Anglicy z Niemcami o krok od fuzji stulecia. Francuzi wściekli i wzywają Brukselę, by ją zablokowała

Marcin Kaczmarczyk
Trwają przygotowania do połączenia dwóch z trzech największych giełd papierów wartościowych w Europie. Niemiecka Deutsche Borse połączy się z London Stock Exchange. Bardzo protestuje Michel Sapin, francuski minister finansów.

Dla Michela Sapina planowany mariaż największej giełdy w Europie czyli London Stock Exchange (LSE) z niemiecką Deutsche Borse, ustępującą wielkością tylko rynkowi w Londynie i sojuszowi kilku giełd z paryską na czele, zarządzaną przez spółkę Euronext, to samo zło. - Obawiamy się konsekwencji tego połączenia, które może wpłynąć na finansowanie całej francuskiej i europejskiej gospodarki - powiedział Sapin w piątek dziennikarzowi Reutersa.

Niemiecka giełda we FrankfurcieNiemiecka giełda we Frankfurcie STAFF / REUTERS / REUTERS

Zdaniem francuskiego ministra finansów fuzja dwóch dużych giełd w Europie może obniżyć rywalizację na rynku kapitałowym. W domyśle biznes na tym straci, ponieważ będzie musiał ponosić wyższe opłaty za pozyskanie pieniędzy z giełdy. - Chcemy mieć pewność, że Komisja Europejska przygląda się nadchodzącej fuzji i zadba, by nie doszło do sytuacji, w której jeden z uczestników rynku zdobywa na nim pozycję dominującą - dodał Sapin.

Sprzeciw Francuzów wobec połączenia giełdy we Frankfurcie z londyńską nie dziwi. Do tej pory Euronext, do którego należą m.in. giełdy w Paryżu, Amsterdamie, Brukseli i Lizbonie, z powodzeniem rywalizował z Deutsche Borse i LSE. Był na Starym Kontynencie graczem numer dwa po Londynie. Po fuzji jego znaczenie może zmaleć.

Przeczytaj, jak z początkiem roku radziła sobie giełda w Warszawie.

Połączenie równych sobie

Chociaż giełda w Londynie jest większa od niemieckiej, to jednak ich przedstawiciele nazywają nadchodzącą fuzję połączeniem równych sobie instytucji. Utworzenie nowego, wielkiego rynku będzie polegało na stworzeniu nowej spółki, która będzie nim zarządzała - 54,4 proc. jej akcji dostaną aktualni akcjonariusze LSE, resztę posiadacze akcji Deutsche Borse.

Po połączeniu powstanie instytucja, której wielkość będzie można porównywać wyłącznie z Intercontinental Exchange (ICE), amerykańską firmą, która zarządza między innymi giełdą w Nowym Jorku - NYSE.

Giełda w Nowym Jorku, Wall StreetGiełda w Nowym Jorku, Wall Street Richard Drew (AP Photo/Richard Drew)

Smaczku całej historii dodaje fakt, że trwająca właśnie fuzja jest już trzecim podejściem do połączenia giełdy niemieckiej z angielską. Wcześniej ich właściciele próbowali się dogadać w 2000 i w 2005 roku. Nie udało się. Za pierwszym razem, bo do walki o londyński parkiet włączyli się Szwedzi z OM Group i proces fuzji został przerwany. Za drugim razem oferta z Niemiec zakupu akcji LSE za 1,3 mld funtów została przez Londyn odrzucona.

Teraz - mimo sprzeciwu Francuzów - powinno się udać. Jest tylko jeszcze jeden problem. Nowa spółka nie ma jeszcze oficjalnej nazwy. Akcjonariusze LSE i Deutsche Borse w tej kwestii zachowują jednak spokój. Ma się pojawić, jak fuzja zostanie już zapięta na ostatni guzik.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"

Więcej o: