Chcą sprawdzić, gdzie rodzi się moda na jazzową wokalistkę, rockowy band nastolatków czy bluesowe granie.
I tu niespodzianka. Co przychodzi do głowy? Londyn? Może jeszcze Nowy Jork, a może Los Angeles? Błąd. Jeśli mieszkasz w Warszawie lub Krakowie, wkrótce będziesz słuchał muzyki, za którą szaleją w tej chwili... Skandynawowie. No, chyba że lubisz underground, wtedy równie wpływowy okaże się Paryż.
Te właśnie miasta przewodzą muzycznym modom w Europie - wynika z raportu dwóch naukowców z Clique Research Cluster w Irlandii. Przeanalizowali oni bazę danych serwisu Last.fm, który od blisko dekady rejestruje playlisty około 40 milionów słuchaczy z całego świata.

Jak to obliczono?

Specjalny plugin Audioscrobbler asystuje wirtualnym odtwarzaczom użytkowników Last.fm,
zapamiętując wszystkie odtwarzane utwory. W zamian podsuwa słuchaczom dopasowane do ich gustu muzyczne rekomendacje i oferuje różnego rodzaju statystyki. Te drugie są na bieżąco publikowane w serwisie i dzięki temu wiemy, że najczęściej słuchanymi wykonawcami 2011 roku byli Adele, Lady Gaga oraz Foster the People. I że internauci zalogowani w serwisie chętniej sięgali po Fleet Foxes niż po Coldplay, a bardziej niż Beyoncé cenią chociażby Bon Iver czy Jamesa Blake'a.

Irlandzkich badaczy szczególnie zainteresowała funkcja, która preferencje słuchaczy pokazuje w kontekście miejsca zamieszkania. Jeśli stacjonujesz na przykład w Katowicach, to możesz sprawdzić, co najczęściej puszczają inni internauci z twojej okolicy. Conrad Lee oraz Pádraig Cunningham zebrali takie statystyki dla 200 miast z całego świata - w sumie gromadząc pokaźny rejestr 60 miliardów odczytów danych.
Dodatkowo postanowili sprawdzić, jak upodobania te zmieniały się w czasie i w tym celu cofnęli się aż do roku 2003. To zaś doprowadziło ich do odkrycia, że jeśli chodzi o muzyczne mody, to pewne miasta są jednoznacznymi liderami swoich regionów, podczas gdy inne starannie je naśladują.

Mapa przepływów muzycznych upodobań stworzona na podstawie tych danych wygląda dość zaskakująco. Międzymiastowe inspiracje muzyczne

Po pierwsze, europejską stolicą muzyki okazało się Oslo - a nie zasłużony dla rock'n'rolla, punku czy britpopu Londyn. W zakresie muzyki niezależnej pod względem reakcji na potencjalne nowinki wszystkich wyprzedził Paryż. Kontynentowi amerykańskiemu przewodzi Atlanta, a Nowy Jork czy Los Angeles - kolebki niezliczonych stylistyk - uplasowały się gdzieś w połowie muzycznego przewodu pokarmowego.

Po drugie, miasta o podobnych preferencjach, położone relatywnie blisko siebie i złączone
wspólnym językiem - jak Birmingham i Manchester, Portland i San Francisco, ale także Kraków i Warszawa - na wspomnianej mapie nie wykazały ze sobą żadnych związków. Zaskakujące? Badacze tłumaczą to prosto: słuchacze z tych miejsc nie oglądają się na siebie, bo skoro słuchają podobnych wykonawców, to niewiele mogą sobie wzajemnie zaoferować. Wolą czerpać z "wyżej" położonych źródeł, jak chociażby wspomniane Oslo.

Za największe wyzwanie Lee oraz Cunningham uznają teraz to, czy ów model uda im się zaprząc do prognozowania przyszłych muzycznych mód. Czekamy więc, czy dzisiejsi faworyci Sztokholmu i Oslo za trzy miesiące będą królować w Berlinie i Madrycie, a za pół roku w Warszawie i Krakowie. Ale czy 60 miliardów danych może się mylić?

Mariusz Herma - dziennikarz, współpracownik "Polityki" i autor bloga muzycznego ziemianiczyja.pl. A hobbystycznie także poświęconego chmurom - tym razem analogowym - fotobloga cloudynow.tumblr.com.