Lem - on naprawdę wszystko przewidział

"Lem to przewidział" - to mantra miłośników literatury science-fiction obserwujących technologiczne i społeczne zmiany na świecie. Czy tak jest w rzeczywistości sprawdza Michał R. Wiśniewski.

Internet

Żyjemy w świecie oplecionym przez sieć informacyjną, w każdej chwili możemy uzyskać dostęp do praktycznie całej zgromadzonej przez ludzkość wiedzy. Wszystko to dzięki internetowi i danych przechowywanych w cyfrowej formie. Urządzenie niezbędne do połączenia się z w ogólnoświatową siecią mieści się w kieszeni. Lem to oczywiście przewidział.

Stanisław Lem "Obłok Magellana"

Już w 1955 roku, w powieści "Obłok Magellana" opisuje przyszłość, w której zupełnie zrezygnowano z "archaicznych form przechowywania wiedzy". Zamiast papieru i celuloidu książki i filmy od tej pory utrwalano na trionach, kryształkach kwarcu "których strukturę cząsteczkową można trwale zmieniać działaniem drgań elektrycznych" (bohaterowie powieści używają ich tak, jak my dziś pendrive'ów). Technologia ta została wykorzystana do budowy Biblioteki Trionowej, w której umieszczono "wszelkie bez wyjątku płody pracy umysłowej" (podobnego dzieła podjęła się firma Google). Biblioteka była dostępna dla każdego mieszkańca Ziemi dzięki "prostemu urządzeniu radiotelewizyjnemu", za pomocą którego można było się połączyć z zapisanymi w kryształach zbiorami. "Posługujemy się nim dziś, nie myśląc wcale o sprawności i potędze tej olbrzymiej, niewidzialnej sieci opasującej glob; czy w swej pracowni australijskiej, czy w obserwatorium księżycowym, czy w samolocie - ileż razy każdy z nas sięgał po kieszonkowy odbiornik i wywoławszy centralę Biblioteki Trionowej wymieniał pożądane dzieło, by w ciągu sekundy mieć je już przed sobą na ekranie telewizora" pisał ponad pół wieku temu Lem, jakby przed oczami miał dzisiejsze gadżety.  

DTP

Zajawka artykułu na okładce magazynu komputerowego "Bajtek" z maja 1988 roku głosiła "za sprawą komputerów i DTP przyszłość naszej cywilizacji może wyglądać zgoła inaczej niż sądzili do niedawna futurolodzy". Hasło to nawiązywało do przekonania futurologów i fantastów, że w przyszłości papierowa prasa zostanie wyparta przez media elektroniczne, zwłaszcza telewizję. Tymczasem Desktop Publishing, czyli komputerowe systemy wspomagające przygotowywanie wydawnictw do druku, miało odwrócić ten trend. Inspiracją do bajtkowego tekstu był rewolucyjny program PageMaker, sprzedawany od 1985 wraz z komputerem Apple Macintosh .

Stanisław Lem "Maska"

Lem to przewidział! W napisanym dziesięć lat wcześniej opowiadaniu "Sto trzydzieści siedem sekund" ze zbioru "Maska" opisał komputer IBM 0161, który był "specjalnie przystosowanym do roboty redakcyjnej". Potężna maszyna ("Jest to demon szybkości, powściągany sztuczkami inżynierów po to. żeby człowiek mógł mu dotrzymać kroku. Komputer ten zastępuje dziesięciu do dwunastu ludzi.") była podłączona z siecią ("to, co nasi korespondenci wystukują w Ankarze, w Bagdadzie, w Tokio, w tej samej chwili dostaje się do jego obwodów"), zaś sam system DTP był w pełni zautomatyzowany ("może sporządzić i pięćdziesiąt rozmaitych wariantów wydania"), tak że zbędni stawał się grafik i redaktor układający makietę numeru, a nawet korekta. Cena wydumanego przez Lema komputera - ponad cztery miliony dolarów. Wymagający ludzkich operatorów Macintosh był jednak znacznie tańszy.

Kindle DX Kindle DX Kindle DX

E-booki

Mimo cudownej maszyny IBM upadek prasy papierowej w nasyconych technologią cyfrową świecie wydaje się jednak nieunikniony, zwłaszcza, że pojawiają się coraz doskonalsze czytniki e-booków. Multimedialny iPad, pozwalający wyświetlać komiksy czy cyfrowe gazety stylizowane na te prawdziwe; albo czytnik Kindle z wyświetlaczem opartym o elektroniczny atrament, dający niemal złudzenie obcowania z papierową książką.

Stanisław Lem "Powrót z Gwiazd"

Lem to przewidział! W powieści "Powrót z gwiazd" z 1961 roku kosmonauci wracający z długoletniej wyprawy odkrywają zupełnie zmieniony świat. Jednym z mniej szokujących rewolucji jest zastąpienie papierowych książek ich elektronicznymi odpowiednikami. "Całe popołudnie spędziłem w księgarni. Nie było w niej książek. Nie drukowano ich już od pół wieku bez mała. A tak się na nie cieszyłem, po mikrofilmach, z których składała się biblioteka "Prometeusza". Nic z tego. Nie można już było szperać po półkach, ważyć w ręce tomów, czuć ich ciężaru, zapowiadającego rozmiar lektury. Księgarnia przypominała raczej elektronowe laboratorium. Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać można je było przy pomocy optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne karty tekstu. Ale optonów mało używano, jak mi powiedział robot-sprzedawca. Publiczność wolała lektany - czytały głośno, można je było nastawiać na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulację". Lem przewidział nie tylko e-booki i ich kształt, ale i tęsknotę za papierem - słychać dziś wiele głosów sprzeciwu miłośników książek wobec nieuchronnej cyfrowej ewolucji.

Rzeczywistość wirtualna

Rzeczywistość wirtualna, sztuczne światy znane są dziś dobrze z filmów cyberpunkowych takich jak "Matrix" i z obcowania z trójwymiarowymi grami. Od trudnych początków w latach 90 maszyny produkują coraz doskonalsze złudzenie, pozwalające na zanurzenie się w cyfrowym świecie, choć wciąż przed osiągnięciem całkowitej iluzji daleka droga. To, co cały świat nazywa dziś rzeczywistością wirtualną, opisał Stanisław Lem w zbiorze esejów filozoficznych "Summa technologiae" (pierwsze wydanie wyszło w 1964) jako fantomatykę.

Stanisław Lem "Summa Technologiae"

Słowo "fantomatyka" można znaleźć w słowniku języka polskiego, gdzie zdefiniowane zostało jako "technika wytwarzania w umyśle ludzkim iluzji istnienia sztucznej rzeczywistości". W eseju Lem rozważa różne implikacje takowej techniki, począwszy od celowości (możliwość przeżywania niezliczonych przygód i realizacji fantazji) i sposobu jej realizacji (pobudzanie zmysłów, dostarczanie bezpośrednich bodźców wyśnionych przez maszynę wprost do mózgu), aż po zagrożenia z związane z idealną symulacją. Ryzykiem będzie zatarcie się granicy między jawem i snem wynikające z możliwości zasymulowania wyjścia z symulacji, a co za tym idzie, "lekarze-psychiatrzy ujrzeliby w swoich poczekalniach rozmaitych neurotyków, dręczonych natręctwami nowego typu - lękiem, że to, co przeżywają, wcale nie jest prawdą, że "ktoś" uwięził ich w "fantomatycznym świecie"." wieszczy Lem zauważając, że "technika kształtuje nie tylko normalną świadomość, ale przesącza się nawet do zestawu jednostek chorobowych, których powstanie inicjuje.". Przeżycia takie (w skutek używania substancji psychoaktywnych) stały się udziałem kolegi po fachu Lema, Philipa K. Dicka.

Broń autonomiczna

Trudno wyobrazić sobie współczesne konflikty zbrojne prowadzone przez rozwinięte kraje ze znaczną przewagą technologiczną bez robotów bojowych. Począwszy od zdalnie sterowanych maszyn saperskich, służących rozbrajaniu ładunków wybuchowych, po latające drony zwiadowcze Predator, w kolejnych wersjach uzbrojone w rakiety powietrze-ziemia i powietrze-powietrze. Bezzałogowe pojazdy posiadają pewien stopień autonomiczności, tak aby móc funkcjonować w warunkach utraty łączności. Oto wojna prowadzona na odległość, z bezpiecznego bunkra czy bazy. Lem to przewidział!

Stanisław Lem "Pokój na Ziemi"

W swojej fantazji poszedł jeszcze dalej: oto umęczona wyścigiem zbrojeń (tu Lem także popisuje się wyobraźnią i poczuciem humoru, opisując np. broń "natalistyczną", czyli potajemnie dodawane do pożywienia środki zmniejszające popęd seksualny wroga, co ma doprowadzić do spadku urodzeń) ludzkość postanawia przenieść teatr wojenny na Księżyc (porozumienie genewskie znane jako Księżycowy Exodus Zbrojeń), gdzie od tej pory międzypaństwowe spory rozstrzygane będą przez walczące ze sobą wojskowe machiny i roboty. Dzięki tej przeniesionej na satelitę permanentnej wojnie udaje się uzyskać tytułowy "Pokój na Ziemi". Choć nie wszystko idzie zgodnie z planem...

Obserwując historię przełomu XX i XXI wieku trudno nie zauważyć też innej analogii - łatwo znaleźć przykłady państw, które praktycznie bez żadnych strat własnych prowadzą wojny w krajach tak odległych, że równie dobrze mogłyby być na Księżycu.

Symulowany świat

Lem nie tylko przewidział, ale stał się bezpośrednią inspiracją: kto spędzał długie godziny ingerując w cyfrowe życie symulowanych ludzików zamieszkujących wirtualną krainę gry "The Sims", ten musi podziękować mistrzowi s-f. Autor gry, Will Wright, jako źródło inspiracji podaje "Cyberiadę" Lema. W jednym z opowiadań bohater, wynalazca Trurl, aby pocieszyć upadłego tyrana Eksyliusza, postanawia skonstruować miniaturowy świat - królestwo w pudełku, zamieszkałe przez symulacje ludzi: "całe to państwo mieści się w pudle, a format jego wynosi metr na sześćdziesiąt pięć centymetrów na siedemdziesiąt". Kolega Trurla, Klapaucjusz, ma mu za złe ten wynalazek, "Ofiarowałeś temu okrutnikowi, temu urodzonemu dozorcy niewolników, temu torturofilowi, czyli mękolubowi, całą społeczność we wieczne władanie?" Trurl tłumaczy się "intencją moją było sporządzić jeno symulator państwowości, model cybernetycznie doskonały, nic więcej". Ciekawe ilu graczy w Simsy przejmuje się swoimi bohaterami, a ilu znajduje okrutną przyjemność np. w zamurowywaniu biednego komputerowego ludzika w toalecie.

Stanisław Lem "Cyberiada"

Królestwo w pudełku to nie jedyny symulator światów Trurla i Klapaucjusza - w opowiadaniu "Powtóra" skonstruowali dla innego króla maszynę pozwalającą na testowanie kreacji idealnego świata ("W tym większym pudle jest zasilanie, a w mniejszym świat! Takuteńki, jakim zapowiedział najjaśniejszemu panu: anizotropowy, z punktami osobliwymi, w których można przerzucać biegi, a dostęp do tych punktów jest równy i powszechny?"), co również przypomina różne gry komputerowe, takie jak "Populous" czy symulator ewolucji "Spore".

Nanotechnologia

Nanotechnologia to ogólna nazwa całego zestawu technik i sposobów tworzenia rozmaitych struktur na poziomie pojedynczych atomów i cząsteczek (słynny napis "IBM" wykonany z 35 atomów przez fizyków Donalda M. Eiglera i Erharda Schweizera). Obecnie największe osiągnięcia nanotechnologia ma w dziedzinie technologii materiałowej (np. nanorurki albo tworzywa sztuczne, których struktura jest kontrolowana na poziomie pojedynczych cząsteczek).

Ale najbardziej pobudzającą wyobraźnie jest nanorobotyka. Koncepcja "smartdust", "inteligentnego kurzu", systemu tycich robotów, sensorów i innych urządzeń, połączonych siecią bezprzewodową i zdolnych wykonywać różne funkcje. Idea ta przypomina zasady funkcjonowania żywych organizmów, które funkcjonują dzięki biologicznym "mikromaszynom".

Stanisław Lem "Niezwyciężony"

Motyw zmyślnej nanotechnologii przewijał się w twórczości Stanisław Lema. W powieści "Niezwyciężony" (1964) pojawia się nanochmura o różnych zastosowaniach. Tematem zajął się również we wspomnianym wcześniej zbiorze esejów "Summa technologiae". Nanoroboty zwane "bystrami" stały się też podstawą konstrukcji opisanej w książce "Wizja lokalna" (1982) etykosfery. Bystry, jako "wirusy dobra", przekształcały otoczenie tak, żeby nikt nie mógł sobie zrobić krzywdy (gdy ktoś chciałby uderzyć kogoś młotkiem, inteligentne roboty zmieniłyby ów młotek w pył).

Więcej o: