Elektryczna stymulacja mózgu. I lepiej liczysz!

Bezbolesna, bezinwazyjna stymulacja mózgu poprawia zdolności matematyczne - szybko i trwale!

- Po zaledwie 5 dniach specjalnego szkolenia poznawczego i nieinwazyjnej, bezbolesnej stymulacji mózgu byliśmy w stanie długotrwale poprawić działanie mózgu - podkreśla Roi Cohen Kadosh z Uniwersytetu Oxfordzkiego.

Elektrowstrząsy? Nie, nie jest to niesławna terapia elektrowstrząsami, która - choć drastyczna - wciąż jest skutecznie stosowana w ciężkiej depresji i dopiero... od roku naukowcy z grubsza wiedzą, jak działa na połączenia neuronów.

Naukowcy nie wiedzą również, jak działa TRNS (Transcranial Random Noise Stimulation ) - względnie nowa metoda bezbolesnego stymulowania mózgu prądem. Podejrzewają, że impulsy elektryczne docierające do komórek przez czaszkę pacjenta w jakiś sposób synchronizują pracę określonych ośrodków.

Zespół oksfordzkich naukowców już ponad dwa lata temu dowiódł, że takie oddziaływanie trwale poprawia zdolności zapamiętywania i uczenia się. Tym razem badani byli w stanie poprawić swoje umiejętności robienia obliczeń w pamięci, a to już przecież skomplikowana sprawa.

I to nie wszystko!

- Matematyka to bardzo złożony proces poznawczy, który bazuje na mnóstwie rozmaitych zdolności - podkreśla Cohen Kadosh. - Skoro możemy poprawić zdolności matematyczne, zapewne będziemy również w stanie poprawiać prostsze funkcje poznawcze.

Upgrade mózgu? Najwyraźniej taka właśnie technika rodzi się na naszych oczach.

Praca na ten temat ukazała się na łamach magazynu "Current Biology" . Pod tekstem pojawiają się entuzjastyczne komentarze i pytania o możliwość przeprowadzenia takiej terapii dla osób nie radzących sobie z matematyką. Czy w internecie można już kupić zestawy elektrod do poprawiania swoich uzdolnień matematycznych?

Autor badań przestrzega, że opisywane eksperymenty są w bardzo początkowej fazie i nie można jeszcze mówić o handlowaniu technologią, która przerobi każdego w Stefana Banacha. Podkreśla, że elementem opisywanego doświadczenia było specjalne szkolenie - bez niego elektrostymulacja nie ma większego sensu.

Ale równocześnie naukowiec przyznaje, że trwają dalsze badania i chętnych do testów zaprasza do laboratorium.

- Krytycy zwracają uwagę, że słabością pracy jest niewielki rozmiar opisywanego eksperymentu - komentuje na łamach "Nature" Ewen Callaway. Bo rzeczywiście badania prowadzono dotąd na niewielkiej liczbie studentów. Cohen Kadosh myśli o przebadaniu większej liczby, najchętniej - dzieci. Ocenia bowiem, że problem z matematyką ma aż 20 proc. uczniów, a nowa metoda powinna pomóc.

Jak podkreśla Callaway, sprzęt do TRNS nie jest powszechnie dostępny, ale jednak można go kupić, kosztuje kilkaset dolarów i tanieje. Teoretycznie więc, można rozpocząć eksperymenty na własną rękę...

- Nie róbcie tego w domu! - przestrzegają naukowcy.

Więcej o: