Telefon komórkowy może zaburzać procesy uczenia się

Naukowcom udało się dowieść, że promieniowanie elektromagnetyczne w częstotliwościach UTMS może zaburzać procesy uczenia się u szczurów. Jak to się ma do ludzi? Codzienne używanie komórki nie powinno być szkodliwe, ale już sprzęt noszony przez agentów ochrony może przekraczać bezpieczny poziom emisji.

Naukowcy z Ruhr-University w niemieckim Bochum nie są pierwsi, którzy badają wpływ pól elektromagnetycznych o wysokiej częstotliwości na ludzki organizm. Takie badania prowadzone są od lat 50-tych ubiegłego stulecia. Od kilku dekad wywołują szczególne emocje, bo tych fal mamy wokół siebie coraz więcej. I wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy telefony komórkowe są szkodliwe.

Jest wprawdzie pewne, że ciepło wytwarzane przez aparat telefoniczny ma niekorzystny wpływ na komórki naszego ciała (i mózgu w szczególności), a Światowa Organizacja Zdrowia powiązała niedawno promieniowanie mikrofalowe telefonów komórkowych z ryzykiem zachorowania na glejaki i inne nowotwory. Opinia publiczna jest zazwyczaj bardzo optymistyczna w tej sprawie. Nikt z nas nie chce otwarcie przyznać, że sam się prosi o raka mózgu. Eksperci zachęcają do rozsądnego umiarkowania w używaniu komórek, ale nie biją na alarm.

Wyniki najnowszych badań również nie są powodem do paniki.

Udało się wszakże ustalić kolejny sposób, w jaki telefon komórkowy może wpływać na działanie naszego organizmu. Chodzi w dodatku o kluczowe dla procesów zapamiętywania i uczenia się obszary w głębi naszego mózgu. Naukowcy kierowanie przez prof. Rolfa Dermietzela opublikował dziś wyniki swoich badań na łamach magazynu PLoS ONE.

Niemiecki eksperyment nie został przeprowadzony na ludziach, tylko na szczurach, które są dobrym modelem do badań naszego układu nerwowego. Naukowcy wystawili gryzonie na oddziaływanie fal z zakresu UMTS (czyli najpopularniejszego obecnie standardu tzw. telefonii 3G).

Zespół prof. Dermietzela badał procesy uczenia się w mózgach zwierząt, a dodatkowo sprawdzano u nich poziom stresu zaraz po napromieniowaniu. Okazało się, że hormon stresu krążył w ich krwi w podwyższonej ilości, a już to negatywnie wpływa na zdolności uczenia się. Ponadto, promieniowanie o dużej mocy wywołało wyraźne zmiany w działaniu szczurzych szarych komórek. To samo promieniowanie o mniejszym natężeniu nie dawało już rezultatów, które naukowcy byli w stanie zarejestrować.

Uzyskane wyniki nie dotyczą automatycznie ludzi.

- Udało nam się zademonstrować na zwierzęcym modelu, że neuronalne mechanizmy uczenia się mogą zmieniać się pod wpływem pól elektromagnetycznych o dużym natężeniu - wyjaśnia dr Nora Prochnow, jedna ze współautorek eksperymentu.

Skoro w naszych mózgach zachodzą procesy bioelektryczne, dowód takiego wpływu był w zasadzie kwestią czasu. Niemcom udało się to jako pierwszym. Praktyczne wnioski są jednak kwestią natężenia.

Zdaniem naukowców, na szkodliwe natężenie fal nie narazimy się korzystając codziennie z telefonu w typowy sposób. Jednak żołnierze i agenci ochrony pracujący często ze sprzętem łączności uwieszonym przy głowie być może narażają się na niebezpieczny poziom promieniowania. Zdaniem dr Prochnow, trzeba to teraz ustalić, by móc określić normy bezpiecznego użytkowania takiego sprzętu.

Naukowcy nie wiedzą również, czy telefony bezpieczne dla dorosłych są równie bezpieczne dla dzieci, u których mózg dopiero się rozwija.