Rząd przyspieszył prace związane ze zmianą przepisów dotyczących transportu drogowego i czasu pracy kierowców. W najnowszym projekcie ustawy, datowanym na 6 marca, pojawiają się zapisy, na podstawie których dostęp do usługodawców, którzy nie mają odpowiednich pozwoleń i licencji, będzie mógł być blokowany.
Twórcy ustawy, jak zauważa Niebezpiecznik, regulując transport drogowy postanowili wykorzystać doświadczenia zdobyte przy regulowaniu rynku związanego z hazardem. W zeszłym roku uruchomiono specjalny indeks stron. Jeśli firma oferująca zakłady bukmacherskie czy prowadząca kasyno online płaci w Polsce podatki, ma pozwolenia nie jest blokowana. Użytkownik może wejść na jej stronę bez przeszkód. Jeśli siedzibę ma w raju podatkowym i omija naszego fiskusa jest wciągana na indeks. Użytkownik po wpisaniu adresu jest informowany o problemach z połączeniem. I chociaż może go samodzielnie naprawić używając darmowej usługi DNS to najczęściej taki usługodawca z Polski się wycofuje.
W przypadku hazardu sprawa wydaje się w miarę prosta. W przypadku usług transportowych o definicję trudniej. W ustawie zapisano ją w następujący sposób.
Taka regulacja prawa może znacząco utrudnić korzystanie z aplikacji takich jak Uber czy BlaBla Car. Wpływ przepisów może być jednak szerszy - zaczną mnożyć się wątpliwości, czy nowe obostrzenia obejmują też wypożyczalnie samochodów czy możliwość wynajmowania pojazdu na krótki czas, co jest już możliwe w wielu miastach.
Uber w przesłanym do nas stanowisku stwierdza, że definicje przyjęte w projekcie Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa są zbyt szerokie. Pośrednictwem można by określić działanie takich usług jak Google Maps czy Yanosik. Ustawa nie określa bowiem jaka czynność podjęta przez konsumenta ma zostać uznana za pośrednictwo w przewozie. Czy zadzwonienie po taksówkę jest takim pośrednictwem?
O tym, że firmy takie jak Uber mogą mieć problemy po wejściu w życie przepisów w tej formie świadczą co najmniej dwie kwestie. Po pierwsze w firmie przewozowej będzie musiała znajdować się chociaż jedna osoba posiadająca certyfikat kompetencji zawodowych i zabezpieczenie wynoszące 9000 euro. Firmami będą więc musieli kierować zawodowi kierowcy z odpowiednią licencją i ubezpieczeniem.
Druga kwestia dotyczy obowiązku weryfikacji nałożony na pośredników. Jeśli ktoś nie świadczy usług przewozu, a jedynie w nich pośredniczy, musi zweryfikować przewoźnika za okres pięciu lat. Ustawa nie wyjaśnia jednak jak ta weryfikacja miałaby wyglądać.
W przypadku firm związanych z hazardem tworzenie indeksu i określanie kategorii działań, które podlegają restrykcjom też nie było na początku jasne. Obawiano się, że pod nowe przepisy "podpadnie" chociażby Facebook, który czasami wyświetla reklamy kasyn online.
Podobne obawy dotyczą ustawy, która miałaby uregulować usługi takie jak Uber. Jak zauważa Niebezpiecznik Związek Pracodawców "Transposrt i Logistyka" podczas konsultacji zwrócił uwagę, że "Polska może sobie zablokować drogę do wielu innowacyjnych usług z zakresu transportu, które będą podpadać pod tę definicję w przyszłości". Nie bez znaczenia jest też wpływ zmian na konsumentów. Sam tylko Uber ma w Polsce już milion użytkowników. Korzystających z innych tego typu usług jest zresztą więcej.