Niemcy nie boją się recesji. Są pieniądze. Możliwe 50 mld euro na dodatkowe wydatki

Spory handlowe i kryzysy geopolityczne wzmagają strach przed recesją. Niemieckiego ministra finansów głowa jednak nie boli.

Niemiecki minister finansów Olaf Scholz dał do zrozumienia, że Niemcy w przypadku kryzysu gospodarczego są w stanie przeznaczyć 50 mld euro na dodatkowe wydatki dla ożywienia koniunktury. Po raz pierwszy publicznie wypowiedział się on o możliwości uruchomienia potężnego pakietu koniunkturalnego.

W ramach dnia otwartych drzwi rządu Niemiec w miniony weekend Scholz zasygnalizował, że nie liczy się z tym, żeby takie środki trzeba było już wkrótce wdrożyć.

Niepewność zatruwa klimat w gospodarce

Szereg wskaźników ekonomicznych świadczy jednak o tym, że Niemcy i znaczną część świata może dotknąć recesja. To wzmaga presję na rząd Angeli Merkel, by zrezygnował z wyrównanego budżetu i rozważył zaciągnięcie nowych długów.

>>>Co się dzieje i jak to mogłoby przełożyć się na kieszenie Polaków? Wyjaśniał w Next.gazeta.pl analityk Piotr Kuczyński:

Scholz wymienił przy tym sumę równającą się długom zaciągniętym przez Niemcy podczas światowego kryzysu finansowego przed ponad 10 laty. Według szacunków ministra finansów poprzedni kryzys kosztował Niemcy 50 mld euro.

"Musimy być w stanie znów sięgnąć po taką sumę ale, nie jest to problemem" - powiedział szef resortu finansów cytowany przez Bloomberg. Największym problemem jest niepewność wynikająca z chińsko- amerykańskiego sporu handlowego.

>>>Czytaj też: Niemcy. Bundesbank ostrzega: Największa gospodarka Europy może wpaść w recesję

Słabsze wyniki

Niemiecka gospodarka wyraźnie słabła w drugim kwartale br. Wynik gospodarczy był niższy o 0,1 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. Najsilniejszym hamulcem gospodarki jest sytuacja w handlu zagranicznym. Eksporty towarów i usług spadły w porównaniu z poprzednim kwartałem bardziej niż importy. Konsumpcja prywatna wzrosła natomiast, a firmy więcej inwestowały.

Już w ubiegłym tygodniu Spiegel Online donosił, że Merkel i Scholz są gotowi w przypadku wystąpienia recesji zrezygnować z celu zrównoważonego budżetu, jaki wyznaczył sobie rząd. Jak podaje agencja Reutera, berlińskie ministerstwo finansów już ze względu na przypuszczalnie bardzo kosztowne kroki na rzecz ochrony klimatu rozważa odejście od obecnego kursu niezaciągania długów.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o:
Komentarze (6)
Niemcy nie boją się recesji. Są pieniądze. Możliwe 50 mld euro na dodatkowe wydatki
Zaloguj się
  • marek.usc

    Oceniono 7 razy 5

    A ile odłożył na czarną godzinę PiS? To się pustemu suwerenowi nie mieści w głowie że w wypadku kryzysu to oni pierwsi po łbie dostaną, bo za koalicją czy lewicą są ludzie troszkę świat kumający oni sobie dadzą radę a pisiory będą chciały wieszać

  • alef.omega

    Oceniono 3 razy 3

    Żarty się skończyły. To widać, słychać i czuć.
    Ale Ciemny Lud ślepy i głuchy, wybierze bolszewików. I dobrze, po co zrzucać winę za armagedon na kogoś innego?

  • kat_na_lemingi

    Oceniono 5 razy -3

    U nas wystarczy 500+ na każde dziecko, aby pobudzić gospodarkę.
    Ale w Reichu to nie ten asortyment produktów trzeba by dotować, tylko Produkty Luksusowe :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX