Papier lepszy od dysku i chmury - wielki międzynarodowy sukces Polki

Monika Koperska, doktorantka z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zdobyła drugie miejsce i nagrodę publiczności w międzynarodowym konkursie Famelab

Jeśli masz dość futbolu w polskim wydaniu, mam propozycję - zajmijmy się tym, co naprawdę umiemy robić. Jest tego całkiem sporo, a właśnie pojawiło się nowe pole, na którym odnieśliśmy wielki sukces. I to w dziedzinie, która jest - powiedzmy to sobie szczerze - znacznie ważniejsza i mająca większą przyszłość niż kopanie piłki. O co chodzi? O popularyzowanie nauki. Monika Koperska, doktorantka z Wydziału Chemii UJ, powaliła na kolana jurorów i zdobyła w piątek w Wielkiej Brytanii drugie miejsce i nagrodę publiczności w konkursie Famelab.

Jej wystąpienie, jeszcze w wersji polskiej, można zobaczyć na poniższym filmie. Można i warto!

Można się odwoływać do górnolotnych stwierdzeń i dumnych opisów, ale najłatwiej wytłumaczyć, czym właściwie jest Famelab, porównując go do dobrze znanych programów - "Idola" czy "Mam talent". Chodzi bowiem o to, by młodzi naukowcy w ciągu kilku minut opisali to, czym się zajmują i co ich fascynuje. Ale nie tak, jakby o tym opowiadali innemu naukowcowi. Stoją bowiem przed jury, w którym specjaliści od nauki są w mniejszości - w polskiej edycji Famelabu z czterech sędziów tylko jeden był naukowcem. Jest też publiczność, którą trzeba porwać, zainteresować i wciągnąć na długie trzy minuty.

Wystąpienie w języku angielskim, już w finale Famelab

W finałach Famelab International wzięło udział 19 naukowców z czterech kontynentów. Zwycięzcą został biochemik Didac Carmona z Austrii opowiadający o tym, jak w naszym ciele tysiące komórek nieustająco popełnia samobójstwo. Drugie miejsce zajęli ex aequo Monika Koperska z Polski i Ioannis Karypides z Cypru, który mówił o życiu plemników.
Organizatorami polskiego Famelabu były Centrum Nauki "Kopernik" oraz British Council.

Papier jest najtrwalszy

Długie trzy minuty? Owszem, bo choć to bardzo mało czasu, by wyłożyć skomplikowane zagadnienie, to jednocześnie aż nadto, by stracić uwagę publiczności, pokazać, że w wybranej dziedzinie nauki jest mnóstwo trudnych słów, a konkluzja może zainteresować tylko innych badaczy. W pułapkę bycia przemądrzałym i zagubienia dziecięcej ciekawości wpadło wielu uczestników eliminacji, półfinałów, a nawet finału polskiego Famelabu. Tym większy szacunek należy się Monice Koperskiej, która już podczas polskiego finału kompletnie wciągnęła publiczność opowieścią o tym, że to dane zapisane na papierze, a nie zgromadzone na dyskach, w chmurze czy na taśmach są najtrwalsze. A do ich odczytania nie potrzebujemy prądu ani maszyn. Wystarczy to, co dała nam ewolucja. Tą opowieścią zdobyła w Polsce główną nagrodę, nagrodę sponsora oraz publiczności.

Dlaczego wygrała? Bo połączyła nieco aktorstwa z kontrowersyjną tezą, do której w trzy minuty przekonała wszystkich. Bo umiejętnie wykorzystała proste rekwizyty - łańcuch z papieru, książkę, płytę CD. Proste? Niekoniecznie - wszyscy finaliści Famelabu przeszli specjalne przeszkolenie uczące właściwego prezentowania informacji, a mimo to tylko kilku zdołało naprawdę zadziwić.

Nauka to wielkie zawody

Tylko czy naukowcom potrzebne są takie umiejętności? W końcu ich praca to w większości mozolne badania, skrupulatne obserwacje i powtarzanie podobnych doświadczeń. To prawda, jednak nauka staje się dziedziną, w której coraz bardziej rośnie konkurencja - walczyć trzeba zarówno o pieniądze, jak i uwagę zwykłych ludzi oraz innych naukowców. Wystarczy pojechać na jakiekolwiek sympozjum naukowe, by zobaczyć, jaka przepaść dzieli Amerykanów, którzy uczą się sztuki prezentacji na studiach, od nacji niewyuczonych w tej dziedzinie.

W Polsce mamy z tym dodatkowy problem - stara kadra badaczy w ogromnej większości uważa, że nauka to rzecz tak poważna, że można mówić o niej tylko, używając Bardzo Mądrych Słów. O ile lepiej i groźniej brzmi oksydan niż woda, prawda?

Tym większe gratulacje należą się Monice Koperskiej, która odważyła się mówić ciekawie, używać normalnych słów, upraszczać świat i uśmiechać się. Jak widać, te zdolności doceniono nie tylko w Polsce.

Więcej o: