Czy klienci Amber Gold odzyskają pieniądze? W poniedziałek ruszył proces Marcina P.

W Gdańsku ruszył proces w sprawie afery Amber Gold. Zdaniem prokuratury założyciele spółki oszukali klientów na 850 mln zł, część z nich straciła dorobek całego życia. Ale szanse na odzyskanie nawet części pieniędzy są marne, przez 3 lata syndyk uzbierał jedynie 43 mln zł.

Na ławie oskarżonych w tzw. aferze Amber Gold zasiedli dziś prezes spółki Marcin P. i jego żona Katarzyna P. Zarzuca im się m.in. oszustwo znacznej wartości oraz pranie brudnych pieniędzy. Oboje na salę rozpraw doprowadzono z aresztu.

Zarabiał 200 tys. zł miesięcznie

Małżeństwo w styczniu 2009 roku założyło spółkę Amber Gold. Zdaniem śledczych działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i z Amber Gold uczynili stałe źródło dochodu. Jak przyznał przed sądem Marcin P., w czasie funkcjonowania spółki zarabiał 200 tys. zł miesięcznie. Katarzyna P. stwierdziła, że nie pamięta swoich dochodów z tamtego okresu.

Amber Gold było piramidą finansową, w latach 2009-2012 jej założyciele oszukali 19 tys. klientów na łączną sumę 851 mln zł. Firma miała inwestować w złoto i inne kruszce, klientów kusiła oprocentowaniem znacznie przekraczającym zyski z lokat bankowych, obiecywano od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku.

Marcin P. usłyszał 17 zarzutów, jego żona - 12. Żadne z nich nie przyznało się do winy, odmówili składania wyjaśnień. Grozi im 15 lat więzienia.

W procesie występuje 10 oskarżycieli posiłkowych (było 148 chętnych), jest wśród nich nawet Komisja Nadzoru Finansowego. Akt oskarżania liczy 9 tys. stron, do tej pory przesłuchano 20 tys. świadków. Prokuratura nie chce przesłuchiwać wszystkich oskarżonych, jej zdaniem fakt popełnienia przestępstwa jest dostatecznie udowodniony.

Pieniądze z pozwów zbiorowych

Jednocześnie toczy się postępowanie upadłościowe spółki, roszczenia wierzycieli opiewają na sumę 584 mln zł. Jednak szanse na odzyskanie znaczącej części utraconych pieniędzy są marne. Syndykowi, do tej pory, udało się odzyskać zaledwie 43 mln zł, pieniądze pochodzą ze sprzedaży kruszców, nieruchomości i samochodów.

W pierwszej kolejności pokryją one koszty postępowania upadłościowego, wynagrodzenia dla byłych pracowników spółki i zaległości na rzecz Skarbu Państwa. Poszkodowani klienci dostaną pieniądze, tylko jeśli coś zostanie.

Prawdopodobnie większe szanse na odzyskanie pieniędzy będą mieli klienci Amber Gold w ramach pozwów zbiorowych.

W Sądzie Okręgowym w Warszawie znajduje się pierwszy z nich, opiewający łącznie na ok. 5 mln zł, przeciw BGŻ BNP Paribas. Bank ten prowadził konta Amber Gold, zdaniem kancelarii prowadzącej sprawę, powinien zapłacić odszkodowania, bo uwiarygadniał działalność gdańskiej spółki.

Był też drugi pozew grupowy - przeciw Skarbowi Państwa za to, że prokuratura przez 2,5 roku nie stawiała zarzutów szefom spółki. Okazał się on jednak niedopuszczalny prawnie, co orzekł we wrześniu ub.r. warszawski sąd. Zażalenie na to postanowienie rozpozna Sąd Apelacyjny za trzy dni (24 marca br).