Dziś Francja, cztery lata temu Polska. Co nam zostało po Euro 2012?

Olimpijskie obiekty w Atenach porastają trawą. Portugalczycy po Euro 2004 chcieli rozebrać przynajmniej część stadionów. Sprawdziliśmy, jak cztery lata po polsko-ukraińskim Euro 2012 wygląda stworzona lub wyremontowana wtedy w Polsce infrastruktura.

Euro 2012 - bilans po czterech latachEuro 2012 - bilans po czterech latach Euro 2012 - bilans po czterech latach

Z raportu firmy Deloitte podsumowującego koszty i szacującego korzyści z organizacji turnieju wynika, że goście, którzy w tym czasie odwiedzili miasta organizujące Euro 2012 w Polsce (Gdańsk, Poznań, Warszawa i Wrocław), wydali tam łącznie 1,45 mld zł. Jeśli odliczyć utracone przychody od osób, które zrezygnowały z przyjazdu ze względu na turniej, a także tych, które i tak by przyjechały, bez względu na Euro 2012, to według szacunków Deloitte kibice zostawili w polskich miastach 1,27 mld zł. Dla samej Warszawy te liczby wynoszą, odpowiednio, 619 mln zł i 541 mln zł.

Euro 2012 - bilans po czterech latachEuro 2012 - bilans po czterech latach Euro 2012 - bilans po czterech latach

Niemal 4,3 mld zł kosztowały łącznie cztery stadiony wybudowanie lub przebudowane na polsko-ukraińskie Euro 2012. Z tego zdecydowanie najwięcej, bo aż 1,915 mld zł, PGE Narodowy w Warszawie. Dziś z trzech obiektów (Gdańsk, Poznań, Wrocław) korzystają na co dzień drużyny klubowe, a na czwartym (Warszawa) wszystkie mecze o punkty rozgrywa reprezentacja narodowa.

Frekwencja na meczach ligowych nie zachwyca - w zakończonym właśnie sezonie wynosiła średnio 8,7 tys. osób we Wrocławiu, 12,8 tys. osób w Gdańsku i 16,8 tys. osób w Poznaniu (dane za 90minut.pl). Tymczasem każdy z tych obiektów może pomieścić ponad 40 tys. widzów. Jednak trzeba przyznać, że żadna z drużyn nie grała w tym sezonie na miarę oczekiwań kibiców. Natomiast na meczach reprezentacji stadion niemal zawsze się zapełnia.

Z czysto biznesowego punktu widzenia inwestycje w stadiony nie mają sensu - miliardy wyłożone na ich budowę nie mają szans przynieść zysku. Sukcesem jest już to, gdy obiekt zarabia na swoje bieżące utrzymanie. Najwięcej wiadomo o finansach stadionu w Warszawie. W roku 2015 odbyło się tam łącznie około 500 wydarzeń, nie tylko o charakterze sportowym, operator zarabiał też na najmie powierzchni konferencyjnych i biurowych. Łącznie pozwoliło mu osiągnąć około 48 mln zł przychodów i wypracować 2,1 mln zł zysku operacyjnego. W tym roku zysk może wynieść nawet 5 mln zł.

Euro 2012 - bilans po czterech latachEuro 2012 - bilans po czterech latach Euro 2012 - bilans po czterech latach

Gołym okiem widać, że z roku na rok dróg przybywa. Ale gdy zajrzy się do dokumentów prezentowanych przez rządzących kilka lat przed polsko-ukraińskim Euro 2012, to aż trudno uwierzyć, jak ambitne były pierwotne plany. I jak niewiele z tego udało się zrealizować.

W 2012 mieliśmy mieć gotową całą autostradę A1, całą autostradę A4 i odcinek autostrady A2 od Warszawy do granicy polsko-niemieckiej. Do dnia rozpoczęcia Euro, ale tego 2016, udało się domknąć tylko ten ostatni punkt planu, na A4 wciąż brakuje 41 km odcinka na wschód od Rzeszowa (jeśli dobrze pójdzie, zostanie otwarty w te wakacje), daleka od ukończenia jest za to autostrada A1. W lipcu tego roku ma być oddany strategicznie ważny odcinek w okolicach Łodzi, natomiast z Piotrkowa Trybunalskiego na Śląsk jeszcze długo będziemy jeździli starą "gierkówką".

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z drogami ekspresowymi. W 2012 r. miały być gotowe m.in.: większość drogi S3 (do dziś udało się wybudować odcinek z okolic Szczecina do Nowej Soli, z czego część jako drogę jednojezdniową), S5 z Wrocławia do węzła Nowe Marzy na autostradzie A1 (ta ekspresówka niemal nie istnieje, śmiało można ją nazwać największą porażką całego planu), S7 Gdańsk-Warszawa-Kraków (jest gotowa mniej więcej w 1/3, kolejna 1/3 jest budowana), S8 Białystok-Warszawa-Wrocław (tu budowa jest mocno zaawansowana, ale nadal brakuje ponad 100 km drogi) i S17 Warszawa-Lublin-Hrebenne (do dziś powstało mniej niż 100 km drogi, głównie w okolicach Lublina). Jednak gdyby nie impuls w postaci Euro 2012, tych dróg prawdopodobnie byłoby jeszcze mniej.

Euro 2012 - bilans po czterech latachEuro 2012 - bilans po czterech latach Euro 2012 - bilans po czterech latach

W 2007 spółka PKP Intercity zapowiadała, że do 2010 r. kupi 20 superszybkich pociągów przystosowanych do prędkości powyżej 200 km/h, natomiast PKP PLK - że do 2012 r. 80% trasy z Gdyni przez Warszawę do Katowic i Krakowa będzie przystosowane do jazdy z prędkością 200 km/h. W efekcie już w 2012 r. przejazd z Warszawy do Trójmiasta miał zajmować niecałe trzy godziny. Także tego planu nie udało się w pełni zrealizować w żadnym punkcie. Pociągi przyspieszyły dopiero w grudniu 2014 r., choć odcinków, na których mogą się rozpędzić aż do 200 km/h, wciąż jest znacznie mniej, niż zakładano.

Jednak czasy przejazdów na niektórych trasach pomiędzy największymi miastami w Polsce są już sensowne, a PKP Intercity chwali się "efektem Pendolino", czyli wzrostem zainteresowania podróżowaniem koleją. W 2015 r. spółka przewiozła 31,2 mln pasażerów i odnotowała 1,53 mld przychodów ze sprzedaży biletów, gdy rok wcześniej było to 25,6 mln osób i 1,26 mld zł. Prognoza na 2016 r. zakłada przewiezienie 37,3 mln osób i osiągnięcie przychodów ze sprzedaży na poziomie 1,86 mld zł.

Euro 2012 sprawiło też, że znalazły się pieniądze na podniesienie standardu dworców kolejowych. 360 mln zł pochłonął remont zabytkowego dworca we Wrocławiu, całkowicie nowy obiekt połączony z centrum handlowym wybudowano w Poznaniu, kompleksowy remont przeszły dworce w Warszawie i Gdyni. Dodatkowo połączenie kolejowe zyskało warszawskie lotnisko Okęcie - powstała tam podziemna stacja i dwa kilometry torów łączących ją z linią Warszawa-Radom.

Euro 2012 - bilans po czterech latachEuro 2012 - bilans po czterech latach Euro 2012 - bilans po czterech latach

Dzięki modernizacji przeprowadzonej przed Euro 2012 znacznie zwiększyła się przepustowość lotnisk w Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. Jednak na liczbę przyjmowanych i odprawianych pasażerów przełożyło się to w różnym stopniu.

Głównym wygranym jest gdańskie Lotnisko im. L. Wałęsy, które w latach 2008-2009 obsługiwało 1,9 mln pasażerów rocznie, w 2012 r. już 2,9 mln pasażerów, a w 2015 r - aż 3,7 mln osób. Lotnisko Wrocław-Strachowice w latach 2008-2011 obsługiwało rocznie 1,3-1,6 mln osób. W 2012 było to 1,94 mln osób, a w 2015 - już 2,27 mln. O istotnym efekcie Euro 2012 trudno natomiast mówić w przypadku lotniska Poznań-Ławica, które w zeszłym roku obsłużyło 1,48 mln pasażerów, gdy w 2008 r. było ich 1,26 mln. Rozwijało się więc zdecydowanie wolniej niż cały rynek lotniczych przewozów pasażerskich w Polsce.

Euro 2012 - bilans po czterech latachEuro 2012 - bilans po czterech latach Euro 2012 - bilans po czterech latach

Wielkie imprezy sportowe organizuje się m.in. po to, by osiągnąć efekt promocyjny i sprawić, by o kraju nie tylko się mówiło, ale też wykreować go jako miejsce, które warto odwiedzić. Z wspomnianego już raportu Deloitte wynika, że przyciągnął on do czterech miast-gospodarzy łącznie 685 tys. turystów zagranicznych. Natomiast z danych Ministerstwa Sportu i Turystyki wynika, że w całym 2012 odnotowano 14,8 mln turystycznych przyjazdów cudzoziemców do Polski (statystyki wyraźnie oddzielają przyjazdy o charakterze turystycznym od biznesowych, odwiedzin u bliskich czy wypadów na jednodniowe zakupy). Turniej wygenerował więc mniej niż 5% tego ruchu.

A jak przełożyło się to na liczbę przyjazdów w kolejnych latach? W latach 2001-2011 do Polski przyjeżdżało od 11,9 mln do 15,7 mln turystów rocznie - najwięcej w roku 2006, najmniej w kryzysowym 2009. Po roku 2009 obserwujemy już nieprzerwany wzrost liczby przyjazdów: do 14,8 mln w 2012 r., 15,8 mln w 2013 r. i rekordowego 16,7 mln w 2015 r. Nie ma jednak narzędzi pozwalających sprawdzić, w jakiej części jest to efekt Euro 2012, a w jakiej zasługa osłabienia złotego albo wizerunku kraju o znikomym zagrożeniu zamachami terrorystycznymi.