Wirtualna epidemia AIDS

Komputerowa symulacja z amerykańskiego Uniwersytetu Browna pomaga ocenić, jaka polityka walki z wirusem HIV jest najskuteczniejsza

Politycy i eksperci zajmujący się ochroną zdrowia mają problem z pytaniem "co będzie, jeśli..." - zadawanym miliony razy w skali wielu dekad. Co będzie, jeśli dostęp do jednorazowych igieł wśród narkomanów zostanie ograniczony? Co będzie, jeśli uda się ograniczyć zjawisko seksu bez zabezpieczenia o X procent?

W trakcie lipcowej konferencji International AIDS Society w Waszyngtonie zaprezentowano komputerową symulację, w której dziesiątki tysięcy wirtualnych mieszkańców dopuszczają się zachowań bardziej lub mniej ryzykownych. I zarażają się HIV, albo nie. Poddają się testom, albo nie. Otrzymują leki antyretrowirusowe, albo nie...

- Program odpowiada wydarzeniom z rzeczywistego świata - podkreśla prof. Brandon Marshall, epidemiolog z Uniwersytetu Browna. - Staramy się zidentyfikować kombinację działań podejmowanych przeciw epidemii HIV, która najskuteczniej zredukowałaby zakażenia wśród narkomanów.

W tej komputerowej "grze na poważnie" można śledzić losy wybranych postaci. Np. jedna z nich może równocześnie uprawiać seks z wieloma partnerami bez zabezpieczenia, a także brać narkotyki. Wraz z pogłębianiem się nałogu, coraz częściej będzie wymieniać się igłami z innymi. Z odpowiednich statystyk wynika, że w trzecim roku symulacji mnóstwo takich osób będzie już zakażonych. W kolejnym roku część z nich trafi na odwyk i przejdzie testy na obecność wirusa. Wówczas ograniczą kontakty seksualne bez zabezpieczenia, a nawet jeśli tak się nie stanie - zarażaniu innych zapobiegają przyjmowane leki.

W zaprezentowanej wersji programu, odtworzono proces rozprzestrzeniania się wirusa w Nowym Jorku (dzięki dokładnym danym z wielu lat można dobrze skalibrować model). Z symulacji wynika między innymi, że w tej grupie ryzyka bardzo skuteczne będzie wczesne uruchamianie terapii u zakażonych, a intensyfikacja kilku stosowanych obecnie działań może znacznie ograniczyć epidemię. Prof. Marshall jest zawiedziony, że uzyskana redukcja zakażeń to tylko 60 proc. - przy znacznych kosztach testów i terapii.

- Szczerze mówiąc, spodziewałem się lepszego wyniku. To pokazuje, jak ciężko musimy pracować, by zapewnić osobom uzależnionym od narkotyków dostęp do skutecznych środków ograniczających rozprzestrzenianie się HIV - mówi naukowiec.

A dotyczy to bardzo bogatego miasta w bardzo bogatym kraju.

Więcej o: