Plastik jest wszędzie. I jest groźny

Naukowcy apelują do polityków, by przestali traktować plastikowe odpady jak zwykłe śmieci i przyznali wreszcie, że są niebezpieczne dla środowiska i naszego zdrowia

W ubiegłym roku na całym świecie wyprodukowano 280 milionów ton różnego rodzaju tworzyw sztucznych, które potocznie nazywamy plastikiem. W tym tempie (a raczej - przy obecnym trendzie) do 2050 roku uda nam się wytworzyć dodatkowe 33 miliardy ton coraz bardziej wymyślnych polimerów.

Mniej niż połowę plastikowych odpadów składujemy na wysypiskach lub przetwarzamy. Reszta fruwa gdzie popadnie. Prawo traktuje je jak inne odpady stałe, czyli ?wrzuca do jednego worka? z wyrzuconym jedzeniem, albo skoszoną trawą.

- Powinniśmy najbardziej uciążliwe rodzaje plastiku jak najszybciej zaklasyfikować jako odpady niebezpieczne i zastąpić je bezpieczniejszymi materiałami, które można poddać recyklingowi - apeluje na łamach dzisiejszego numeru ?Nature? grupa kalifornijskich naukowców. - Udałoby się wówczas odbudować zanieczyszczone ekosystemy i zapobiegać odkładaniu się w przyrodzie najbardziej szkodliwych substancji.

W czym problem? Plastikowa torba po zakupach wisząca fantazyjnie na najwyższym drzewie w okolicy jest nie tylko wątpliwą ozdobą. Może spowodować rany i śmierć dzikich zwierząt, które będą miały pecha się w nią zaplątać. Zwierzęta połykają kawałki plastiku i trują się nimi lub dławią. Małe kawałeczki trafiają do łańcucha pokarmowego. Jak piszą autorzy artykułu, nauka wciąż nie wie dokładnie, jakie to wywołuje skutki w przyrodzie, ale wiadomo jedno: mikroskopijne fragmenty polimerów trafiają już do tkanek naszych tkanek i trudno oczekiwać, żeby ich obecność w organizmie była całkowicie neutralna.

Oczywiście są też zagrożenia związane z samą chemią tworzyw sztucznych. Kilka lat temu przetoczyła się przez media kampania ostrzegająca przed Bisfenolem A, który wchodził w skład między innymi butelek dla niemowląt. Przemysł zareagował, wycofał co było do wycofania i zaczął oznaczać nowe produkty logo ?BPA free?. Chciało by się powiedzieć ?nie ma problemu?. Ale to tylko jedna substancja, a kłopot z tworzywami sztucznymi zdaniem ekspertów wymagają regulacji systemowych.

Autorzy uważają, że nie wystarczy wycofywać z rynku produktów, o których wiemy, że są toksyczne. Domagają się, by przemysł dopuszczał do obrotu substancje dopiero po zatwierdzeniu ich bezpieczeństwa. Tak, jak ma to miejsce w produkcji żywności. Przypominają, jak długo zajęło wycofanie z rynków CFC, czyli tzw. freonów.

Naukowcy przyznają, że w czasie kryzysu próba regulacji branży, która w samych Stanach Zjednoczonych zatrudnia ponad milion osób, nie będzie łatwym zadaniem.

Łatwo też będzie podnosić populistyczne argumenty, że cała sprawa jest fanaberią obrońców przyrody, bo przypadki dowiedzionej i bezspornej szkodliwości można policzyć na palcach.

Batalia przeciw niebezpiecznym plastikom to nie będzie blitz krieg.