CC: Przestrzeni!

Gdzie zmieścić tych wszystkich ludzi?

Z lat 80. pamiętam stojącą na półce książkę pt. W cieniu bomby D , której tytuł, nawiązując do broni grożących zagładą, straszył eksplozją demograficzną. Pamiętam również odcinek Kapitana Planety , w którym krnąbrny amerykański chłopak stwierdził, że chciałby mieć dużo dzieci - i został pokarany umoralniającym sennym koszmarem, z którego dowiedział się o tragicznych skutkach przeludnienia. Przejmującą wizję przedstawił Harry Harrison w Przestrzeni! Przestrzeni! z 1966 roku - autorzy filmowej adaptacji "Zielona pożywka" uznali, że sam widok konających z głodu na ulicach dwu miliardowego Nowego Jorku to za mało i dorzucili tytułowy wątek kanibalistyczny.

 

I chociaż dziś kraje zachodu (w tym Polska) borykają się raczej z zupełnie przeciwnym problem, to wizje przyszłości wciąż pełne są alarmistycznych prognoz. Ciekawie wygląda porównanie filmowego Blade Runnera i jego książkowego pierwowzoru, Czy androidy marzą o elektrycznych owcach . Powieść Philipa K. Dicka opisywała wyludniony świat - na skutek trzeciej wojny światowej i międzyplanetarnej emigracji. Filmowa wizja cyberpunkowego Los Angeles była zaś inspirowana pnącym się w górę przeludnionym Tokio. I chociaż w Ameryce jest o wiele więcej miejsca niż na ciasnych japońskich wyspach, to wcale nie rozwiązuje to problemu bomby demograficznej. Pokazał to Ernest Cline w powieści Ready Player One - amerykańskie sprawle, ciągnące się w nieskończoność miasta, są zależne od taniej ropy. Gdy dochodzi do kryzysu paliwowego, metropolie (w których wciąż można znaleźć pracę) zostają otoczone osiedlami ustawianych w prowizoryczne wieżowce przyczep i camperów.

Ciasne, ale własne

Zagęszczona przestrzeń Tokio stanowi wyzwanie dla architektów, wymyślających coraz ciekawsze sposoby zagospodarowania nawet najmniejszych parceli, a także inspirację dla snujących ponure wizje twórców science-fiction. Zwłaszcza ikoniczne hotele kapsułowe , w których ludzie upychani są w przypominających kostnicę szafach - obowiązkowy element cyberpunkowych światów. Neal Stephenson w Zamieci umieszczał ludzi w magazynowych boksach. Ale to nic w porównaniu z wizją Alejandro Jodorowskiego, który w kultowej Świętej Górze doprowadził do logicznej konkluzji szaleństwo zdehumanizowanego modernizmu: przedstawił projekt bloków dla robotników, składających się z jednoosobowych kapsuł w kształcie trumien. Więcej serca mieli twórcy Piątego elementu - mieszkanko głównego bohatera jest wprawdzie ciasne, ale bardzo funkcjonalne dzięki sprytnym rozwiązaniom technologicznym - pokoik może zmieniać się w kuchnię lub sypialnię.

Miasta-mrowiska pełne ciasnych mieszkań i otaczające je odległe kolonie osiedli jednorodzinnych to nasza rzeczywistość. Zaś głównym pomysłem dekoratorów wnętrz zdaje się rezygnacja  z analogowej rozrywki. Na zdjęciach w kolorowych magazynach rzadko goszczą biblioteczki. Z których faktycznie można zrezygnować w dobie czytników i e-papieru.

Co prowadzi do oczywistego wniosku: dopiero digitalizacja ludzkości rozwiąże te wszystkie problemy.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski , jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

CC75: Przestrzeni! Gdzie zmieścić tych wszystkich ludzi?

Z lat 80. pamiętam stojącą na półce książkę pt. "W cieniu bomby D", której tytuł, nawiązując do broni grożących zagładą, straszył eksplozją demograficzną. Pamiętam również odcinek "Kapitana Planety", w której krnąbny amerykański chłopak stwierdził, że chciałby mieć dużo dzieci - i został pokarany umoralniającym sennym koszmarem, z którego dowiedział się o tragicznych skutkach przeludnienia. Przejmującą wizję przedstawił Harry Harrison w "Przestrzeni! Przestrzeni!" z 1966 roku - autorzy filmowej adaptacji "Zielona pożywka" uznali, że sam widok konających z głodu na ulicach dwumiliardowego Nowego Jorku to za mało i dorzucili tytułowy wątek kanibalistyczny.

I chociaż dziś kraje zachodu (w tym Polska) borykają się raczej z zupełnie przeciwnym problem, to wizje przyszłości wciąż pełne są alarmistycznych prognóz. Ciekawie wygląda porównanie filmowego "Blade Runnera" i jego książkowego pierwowzoru, "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach". Powieść Philipa K. Dicka opisywała wyludniony świat - na skutek trzeciej wojny światowej i międzyplanetarnej emigracji. Filmowa wizja cyberpunkowego Los Angeles była zaś inspirowana pnącym się w górę przeludnionym Tokio. I chociaż w Ameryce jest o wiele więcej miejsca niż na ciasnych japońskich wyspach, to wcale nie rozwiązuje to problemu bomby demograficznej. Pokazał to Ernest Cline w powieści "Ready Player One" - amerykańskie sprawle, ciągnące się w nieskończoność miasta, są zależne od taniej ropy. Gdy dochodzi do kryzysu paliwowego, metropolie (w których wciąż można znaleźć pracę) zostają otoczone osiedlami ustawianych w prowizoryczne wieżowce przyczep i camperów.

Ciasne, ale własne Zagęszczona przestrzeń Tokio stanowi wyzwanie dla architektów, wymyślających coraz ciekawsze sposoby zagospodarowania nawet najmniejszych parceli, a także inspirację dla snujących ponure wizje twórców science-fiction. Zwłaszcza ikoniczne hotele kapsułowe, w których ludzie upychani są w przypominających kostnicę szafach -obowiązkowy element cyberpunkowych światów. Neal Stephenson w "Zamieci" umieszczał ludzi w magazynowych boksach. Ale to nic w porównaniu z wizją Alexandra Jodorovskiego, który w kultowej "Świętej Górze" doprowadził do logicznej konkluzji szaleństwo zdehumanizowanego modernizmu: przedstawił projekt bloków dla robotników, składających się z jednoosobowych kapsuł w kształcie trumien. Więcej serca mieli twórcy "Piątego Elementu" - mieszkanko głównego bohatera jest wprawdzie ciasne, ale bardzo funkcjonalne dzięki sprytnym rozwiązaniom technologicznym - pokoik może zmieniać się w kuchnię lub sypialnię.

Miasta-mrowiska pełne ciasnych mieszkań i otaczające je odległe kolonie osiedli jednorodzinnych to nasza rzeczywistość. Zaś głównym pomysłem dekoratorów wnętrz zdaje się rezygnacja  z analogowej rozrywki. Na zdjęciach w kolorowych magazynach rzadko goszczą biblioteczki. Z których faktycznie można zrezygnować w dobie czytników i e-papieru.

Co prowadzi do oczywistego wniosku: dopiero digitalizacja ludzkości rozwiąże te wszystkie problemy.

Więcej o: