Król zapałek, sprzedawca wieży Eiffla i filmowy uciekinier - oto kilku z najsłynniejszych oszustów finansowych

Pamiętacie film "Złap mnie, jeśli potrafisz" z Leonardo di Caprio i Tomem Hanksem? To jedna z głośniejszych historii oszustw finansowych - zapewne dzięki barwnej postaci oszusta i medialnemu rozgłosowi. Polakom w ostatnim czasie piramida finansowa kojarzy się przede wszystkim z aferą Amber Gold, ale takich historii na świecie było więcej - i to na znacznie większą skalę. Wybraliśmy kilka z nich.
Wieża Eiffla, zdjęcie z 1889 roku Wieża Eiffla, zdjęcie z 1889 roku fot. Alphonse Liébert, domena publiczna; źródło: Wikimedia Commons za Biblioteką Kongresu USA

Victor Lustig - człowiek, który sprzedał wieżę Eiffla (dwa razy)

Victor Lustig (urodzony pod koniec XIX w Austro-Węgrzech) to jeden z najbardziej znanych i bezczelnych oszustów, określany jako człowiek, który sprzedał wieżę Eiffla - i to dwa razy. Ale nie było to jego jedyne oszustwo. Swój "zawód" doskonalił, pływając na statkach między Francją a Stanami Zjednoczonymi. Jednym z jego popisowych numerów była maszyna do drukowania pieniędzy. Prezentował jej możliwości, podkreślając, że maszyna jest w stanie wyprodukować studolarowy banknot w sześć godzin. Ludzie płacili za nią nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Maszyna w pewnym sensie działała - w każdym razie na początku. Przez 12 godzin produkowała dwa banknoty (bo tylko tyle było ukryte w środku) a potem drukowała już tylko czysty papier. Do tego czasu Lustig był już jednak daleko.

Wieżę Eiffla sprzedał w 1925 roku. Wykorzystał to, że w Paryżu w tamtym czasie pojawiały się głosy, że utrzymanie wieży (budowanej na wystawę światową w 1889 r. z planem rozebrania po pewnym czasie) staje się zbyt kosztowne. Lustig zebrał więc miejscowych handlarzy złomem i, przedstawiając się jako działający w tajemnicy przedstawiciel jednego z ministerstw, przekonał jednego z nich do kupna wieży na złom. Co ciekawe, oszukany Andre Poisson wstydził się zgłosić sprawę policji. Lustig spróbował tej samej sztuczki miesiąc później, ale podejrzliwa ofiara zgłosiła się na policję z podrobioną umową sprzedaży, jeszcze zanim oszust odebrał pieniądze.

Także tym razem udało mu się uniknąć więzienia i wyjechał do USA. Tam sporo zaryzykował, wyłudzając w sprytny sposób 5 tys. dolarów od Ala Capone. Na początku lat 30. zajął się wraz ze wspólnikiem podrabianiem pieniędzy. I dopiero za ten "biznes" trafił za kratki - w 1935 roku został skazany na 20 lat więzienia Alcatraz. Zmarł przed końcem odsiadki na zapalenie płuc.

Tłumy czekają w kolejce przed Bankiem Portugalii na wymianę fałszywych banknotów Tłumy czekają w kolejce przed Bankiem Portugalii na wymianę fałszywych banknotów fot. Wikimedia Commons, domena publiczna, autor nieznany

Artur Virgilio Alves Reis i portugalski kryzys banknotowy

Ten Portugalczyk dokonał największego jak do tej pory fałszerstwa na szkodę rządu. Działał w latach 20. XX wieku, ale oszukiwać zaczął już znacznie wcześniej, między innymi w Angoli, gdzie podrabiał dokumenty i przejmował firmy, wykorzystując czeki bez pokrycia. Kiedy z tego powodu odbywał (krótką) karę więzienia w Lizbonie, wpadł na pomysł nowego, naprawdę dużego oszustwa.

Gdy wyszedł na wolność, podając się za przedstawiciela portugalskiego banku centralnego (miał m.in. podrobiony kontrakt), przekonał londyńską firmę do drukowania banknotów. Twierdził, że to tajny projekt, którego celem jest finansowe wsparcie Angoli. Na jego polecenie wydrukowano ogromną liczbę banknotów, które w 1925 roku trafiły do obiegu. Było to 200 tysięcy banknotów o nominale 500 portugalskich escudos. Tych podrobionych było podobno niemal tak dużo w obiegu, jak prawdziwych. Reis założył nawet własny bank, by zająć się "praniem" nielegalnych funduszy.

Wszystko jednak się wydało i Artur Virgilio Alves Reis został znów aresztowany. Na koniec próbował jeszcze przekonać za pomocą podrobionych dokumentów, że Bank Portugalii był zamieszany w przekręt. Został skazany na 20 lat więzienia.

Zarządzono wymianę sfałszowanych banknotów i przed siedzibą Banku Portugalii ustawiały się tłumy ludzi. Oszustwo Reisa miało bardzo duży wpływ na portugalską gospodarkę. Według niektórych przyczyniło się do upadku Republiki Portugalii w 1926 roku. Na pewno podkopało zaufanie do rządu i pieniądza. Fałszywe banknoty osłabiły walutę i podbiły inflację.

Moskwa, Rosja Moskwa, Rosja Moskwa - Fot. Albert Zawada/ AG

Siergiej i Wiaczesław Mawrodi MMM

Jedna z największych piramid finansowych (pod względem liczby oszukanych osób) zaczęła się w Rosji i była największym tego typu przekrętem w tym kraju. Stworzył ją Siergiej Mawrodi z bratem Wiaczesławem. Zaczęli jako biznesmeni handlujący wyposażeniem biurowym, przede wszystkim importowanymi komputerami w swojej firmie MMM. Na początku lat 90. powołali fundusz pod tą samą nazwą, który kusił inwestorów 1000-procentowymi zyskami. Kampania reklamowa w telewizji napędziła Mawrodim tłumy klientów. Piramidę reklamowano też w inny sposób, na przykład Mawrodi zasponsorował kiedyś mieszkańcom Moskwy darmowe przejazdy metrem. MMM sprzedawała własne papiery wartościowe, ale nie były one notowane na żadnym rynku, nie było zewnętrznego potwierdzenia ich wartości.

Do MMM przystąpiło według różnych szacunków od 5 do 10 mln ludzi, w szczytowym okresie dziennie do piramidy trafiało ponad 10 milionów dolarów. Po agresywnych reklamach, w których Mawrodi wykorzystywał ustalane przez samego siebie kursy obligacji MMM, prezydent Borys Jelcyn zakazał tego typu wprowadzania w błąd. Ministerstwo Finansów wciągnęło zaś MMM na listę firm, które w nielegalny sposób wyemitowały niezarejestrowane papiery wartościowe. Oszukani Rosjanie protestowali przed siedzibą MMM, a firma szybko straciła zdolność operacyjnego działania. Mawrodiego nie można było jednak za stworzenie piramidy skazać, bo prawo rosyjskie nie zakazywało wprost takiej działalności. Mawrodiego aresztowano za to za oszustwo podatkowe, ale kilka tygodni później w wyborach uzupełniających dostał się do Dumy i musiał zostać zwolniony. Rok później Duma uchyliła mu immunitet i usunęła z parlamentu.

Oficjalnie i ostatecznie MMM upadła w 1997 roku. Straty osób, które zainwestowały w piramidę, sięgają według różnych wyliczeń od 50 do 100 mln dolarów, choć pojawiała się też kwota 1,5 mld dolarów. Mawrodi został skazany za to oszustwo dopiero w 2004 roku, trzy lata spędził w łagrze. Nie był to jednak koniec jego działalności. W kolejnych latach tworzył piramidy w różnych krajach, między innymi w Afryce. W 2016 roku jedna z takich firm upadła w Zimbabwe.

Frank Abagnale Frank Abagnale kolaż zdjęć, fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta / Wikimedia Commons, Marcus JB, CC BY 2.0 https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Frank Abagnale - "Złap mnie, jeśli potrafisz"

"Zanim skończyłem dwadzieścia jeden lat, zgromadziłem dwa i pół miliona dolarów.
Kradłem nawet pięć centów i większość tej forsy wydałem na dobre ciuchy,
wykwintne jedzenie, luksusowe apartamenty, fantastyczne panienki, drogie gabloty i
inne przyjemności życia" - tak pisze w swojej autobiografii Amerykanin Frank Abagnale, człowiek, który grał na nosie amerykańskim służbom (w tym FBI) przez lata. Jego historia stała się powszechnie znana dzięki filmowi "Złap mnie, jeśli potrafisz", w którym Franka gra Leonardo DiCaprio, a ścigającego go agenta Tom Hanks. To historia o tyle ciekawa, że dla samego oszusta skończyła się w zasadzie happy endem.

Abagnale zaczął bardzo wcześnie, bo już jako 16-latek. Podszywał się pod pilota linii PanAm, żeby móc za darmo latać, korzystając z miejsc dla pracowników. Tak dobierał sobie loty, załogę i rodzaj samolotu, by nie być poproszonym o pilotowanie maszyny. Twierdzi, że wykorzystał osiem fałszywych tożsamości. Pracował między innymi, nie mając żadnego medycznego wykształcenia, jako kierownik rezydentów pediatrii. Przez prawie rok udawało mu się to robić, unikając leczenia pacjentów. Udawał też prawnika z Harvardu i zatrudnił się prokuraturze Luizjany.

Przede wszystkim specjalizował się jednak w podrabianiu czeków. Wykorzystywał luki w ówczesnym systemie czekowym. Wystawiono za nim list gończy, szukało go też FBI. Uciekł do Europy, gdzie został złapany we Francji w 1969 roku. Jego ekstradycji chciało wtedy aż 12 krajów. Odsiedział krótkie wyroki we Francji i Szwecji. Ostatecznie trafił do USA, ale na lotnisku w Nowym Jorku uciekł z samolotu. Schwytano go, ale podobno udało mu się też zbiec z aresztu, gdzie czekał na proces - choć i tym razem na krótko. Został skazany na 12 lat więzienia. Wyszedł jednak już po czterech i został doradcą FBI ds. zabezpieczeń czeków.  

Ivar Kreuger w swoim 'Zapałczanym Pałacu' w Sztokholmie około 1930 r. Ivar Kreuger w swoim 'Zapałczanym Pałacu' w Sztokholmie około 1930 r. fot. Wikimedia Commons, domena publiczna, autor nieznany

Ivar Kreuger - Król zapałek

To historia wyjątkowa w tym zestawieniu, także z polskim akcentem. Działalność Ivara Kreugera bywa określana jako piramida finansowa, ale nie do końca nią była, bo miał też realnie działające firmy.

Ivar Kreuger był Szwedem, żył na przełomie XIX i XX wieku. W młodości przebywał przez jakiś czas w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracował jako inżynier, po powrocie do Szwecji założył firmę budowlaną. Postanowił przejąć rodzinny biznes - jego ojciec miał fabryki zapałek (wówczas produktu pierwszej potrzeby). Zaczął skupować inne, mniejsze firmy z tej branży. Jego ambicje sięgały jednak poza rodzinną Szwecję.

W powojennej Europie prowadził negocjacje ze zmagającymi się z problemami gospodarczymi krajami i oferował im pożyczki - w zamian za monopol zapałczany na ich rynkach. Dla wielu rządów oferta była kusząca. Kreuger w ten sposób pożyczył pieniądze m.in. Niemcom, Francji, Grecji, Turcji, Gwatemali, Ekwadorowi, a także Polsce (dwa razy, w 1925 i 1930 roku, w Warszawie miał jedno ze swoich mieszkań). Jego sposób działania budził czasem oburzenie, ale faktem jest, że państwa mogły potem te pieniądze przeznaczać na odbudowę gospodarek. Łącznie Kreuger pożyczył ponad 250 milionów dolarów, co w tamtych czasach było gigantyczną kwotą. Doszedł to tego, że kontrolował około 70 proc. globalnego rynku zapałek.

Ivar Kreuger nie tylko firmę budowlaną i monopol zapałczany. Kupował też na całym świecie firmy zajmujące się obróbką drewna i produkowaniem papieru, banki, kopalnie (m.in. złota i rudy żelaza), linie kolejowe, nieruchomości. Kontrolował także firmę telekomunikacyjną Ericsson.

Pieniądze do rozwijania swojego monopolu ściągał od inwestorów - poprzez emisję akcji na giełdzie (jego firma notowana była m.in. na giełdzie w Nowym Jorku), a także innych papierów. Obiecywał solidne dywidendy, a kurs jego spółki rósł. Kreuger cieszył się po prostu dużym zaufaniem. Ale biznes zapałczany przestał przynosić tak wielkie zyski, okazało się, że Kreuger często środków na wypłatę dywidend nie miał (płacił je z kapitału zamiast z zysków) i wyciskał środki z jednych firm, by finansować inne. Część z jego firm okazała się istnieć tylko na papierze. Miał też część pieniędzy od inwestorów przeznaczyć na swoje luksusowe życie i rozrywki. Giełdowy krach z 1929 roku ujawnił słabe podstawy jego biznesu i kreatywną księgowość. W Szwecji musiał być uratowany przez rząd (upadek tak wielkiej firmy zaszkodziłby gospodarce kraju). Kreuger nie wytrzymał presji i w 1932 popełnił samobójstwo (choć jego brat twierdził potem, że został zamordowany).

Upadek jego imperium uderzył w wielu drobnych i większych inwestorów, banki i inne firmy. Doprowadził do powstania w USA prawa, które miało zapobiegać spekulacjom finansowym i powtórzeniu sytuacji podobnej do "krachu Kreugera". Powołano wtedy Komisję Papierów Wartościowych i Giełd.

Charles Ponzi Charles Ponzi źródło: Wikimedia Commons za Boston Library, domena publiczna

Charles Ponzi - ojciec piramidy

Charles Ponzi pochodził z Włoch, ale działał głównie w Stanach Zjednoczonych. Nie wymyślił piramidy finansowej, ale jego oszustwo było na tyle duże i stało się tak znane, że zaczęło być nazywane jego imieniem (z ang. Ponzi Scheme).

W młodości Ponzi wyemigrował do USA, mieszkał też jakiś czas w Kanadzie. Zanim stworzył słynną piramidę, miał już na koncie kary więzienia za wyłudzanie pieniędzy i przemyt imigrantów. 

Swoją najsłynniejszą "działalność" prowadził w Bostonie. Piramida finansowa funkcjonuje w ten sposób, że zyski (fikcyjne) z inwestycji wypłacane są z pieniędzy kolejnych inwestorów. Ponzi swój przekręt oparł o znaczki pocztowe. Dokładnie były to tak zwane międzynarodowe kupony pocztowe (IRC - international reply coupon), wykorzystywane przy zagranicznych wysyłkach. W miejscu docelowym można je było wymieniać na znaczki pocztowe. W 1919 roku Ponzi odkrył, że w USA te kupony były znacznie droższe niż w Europie (winna temu była powojenna inflacja na Starym Kontynencie). Zaczął więc kupować europejskie kupony, wymieniać je na znaczki w USA, które potem sprzedawać Zysk sięgał 40 procent. Ponzi założył firmę "Security Exchange Company", reklamował się obiecując 50 proc. zysku w 45 dni. Nic więc dziwnego, że inwestorzy rzucili się na ofertę (na początku byli to głównie imigranci, tak jak sam twórca piramidy), a Ponzi żył w luksusie.

Wkrótce jego działalność zaczęła budzić podejrzenia. Raz musiał nawet wziąć kredyt, żeby wypłacić inwestorom obiecane im zyski i uśpić ich czujność. Do upadku piramidy przyczynił się artykuł w "The Boston Globe" z 1920 roku. Dziennikarze ujawnili, jak naprawdę wygląda sytuacja finansowa "Security Exchange Company", okazało się, że nie ma ona depozytu, który Ponzi deklarował na 7 mln dolarów. Inwestorzy rzucili się wycofywać swoje pieniądze, ale udało się je odzyskać tylko tym, którzy zrobili to na samym początku. Straty przekrętu Ponziego szacowano na 15-20 mln dolarów - dziś byłaby to kwota ponad dziesięć razy większa.

Po pokazowym procesie Ponzi został skazany na pięć lat więzienia. Wyszedł po 3,5 roku i założył kolejny podobny oszukańczy biznes - tym razem na Florydzie. Próbował uciec z kraju. Wsiadł na statek płynący do Włoch, ale został zatrzymany w ostatnim amerykańskim porcie, do którego ten statek zawinął przed wypłynięciem do Europy. Odsiedział kolejnych siedem lat w więzieniu. Po wyjściu został deportowany do Włoch, potem wyjechał do Brazylii. Ostatnie lata życia spędził w biedzie, zmarł w szpitalu prowadzonym przez organizację charytatywną.

Wall Street Wall Street źródło: Shutterstock

Bernard Madoff i oszustwo pod nosem nadzorców

Najsłynniejszą chyba piramidę finansową w historii stworzył Bernard Madoff. Jego wyczyn jest o tyle wyjątkowy, że przez kilkanaście lat oszukiwał wytrawnych inwestorów i to pod nosem amerykańskiego nadzoru.

Stworzył elitarny fundusz inwestycyjny, by do niego wejść, trzeba było mieć rekomendację i wpłacić minimum 10 mln dolarów. Zrobiło tak 13,5 tys. osób i organizacji, w tym wielu znanych ludzi (jak aktorzy John Malkovich i Kevin Bacon), ale także banki - UniCredit, Santander, HSBC, Citigroup czy BNP Paribas. Niektóre instytucje finansowe nie ufały Madoffowi i wręcz odradzały swoim klientom inwestowanie w jego fundusz. Madoff u wielu budził jednak zaufanie, był współtwórcą giełdy Nasdaq oraz filantropem.

Po wybuchu kryzysu finansowego okazało się, że Madoff przez 12 lat tak naprawdę wcale nie inwestował zebranych pieniędzy, a zyski wypłacał ze środków zebranych od kolejnych klientów. Pod koniec 2008 roku o nieprawidłowościach w funduszu donieśli jego synowie Madoffa aresztowano i zarzucono mu nadużycia finansowe na 50 mld dolarów. W 2009 roku został skazany na 150 lat więzienia. Straty inwestorów według pierwszych szacunków miały sięgać 65 mld dolarów, potem jednak podawano niższe kwoty.