Dyrektywa miała przystopować pompowanie publicznych pieniędzy w ratowanie upadających banków i firm inwestycyjnych. To powinno cieszyć. Tylko w latach 2008-2012 w krajach Unii Europejskiej wartość uruchomionego wsparcia publicznego dla instytucji finansowych wyniosła ponad 2 bln euro.
Uważni czytelnicy dokumentu zwrócili jednak uwagę na coś znacznie ciekawszego i bardziej kontrowersyjnego. Konkretnie – możliwość podebrania klientom pieniędzy w celu ratowania bytu instytucji. W świat poszło ostrzeżenie „banki będą mogły okradać swoich klientów”.
Prawda okazuje się trochę bardziej skomplikowana, a zagrożenie utraty środków nikłe.
Co musi się stać, żeby bank skorzystał z Twoich oszczędności?
Co więcej – procedura podebrania klientom pieniędzy mogłaby zostać uruchomiona wyłącznie w sytuacji, gdyby oznaczałoby to minimalizację ich strat w stosunku do ogłoszenia niewypłacalności przez bank. Bezsensowne pompowanie pieniędzy w rozruszanie trupa nie wchodzi w grę.
Konkluzja - jeśli masz w jednym banku mniej niż 100 tys. euro, dyrektywa BRRD w ogóle Cię nie dotyczy. Ta kwota to górna granica gwarancji depozytów przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, więc nawet teraz, choć polski sektor bankowy jest bezpieczny, warto w miarę możliwości sumy wyższe niż 100 tys. euro rozłożyć na depozyty w różnych bankach.
Kiedy wejdą w życie nowe zasady?
Sejm jest po pierwszym czytaniu projektu ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji. To ona ma przenieść dyrektywę BRRD na polski grunt. Ostatnio prace nad ustawą zakończyła sejmowa podkomisja stała do spraw instytucji finansowych. Unia popędza. Na konieczność jak najszybszego wprowadzenia stosownych przepisów naciska też Narodowy Bank Polski.