Szwajcarski Bank Narodowy nie chce pomóc Polakom. Frank szybko nie potanieje

W czwartek rano Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) utrzymał stopy procentowe na dotychczasowych poziomach. W praktyce oznacza to, że jeszcze długo posiadacze kredytów frankowych będą martwić się wysokim kursem franka.

Thomas Jordan, szef SNB nie wystraszył się ubiegłotygodniowej decyzji Europejskiego Banku Centralnego o zwiększeniu skali druku euro. W teorii takie działanie może spowodować ucieczkę inwestorów od euro w kierunku walut, których wartość jeżeli nie będzie rosła, to przynajmniej nie będzie spadała – takich jak właśnie frank. Przez to szwajcarska waluta umocni się jeszcze bardziej, a to z kolei utrudni w większym stopniu niż teraz już niełatwą działalność eksporterów z Zurichu lub Lozanny. Jordan i jego koledzy, utrzymując stopy procentowe na dotychczasowych poziomach, zakładają że ten pesymistyczny scenariusz jednak się nie ziści

Czytaj też: Polskie TIR-y wjadą bez opłat nie tylko do Rosji. Jest decyzja

Z trzech istotnych powodów. Po pierwsze, oszczędzanie we frankach jest mimo wszystko słabo opłacalne. Bank centralny Szwajcarii utrzymał stopę depozytową na poziomie minus 0,75 proc., co oznacza – w pewnym uproszczeniu - że za przechowywanie dużych kwot franków płacić musi oszczędzający bankowi, a nie na odwrót.

Po drugie, SNB po raz kolejny zagroził – co czyni konsekwentnie od dawna – że gdyby jednak mimo ujemnej stopy depozytowej frank zaczął się umacniać, to będzie interweniował na rynku, skupując z rynku zagraniczne waluty i płacąc za nie frankami. Złośliwi mówią, że takie interwencje zawsze się zakończą sukcesem – w końcu bank centralny własnych pieniędzy może mieć tyle, ile tylko zapragnie Oczywiście nie do końca mają rację, bo wprowadzenie zbyt dużej ilości pieniędzy do obiegu, grozi wzrostem inflacji, ale umówmy się, że teraz – w czasach deflacji w Szwajcarii – jest to problem który naprawdę należy poważnie rozważać...

Przygotowani na najgorsze

No i po trzecie, Jordan z kolegami zdają sobie sprawę z tego, że na świecie i w Europie nie jest, delikatnie mówiąc, najlepiej pod względem perspektyw dla rozwoju gospodarczego. Spowolnienie w Chinach, anemiczny wzrost w Europie i dodatkowo ryzyko wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej powodują, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Dlatego też obniżają prognozę wzrostu PKB dla Szwajcarii na ten rok z do 1-1,5 proc. z około 1,5 proc. wcześniej. I gdyby do tego pogorszenia doszło, SNB nie chce się wystrzelać – chce mieć jeszcze amunicję w zapasie. Jak będzie jeszcze gorzej, to wtedy dopiero obniży jeszcze bardziej stopy procentowe, a może nawet zwiększy skalę druku franków – tak sugeruje między innymi znany bank inwestycyjny Nomura. Na razie aż tak źle nie jest i cały czas są spore szanse, że sytuacja się poprawi

Tak więc dopiero, gdy słońce nad globalną gospodarką zaświeci, frankowicze w Polsce będą mogli odetchnąć. Frank potanieje. Wcześniej nie powinni liczyć na zbyt wiele. Bo w to, że wejdzie korzystna dla nich ustawa frankowa, którą obiecywał w wyborach prezydent Andrzej Duda, wierzą już chyba tylko najwięksi niepoprawni optymiści.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"

 

Więcej o: