Niemcy stawiają Facebooka pod ścianą. 50 milionów euro kary za mowę nienawiści

Robert Kędzierski
Niemiecki rząd chce karać serwisy społecznościowe za wpisy zawierające fałszywe newsy i mowę nienawiści. Jeśli propozycje zatwierdzi parlament Facebook czy Twitter wkrótce będą zmuszone usuwać takie treści, albo płacić do 50 mln euro kary.

Niemieckie władze podjęły decyzję mającą na celu zwalczenie problemu fałszywych wiadomości i mowy nienawiści rozprzestrzeniających się na portalach społecznościowych. Rząd przyjął propozycję karania Facebooka czy Twittera kwotą do 50 mln euro, jeśli nie będą usuwały tego typu treści w ciągu doby. 

Czytaj też: Bill Gates przepowiedział powstanie Facebooka? [NEXT+]

Heiko Maas, minister sprawiedliwości, wyjaśnił powody decyzji:

Nie możemy tolerować przestępczości w mediach społecznościowych tak samo, jak nie tolerujemy jej na ulicach.

- stwierdził. 

Przepisy muszą teraz przejść normalną drogę legislacyjną. 

Niektórzy eksperci reagują na pomysł niemieckich władz negatywnie. Jednym z nich jest Vinton Cerf, amerykański informatyk uznawany za jednego z ojców internetu.

Wierzę, że w kwestii mowy nienawiści i fałszywych wiadomości powinniśmy polegać na krytycznym myśleniu. Każdy ma przecież umiejętność odrzucania informacji, które uważa za podejrzane.

- stwierdził cytowany przez Business Insidera. Cerf zauważył też, że sposób zwalczania zjawiska zaproponowany przez niemiecki rząd może doprowadzić do cenzury znanej z Chin. 

Portalom takim jak Facebook trudność sprawi nie tylko sam fakt oceny, czy jakaś wypowiedź przekracza granice wolności słowa. Kłopotliwe będzie zapanowanie nad analizą wpisów z uwagi na liczbę użytkowników, których jest już niemal dwa miliardy.

The Verge informuje, że niemiecki rząd ma też inny pomysł. Chce by portale społecznościowe wskazały konkretną, jedną osobę odpowiedzialną za rozpatrywanie wniosków o usuwanie wpisów. Miałoby jej grozić 5 mln euro kary w przypadku braku odpowiedniej reakcji. 

Sprawę skomentowało Federalne Stowarzyszenie Technologii Informacyjnych Bitkom. Jego przedstawiciel stwierdził, że nowe prawo będzie wymagało stworzenia specjalnego rządowego zespołu, którego celem będzie ciągły monitoring mediów. 

Facebook komentuje

Te przypuszczenia potwierdził rzecznik prasowy niemieckiego Facebooka. Wyjaśnił, że sprostanie nowym wymogom będzie wymagało zatrudnienia dodatkowych 700 osób w Berlinie. Będą one musiały zapanować nad 29 milionami niemieckich użytkowników portalu. Ponadto zapewnił, że jego firma pracuje nad rozwiązaniem problemu mowy nienawiści. Stwierdził, że przepisy proponowane przez rząd stawiają portale społecznościowe w roli sądów. 

Przedstawiciel Twittera zapewnił, że uszczelnia swój system znacznie utrudniając zakładanie fałszywych kont. 

Propozycja niemieckiego rządu nie jest jedyną, która może uderzyć w Facebooka. Na wniosek władz Unii Europejskiej urzędy chroniące prawa konsumentów w poszczególnych krajach sprawdzają regulamin serwisu. Chcą, by Facebook i inne portale lepiej chroniły prawa konsumentów poprzez np. usuwanie wpisów o fałszywych konkursach. Cenzura Facebooka staje się nieunikniona.