Po Brexicie euro może kosztować nawet 5 zł. Członek RPP: "NBP nie powinien interweniować"

Rosnące prawdopodobieństwo wyjścia Wielkiej Brytanii z UE topi złotego. Euro po referendum może podrożeć do 5 złotych. Ale NBP nie powinien interweniować – uważa jeden z członków Rady Polityki Pieniężnej.

Zdaniem Tima Asha, makroekonomisty z banku inwestycyjnego Nomura International, Polska jest spośród wszystkich krajów zaliczanych do grupy rynków wschodzących najbardziej narażona na negatywne skutki Brexitu. Ze względu na dużą liczbę polskich pracowników w Wielkiej Brytanii, znaczenie ich przekazów pieniężnych dla naszej gospodarki oraz wsparcie, jakie otrzymujemy z funduszy konwergencji UE.

To też głównie tłumaczy dlaczego złoty traci intensywnie od połowy ubiegłego tygodnia, kiedy pojawiły się sondaży sugerujące, że na Wyspach przybywa zwolenników Brexitu. Do tego, co wyraźnie podkreślają między innymi analitycy Danske Bank w notatce z poniedziałku, naszej walucie szkodzi bardzo spór z Unią Europejską o Trybunał Konstytucyjny. To wszystko razem spowodowało, że złoty osłabił się w stosunku do euro w tym kwartale o niecałe 4 proc. – najwięcej spośród wszystkich walut 24 krajów zaliczanych do grupy rynków wschodzących (emerging-markets).

We wtorek rano za euro trzeba było zapłacić 4,43 zł, a za franka aż 4,09 zł – kilkanaście groszy więcej niż w ubiegłym tygodniu w czwartek.

Czytaj też: Dlaczego złoty tak dużo traci w stosunku do franka?

A może być jeszcze gorzej. Jerzy Kropiwnicki, nowy powołany w tym roku członek Rady Polityki Pieniężnej powiedział wczoraj, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE byłoby „nieszczęściem dla Polski” i jeżeli do niego dojdzie, można się spodziewać zawirowań na rynku walutowym. Referendum, w którym Brytyjczycy pożegnają się z Unią może wywindować kurs euro nad Wisłą nawet do 5 złotych.

Jednak zdaniem Kropiwnickiego osłabienie złotego takiego poziomu byłoby „akceptowalne” i, co ważne, nie wymagałoby interwencji banku centralnego. Kropiwnicki dodał przy tym, że niski kurs złotego jest korzystny dla naszych eksporterów – zarabiają wtedy więcej na eksporcie.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"

Oto najcenniejsze marki na świecie