Mercedes wzmocnił swoją flagową limuzynę. Teraz sprzedaje fortecę na kołach

Nowa limuzyna Mercedesa przetrwa ostrzał z karabinu maszynowego czy wybuch trotylu. Jest przy tym luksusowa i ma niezły silnik. Jej waga to ponad 5 ton, a cena - kilka milionów złotych, ale ludzkie życie jest przecież bezcenne.
Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard fot. DAIMLER AG - GLOBAL COMMUNICATIONS MERCEDES-BENZ CARS

Mercedes-Maybach S600 Pullman Guard

W marcu zeszłego roku Mercedes prezentował luksusową limuzynę - perełkę klasy S - Maybach'a S600 Pullman. Ponad rok po premierze Mercedes umocnił swojego flagowca dodając słowo "Guard" do nazwy. Teraz godny jest wozić nie tylko bogatych biznesmenów, a także głowy państw.

Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard fot. DAIMLER AG - GLOBAL COMMUNICATIONS MERCEDES-BENZ CARS

Wiele wytrzyma

Nowy Mercedes-Maybach S600 Pullman Guard spełnia dyrektywę ERV 2010, co oznacza, że nie straszny mu wybuch maksymalnie 15 kg trotylu w odległości większej niż dwa metry od samochodu. Auto spełnia także standard VR9. Można więc strzelać do niego nawet z karabinu maszynowego. Zniesie to bez większego szwanku.

Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard fot. DAIMLER AG - GLOBAL COMMUNICATIONS MERCEDES-BENZ CARS

Wyposażenie dodatkowe

Szyby mają grubość 6,5 cm i są oczywiście kuloodporne. Niestety powoduje to pewne problemy. Drzwi Maybach'a są tak ciężkie, że otwieranie ich musi być wspomagane elektrycznym silnikiem.

Do auta można dokupić kilka dodatkowych gadżetów, np. syreny dźwiękowe, światła ostrzegawcze, zewnętrzny głośnik czy awaryjne zasilanie z akumulatorów.

Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard fot. DAIMLER AG - GLOBAL COMMUNICATIONS MERCEDES-BENZ CARS

Pod maską nie ma się czego wstydzić

W takim samochodzie moc silnika na co dzień nie jest najważniejsza, jednak w sytuacjach kryzysowych może mieć znaczenie. Zwłaszcza, że pancerny Maybach nie ma się czego wstydzić. Jak przystało na auto godne wozić głowy państw, pod maską znalazła się V12-stka o mocy 530 KM i aż 830 Nm momentu obrotowego. Niestety waga limuzyny to 5,1 tony, a prędkość maksymalna "tylko" 160 km/h. Nie jest jednak źle w porównaniu do samochodu, którym porusza się prezydent USA.

Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard fot. DAIMLER AG - GLOBAL COMMUNICATIONS MERCEDES-BENZ CARS

W dalszym ciągu luksusowa

Nowa limuzyna w dalszym ciągu ocieka luksusem. W części pasażerskiej do dyspozycji są cztery miejsca ustawione naprzeciw siebie. Po złożeniu foteli drugiego rzędu można skupić się na tych najbardziej oddalonych od kierowcy - tam luksusu jest najwięcej. Sporo więcej jest też miejsca na nogi. Na tyle dużo, że można je rozłożyć korzystając z podpórek pod siedzeniami. Do dyspozycji jest też chłodzony schowek na butelkę szampana czy specjalne uchwytów na kieliszki.

Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard fot. DAIMLER AG - GLOBAL COMMUNICATIONS MERCEDES-BENZ CARS

Całkowita dyskrecja

Fotele są oczywiście skórzane, do tego sterowane elektrycznie, podobnie jak zasłony w oknach. Od pasażerów kierowca oddzielony jest elektrycznie opuszczaną szybą. Jednym naciśnięciem przycisku szyba zmienia się z przeźroczystej na matową. Można więc zapewnić sobie i swoim gościom całkowitą dyskrecję. Do dyspozycji pasażerów jest także wysuwany, 18,5 calowy monitor (znajduje się przed szybą oddzielającą od szofera) czy chociażby Wi-Fi.

Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard Mercedes-Maybach S 600 Pullman Guard fot. DAIMLER AG - GLOBAL COMMUNICATIONS MERCEDES-BENZ CARS

Perła wśród perełek

Taka luksusowa forteca o długości 6,5 metra swoje kosztuje. W przypadku opancerzonej wersji Pullman Guard cena wynosi 1,4 mln euro (niemal 6 mln zł). Niemało, zwłaszcza, że podstawową wersję S600 Pullman (niewzmocniony model) można dostać w niemal promocyjnej cenie 2 771 600 zł. Pullman Guard, który trafi do klientów w drugiej połowie przyszłego roku, jest więc ponad dwa razy droższy od zaprezentowanego wcześniej, nieopancerzonego brata. Cena jednak nie powinna dziwić, zdrowie i życie jest przecież bezcenne.