Pracownicy restauracji zarabiają tak mało, że śpią pod mostem

Część Latynosów zatrudnianych przez chińskie agencje pracy w Chicago jest tak marnie opłacana, że żyje bez dachu nad głową. Agencje te podejrzewa się o łamanie praw obywatelskich, praw człowieka i prawa pracy.

W listopadzie ubiegłego roku Prokurator Generalny stanu Illinois Lisa Madigan złożyła pozew do sądu przeciwko właścicielom trzech agencji pośrednictwa pracy w dzielnicy Chinatown w Chicago, a także dwóm restauracjom Hibachi Sushi Buffet w miejscowościach na przedmieściach wietrznego miasta - Cicero i Elk Grove Village. Jedna z agencji już nie istnieje, po tym jak miasto stwierdziło naruszenie prawa budowlanego. Pozostałe agencje, a także restauracje, nadal funkcjonują.

12 godzin dziennie, za 3,5 dolara

Agencje zmuszały imigrantów z Meksyku, Hondurasu i Gwatemali do niewolniczej pracy. Latynosi żyli w nieludzkich warunkach, często byli bezdomni. Większość z nich przebywała na terenie USA nielegalnie, jednak stanowe i federalne prawo chroni każdego pracownika bez względu na jego status imigracyjny.

Latynosi płacili po 220 dolarów prowizji za zatrudnienie w tych restauracjach, po czym zmuszani byli do pracy 84 godziny w tygodniu. Pracowali zwykle 12 godzin dziennie, myjąc naczynia, krojąc żywność, gotując.
Zdaniem Prokuratora Generalnego latynoskim pracownikom nie płacono za nadgodziny, dostawali wynagrodzenie w wysokości 3,5 dol. za godzinę. To znacznie mniej niż ustawowo zatwierdzona przez prawodawstwo stanu Illinois stawka minimalna, która wynosi 8,25 dol. za godzinę.

Bezdomni pracownicy azjatyckich restauracji

Czy od listopada coś się zmieniło? Niewiele. Guardian pisze, że zatrudnieni za pośrednictwem chińskich agencji pracownicy nadal mieszkają w skandalicznych warunkach. W jednym z trzypokojowych mieszkań zakwaterowano 15 osób, którym kazano spać na materacach znalezionych na śmietnikach. Mieli być też dyskryminowani ze względu na rasę, a nawet bici.

- Przed nastaniem kryzysu gospodarczego część pracowników miała lepsze zajęcia: pracowała na budowach, w fabrykach, malowała dachy, zbierała owoce. Dziś są zmuszeni do pracy za pośrednictwem kontrowersyjnych agencji, większość z nich mieszka w warunkach urągających ludzkiej godności. Kilku, mimo że pracuje, żyje bez dachu nad głową - tak Guardian opisuje historię Kenta, który pod mostem spędził 18 lat.

Obozowisko bezdomnych Latynosów znajduje się bardzo blisko centrum Chicago, jednak większość mieszkańców, miejskich urzędników, a także pracodawców, nie wie o jego istnieniu.

Gdy temperatura spada i życie na zewnątrz staje się niebezpieczne, bezdomni pracownicy mogą zapłacić 10 dol. i noc spędzić na podłodze w biurze agencyjnym. Ostatecznością, z powodu bójek, napięć rasowych i pluskiew, są wizyty w pobliskim schronisku dla bezdomnych.