NBP odkrył karty. Tak prezentuje się banknot 500 zł. Tylko czy w ogóle go potrzebujemy?

Banknot o nominale 500 zł z wizerunkiem Jana III Sobieskiego zaprezentował dziś Narodowy Bank Polski. Ma trafić do obiegu w lutym przyszłego roku.

Po co właściwie banknot o tak wysokim nominale? Złośliwi mówią, że jest potrzebny, by było czym wypłacać świadczenia w programie Rodzina 500+. To oczywiście tylko żart. Fakty zaś są takie, że NBP odnotowuje wzrost wartości obiegu gotówkowego oraz wzmożony popyt na banknoty o wysokich nominałach, w szczególności na nominał 200 złotych. Dodatkowo pięćsetki mają służyć głównie do przechowywania strategicznego zapasu gotówki.

500 zł500 zł Andrzej Barabasz / NBP

Nowy nominał ma ograniczyć koszty zamawiania i przechowywania tego zapasu. Do obiegu nowe banknoty mają trafiać rzadko, przynajmniej w pierwszych latach. I to akurat jest dobra wiadomość. Tak wysoki nominał w codziennym użytkowaniu będzie więcej niż kłopotliwy, o czym wie każdy, kto próbował zapłacić za drobne zakupy wypłaconą przez pracodawcę dwusetką czy podjętą z bankomatu setką.

 

Z drugiej strony pamiętajmy, że spośród wszystkich krajów UE to właśnie w Polsce wartość banknotu o najwyższym nominale jest najniższa. Więcej warte są nawet banknoty 500 lei czy 100 lewa – a przeciętne zarobki w Rumunii czy Bułgarii są niższe niż w Polsce. Dlatego zamiast pytać, dlaczego NBP decyduje się wprowadzić do obiegu pięćsetkę, raczej należałoby spytać, dlaczego tak długo jej nie było.

500 zł500 zł Andrzej Barabasz / NBP

Umieszczenie na pięćsetzłotówce wizerunku akurat Jana III Sobieskiego oznacza, że zachowana więc została zasada „im wyższy nominał, tym bardziej współczesny władca”. Wróży to jednak problemy w przyszłości. Jeśli bank centralny stanie kiedyś przed koniecznością wprowadzenia banknotu o nominale 1000 zł, to wybór królów będzie już mocno ograniczony.