Brexit a rynek pracy: z Wielkiej Brytanii do kraju może wrócić kilkaset tysięcy Polaków

Przy spadającym bezrobociu i coraz większych kłopotach firm ze znalezieniem pracowników powrót części Polaków z Wysp Brytyjskich byłby na rękę polskim pracodawcom. Tylko czy to w ogóle jest realne, żeby do takiego powrotu doszło?

 

- Ograniczenie dostępu Polaków do brytyjskiego rynku pracy może być korzystne dla naszych pracodawców - mówił niedawno w wywiadzie były wiceminister pracy, Jacek Męcina. Takiemu podejściu trudno się dziwić. Przy niskim jak na polskie realia poziomie bezrobocia (9,1% według oficjalnych danych) pracodawcy mają coraz większe problemy ze znalezieniem  pracowników. I z radością powitaliby powrót do Polski przynajmniej części migrantów pracujących dziś na Wyspach. Jednak czy taki scenariusz jest prawdopodobny?

Ponad 850 tys. Polaków w Wielkiej Brytanii  

Statystyki brytyjskie mówią o 853 tys. Polaków przebywających na Wyspach - i jest to liczniejsza grupa, niż przyjezdni z jakiegokolwiek innego kraju UE. Czego mogą się spodziewać po Brexicie? Tego nie będziemy pewni, dopóki nie poznamy szczegółowych warunków, na jakich Wielka Brytania opuści UE. Możemy tylko rozważać różne scenariusze. Gdyby spełnił się ten najgorszy, to otrzymaliby takie prawa i obowiązki, jakie dziś mają na brytyjskim rynku pracy pracownicy spoza UE. A więc, co do zasady, potrzebowaliby pozwolenia na pobyt i pracę.

Czarny scenariusz: wracajcie do domu

Do niedawna obowiązywał też przepis, że po pięciu latach legalnego pobytu taka osoba może się ubiegać o prawo do pozostania na Wyspach bezterminowo. Obecnie dotyczy to jedynie osób, które przyjechały do Wielkiej Brytanii przed 5 kwietnia 2011 r. Migranci z nowszej fali oprócz legitymowania się pięcioletnim pobytem na Wyspach muszą spełnić dodatkowy warunek - zarabiać minimum 35 tys. funtów rocznie lub wykonywać zawód, w którym w Wielkiej Brytanii występują niedobory pracowników (dotyczy to m.in. inżynierów, informatyków czy pielęgniarek). 

Jak szacuje Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, warunek pięcioletniego pobytu spełnia mniej więcej połowa Polaków przebywających na Wyspach. Oni mogą spać spokojnie. Sytuacja pozostałych może się po formalnym przeprowadzeniu Brexitu mocno skomplikować. Według PISM ten problem może dotyczyć od 120 do 400 tys. Polaków - tyle będzie musiało aplikować o wizę a być może wyjedzie z Wielkiej Brytanii. 

Trudno jednak spodziewać się, by Wielka Brytania nagle zażądała pozwoleń na pracę od kilkuset tysięcy osób, które już dziś tam mieszkają i legalnie pracują. Bardziej prawdopodobne wydaje się wprowadzenie dla tej grupy przejściowych, mniej restrykcyjnych rozwiązań. 

W Wielkiej Brytanii jak w Norwegii?

Jak wynika z analizy PISM, w interesie przynajmniej kilku dużych państw UE, czyli Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii i Polski, jest to, by Wielka Brytania po formalnym wyjściu z Unii otrzymała status zbliżony do tego, jaki dziś ma Norwegia. Przypomnijmy, że ten kraj nie należy do UE, jest za to członkiem Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG). Obecność w EOG oznacza, że Norwegia zobowiązana jest stosować unijne przepisy w zakresie jednolitego rynku dotyczące swobody przepływu towarów, usług, osób i kapitału. Co ważne, zdaniem PISM takim scenariuszem będą zainteresowani sami Brytyjczycy, którym szczególnie powinno zależeć na zachowaniu swobody przepływu usług, zwłaszcza finansowych. A to jest możliwe jedynie w ramachczłonkostwa w EOG. Jeśli tak się stanie, to automatycznie Polacy wciąż będą mieli swobodny dostęp do brytyjskiego rynku pracy.

SPRAWDŹ TEŻ: reportaż Ewy Winnickiej o Polakach, którzy wyemigrowali na Wyspy Brytyjskie >>