Euro w Polsce? Skorzystalibyśmy na tym najmniej. Na razie zostaniemy przy złotówce

Polska i Czechy najmniej skorzystałyby na przystąpieniu do strefy euro - wynika z analiz agencji ratingowej Fitch. Chodzi o efekt utraty samodzielnej polityki monetarnej.

Amerykańska agencja ratingowa zbadała konsekwencje przyjęcia europejskiej waluty w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. To analiza teoretyczna, ponieważ w dzisiejszych warunkach przyjęcie euro przez kolejne kraje wydaje się mało prawdopodobne.

Chorwacja i Bułgaria najbardziej na plusie

Fitch stwierdza w raporcie, że najmocniej skorzystałyby kraje o słabej zewnętrznej pozycji finansowej, ponieważ zyskałyby na statusie euro jako waluty rezerwowej, a także kraje o wysokim poziomie zadłużenia w euro, ponieważ zyskałyby na neutralizacji ryzyka kursu walutowego dla gospodarki. Tak, zdaniem agencji, wynika z długoterminowego podejścia oraz lekcji płynących z kryzysu strefy euro.

Powyższe kryteria spełniają Chorwacja i Bułgaria, dlatego to one najwięcej zyskałyby na przyjęciu europejskiej waluty. Ich waluty, kuna i lew, już dziś są sztywno powiązane z euro, w grę więc nie wchodziłby czynnik utraty prowadzenia samodzielnej polityki monetarnej. Co więcej, w Chorwacji zadłużenie sektora prywatnego w euro wynosi 46 proc., a publicznego - 57 proc. Oba kraje zmagają się też z dużym bezrobociem (w Chorwacji 16,9 proc., w Bułgarii 11,5 proc.), do tego Chorwacja notuje
wysoki poziom relacji długu do PKB (86 proc. w 2015 r.).

Mniej na wstąpieniu do strefy euro zyskałyby Rumunia i Węgry. W tych przypadkach mielibyśmy do czynienia zwłaszcza z konsekwencjami utraty korzyści płynących z prowadzania autonomicznej polityki pieniężnej. Węgry skorzystałyby za to ze zmniejszenia kosztów obsługi długu, którego rządowa część w 23 proc. jest w euro.

Polska utraciłaby niezależną politykę monetarną

Zdaniem analityków Fitch, najmniej korzyści z przyjęcia wspólnej waluty osiągnęłyby Czechy i Polska.

- Oba te kraje musiałby porzucić wiarygodną i niezależną politykę monetarną, która pomogła wesprzeć dostosowania makroekonomiczne w gospodarkach. W Polsce euro wzmocniłoby finansową pozycję międzynarodową - główny czynnik negatywny dla ratingu - jednak i tak wiele kredytów dla gospodarstw domowych udzielono we frankach - pisze Fitch.

Agencja dodaje, że zadłużenie zagraniczne netto w Polsce stanowi ekwiwalent 45 proc. PKB, zaś dług denominowany w euro stanowił 6 proc. PKB w przypadku sektora prywatnego i 12 proc. PKB w odniesieniu do sektora rządowego

Polska na razie zostanie przy złotówce

Jak już wspomnieliśmy, wprowadzenie euro w kolejnych krajach, zwłaszcza w Polsce, wydaje się dzisiaj mało prawdopodobne. Co prawda w traktacie akcesyjnym do UE (tzw. traktacie ateńskim) z 2003 roku zobowiązaliśmy się do przyjęcia europejskiej waluty, ale nie została określona data.

Polacy nie chcą euro u siebie. Marcowy sondaż przynosi w tym względzie dość jednoznaczny obraz: zaledwie niecałe 13 proc. z nas chciałoby zrezygnować ze złotego, przeciwnego zdania jest 62 proc. Do dyskusji o przyjęciu nie kwapią się też dziś politycy.

- Ostatni rozwój sytuacji ekonomicznej oraz kryzys finansowy mogą być kluczowymi czynnikami wyjaśniającymi ten sentyment. Fitch nie oczekuje, aby debata o przyjęciu euro miała się zacząć w najbliższej przyszłości - podkreśla agencja.