Łukaszenka przerwie dostawy gazu do Europy? Niepokojące słowa Putina. "Może wydać polecenie"

Władimir Putin w wywiadzie dla państwowej telewizji Rossija 1 został zapytany, czy Alaksandr Łukaszenka może zrealizować swoje groźby i wyłączyć dostawy gazu przez Białoruś. Formalnie Gazprom jest w rękach Rosji, ale Putin przyznał, że... jest taka możliwość. - Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - zapowiedział prezydent Rosji.

Czy Putin dał Alaksandrowi Łukaszence wolną rękę ws. ewentualnego przerwania tranzytu gazu przez Białoruś? Nowe światło na sprawę rzuca wywiad Władimira Putina udzielonej rosyjskiej telewizji Rossija 1. Jak opisywaliśmy, rosyjski przywódca - choć przeczą temu ustalenia międzynarodowych agencji i organów europejskich oraz NATO - wyparł się w nim, jakoby Rosja miała "cokolwiek wspólnego" z sytuacją na polsko-białoruskiej granicy.

Czytaj więcej: Władimir Putin zabrał głos ws. kryzysu na granicy. "Nie mamy z tym absolutnie nic wspólnego"

Zobacz wideo Negocjacje przy jednym stole z Łukaszenką i Putinem? Komentuje wiceszef MSZ

Putin pytany, czy Łukaszenka może odciąć dostawy gazu. "Może wydać polecenie"

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl.

Putin został też zapytany o groźby Alaksandra Łukaszenki, który w czwartek powiedział, że w odpowiedzi na unijne sankcje Białoruś może odciąć przesył gazu przez swoje terytorium. Chodzi o gazociąg Jamał-Europa, który - co isotne - należy formalnie do rosyjskiego Gazpromu. - Za bardzo nas straszą - mówił. - Polska nas straszy, że zamknie granicę. Proszę, zamykajcie. A jeśli my zamkniemy tranzyt gazu przez Białoruś? Przez Ukrainę gaz nie pójdzie: tam rosyjska granica jest zamknięta. Przez kraje bałtyckie też nie ma tras. To jeśli my zamkniemy dla Polaków, dla Niemców, to co wówczas będzie? - groził. Wówczas na jego słowa odpowiedziała Komisja Europejska. - Nie pozwolimy, aby nas zastraszano. Gaz jest niezbędnym surowcem i nie powinien być używany w geopolitycznych sporach. Ludzie również nie powinni być w nich wykorzystywani - przekazała rzeczniczka KE Dana Spinant.

Putin stwierdził tymczasem, że choć Rosja formalnie dzierży władzę nad gazociągiem (kupiła go od białoruskich władz 2011 roku za 5 miliardów dolarów), to Łukaszenka może zdecydować się na taki krok.

Teoretycznie on [Łukaszenka], jako prezydent kraju tranzytowego, może zapewne wydać polecenie przerwania naszych dostaw do Europy

- powiedział Putin, dodając, że taka decyzja byłaby co prawda "naruszeniem naszego kontraktu tranzytowego". - Mam nadzieję, że nie dojdzie do tego - powiedział. Następnie w wywiadzie padło zdanie, które można interpretować jako chęć "zrozumienia" zachowania Łukaszenki. - No, ale z drugiej strony, przeciwko niemu ciągle są stosowane nowe sankcje i grozi się ich nałożeniem - przyznał.

Gazociąg Jamał-Europa, kontrolowany przez spółkę Gazprom Transgaz Biełaruś, to jeden z głównych (wraz z gazociągiem północnym i ukraińskim) szlaków dostaw rosyjskiego gazu rurociągowego do Europy. Gazociąg ma długość ponad dwóch tysięcy kilometrów i przebiega przez terytorium czterech krajów (Rosji, Białorusi, Polski i Niemiec). Jak podaje energia.rp.pl, dostawy rosyjskiego gazu gazociągiem Jamał-Europa przez Polskę do Niemiec zmniejszyły się w piątek rano o około 40 procent. Jest to reakcja na groźby białorusi - Niemcy uspokajają jednak, że według dostępnych informacji realizacja kontraktów nie jest zagrożona.

Więcej o: