Były szef Volkswagena oskarżony. "Biada wielu, gdyby Winterkorn zechciał powiedzieć wszystko, co wie"

Zdaniem niemieckiej prasy, proces Martina Winterkorna może mieć nieprzyjemne skutki. "Biada wielu, gdyby Winterkorn zechciał powiedzieć wszystko, co wie".

Jak zauważa "Frankfurter Allgemeine Zeitung":

"Zemściło się to, że Volkswagen, mimo swoich wszystkich chełpliwych zapowiedzi z 2015 roku pełnego wyjaśnienia afery spalinowej, do dziś ich nie spełnił. Na szczęście to zadanie wziął na siebie wymiar sprawiedliwości w USA i w Niemczech. I czyni to, jak się okazało w Brunszwiku, bardzo gruntownie. Akta śledztwa liczą 300 segregatorów zawierających około 75 tys. stron. Oczywiście Winterkornowi, jak i czterem pozostałym oskarżonym, do chwili wydania prawomocnego wyroku przysługuje domniemanie niewinności. (...)

Na ile znał on rozmiary afery manipulowania wynikami testu czystości spalin, wie chyba tylko on sam. Prokuratorzy są jednak najwyraźniej przekonani, że najpóźniej w maju 2014 roku Winterkorn zdawał sobie sprawę, że takie manipulacje mają miejsce, ale nie zabronił stosowania niedozwolonych urządzeń i oprogramowania".

"Hessische Niedersaechsische Allgemeine" z Kassel pisze:

"Winterkorn zaprzepaścił swoją szansę na łaskę. Gdyby wcześniej się przyznał zamiast powtarzać swoje mało wiarygodne 'o niczym nie wiedziałem' i gdyby okazał szczere zainteresowanie naprawieniem wyrządzonych szkód, mogłoby mu to pomóc. Zamiast jednak wziąć na siebie odpowiedzialność, do tej pory tylko kręci i mataczy".

Zdaniem "Darmstaedter Echo":

"Wymiar sprawiedliwości nie mógł postąpić inaczej. Musiał wnieść oskarżenie przeciwko Martinowi Winterkornowi. Zbyt duży był rozmiar oszustw popełnionych w aferze spalinowej. Jak duży, zważywszy na nowe zarzuty postawione firmie Mercedes, tego się zapewne jeszcze nie da ustalić. Co wcale nie oznacza, że w tej sprawie dojdzie do procesu".

W "Reutlinger General-Anzeiger" czytamy:

"Dla 71-letniego Winterkorna proces może mieć nieprzyjemne skutki. Jeśli zostanie skazany, grożą mu kara więzienia i wysokie odszkodowania na rzecz koncernu Volkswagena. Ale właściwe ryzyko będzie raczej mniejsze. Cała armia adwokatów uczyni wszystko, co możliwe, by przeciągnąć proces w czasie. Samo wysunięcie przeciwko niemu aktu oskarżenia zajęło trzy i pół roku, a proces potrwa wiele lat. Wiemy z doświadczenia, że w takich długich procesach luki w pamięci stają się coraz większe. Ale biada wielu, gdyby Winterkorn zechciał powiedzieć wszystko, co wie. Wśród chronionych do tej pory czołowych menedżerów wzrasta nerwowość".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

Więcej o: