Chińczycy, a nie Polacy byli prawdziwym powodem wygranej zwolenników Brexitu. Wyliczyło to dwóch Włochów

Marcin Kaczmarczyk
W powszechnej świadomości wygraną zwolenników Brexitu łączy się z wcześniejszą masową imigracją na Wyspy Polaków i innych mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej. Dwóch włoskich profesorów twierdzi, że Brexit został przegłosowany w Wielkiej Brytanii z innego powodu. Brytyjczycy przegrywają z Chińczykami.

Italo Colantone i Piero Stanig, badacze z mediolańskiego Bocconi University, pierwszy z nich jest ekonomistą, drugi politologiem, opublikowali bardzo interesujący artykuł w amerykańskim Washington Post. Twierdzą, że znaleźli prawdziwy powód wygranej zwolenników Brexitu w niedawnym referendum w Wielkiej Brytanii. Nie były to, według nich, kwestie dotyczące migracji, podgrzewane między innymi od lat przez angielskie tabloidy. Ale zmiany, jakie na brytyjskim rynku pracy spowodował globalny handel.

Mówiąc prościej, Włosi twierdzą, że napływ chińskich towarów do Wielkiej Brytanii drastycznie zmienił tamtejszy rynek pracy. Miliony osób straciło i zmieniło pracę - często na gorszą, wiele firm upadło, konieczne były nowe strategie, nowe pomysły - chińska konkurencja przeorała i zmieniła Wielką Brytanię. Colantone i Stanig udowodnili, że właśnie z powodu tych zmian Brytyjczycy zagłosowali za Brexitem, a nie z powodu lęku przed masową migracją z Polski i innych krajów naszego regionu.

Co ważne, profesorowie z Bocconi University nie są pierwszymi, którzy wynik referendum tłumaczą zmianami spowodowanymi przez globalny handel, czyli tutaj głównie ekspansję chińskich produktów. Podobnie mówi np. Gordon Brown, były premier Wielkiej Brytanii. Jednak Włosi swoją tezę przekonująco udowodnili.

Czytaj też: Brytyjskie tabloidy po referendum nadal tłumaczyły wygraną zwolenników Brexitu głównie masową imigracją z Polski.

Precyzyjne wyliczenia

Colantone i Stanig zauważyli, że w tych regionach Zjednoczonego Królestwa, które szczególnie zostały dotknięte przez wzrost chińskiego importu przez ponad trzy minione dekady, liczba głosujących za Brexitem była wyraźnie wyższa, niż w regionach, gdzie wpływ na gospodarkę z powodu chińskiej konkurencji był mniejszy. Ponadto nie znaleźli dowodów na to, że napływ imigrantów do różnych części Wielkiej Brytanii przełożył się na wsparcie dla Brexitu w trakcie referendum.

Zaczęli od tego, że korzystając z oficjalnych wyników referendum, sprawdzili jak dokładnie wyglądały głosy w 39 okręgach administracyjnych. Następnie stworzyli specjalny wskaźnik, który pokazywał, jak każdy z tych regionów został dotknięty przez ekspansję chińskich towarów - tutaj, co ważne nie musieli wymyślać prochu. Skorzystali z metod badawczych opracowanych przez amerykańskich ekonomistów z Davidem Autorem na czele, którzy już wcześniej wyliczyli, jak chiński import zmienił amerykański rynek pracy. Włoscy badacze zauważyli, że szczególnie boleśnie w Wielkiej Brytanii zostały dotknięte przez chiński import te regiony, gdzie był bardziej rozwinięty przemysł - zwłaszcza tekstylny i elektroniczny.

Następnie porównali mapę wyników referendum z mapą regionów mniej lub bardziej stratnych na globalnym handlu. I okazało się, że tam gdzie chiński import spowodował największe zmiany, tam było teraz najwięcej głosujących za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Czytaj też: Brexit może mocno uderzyć w jedną z najlepszych polskich branż.

Chińczycy pomagają Marine Le Pen. Polacy niewinni

Ale to jeszcze nic. Colantone i Stanig tak się rozpędzili w swoich wyliczeniach, że sprawdzili również, jak chiński import wpłynął na lokalne rynki pracy w 15 krajach Unii Europejskiej. I okazało się, że wszędzie tam, gdzie globalny handel dotknął bardzo boleśnie przemysł, tam teraz rośnie poparcie dla wzmocnienia narodowej suwerenności, ochrony przed globalnym handlem i skrajnych ugrupowań prawicowych - takich jak francuski Front Narodowy lub włoska Liga Północna.

Profesorowie z Bocconi University porównali dodatkowo ze sobą jeszcze dwie mapy. Pierwszą, znaną nam już, z wynikami referendum w poszczególnych regionach i drugą, pokazującą, gdzie nowych imigrantów napłynęło ostatnio najwięcej. I okazało się, że nie ma związku pomiędzy liczbą imigrantów w danym regionie a poparciem dla Brexitu wyrażonym w referendum.

Np. w regionie Tees Valley and Durham, w którym nowych imigrantów jest najmniej, poparcie dla Brexitu sięgnęło aż 60 proc. A w pięciu regionach Londynu, gdzie napływ nowych imigrantów był rekordowo wysoki, wygrali przeciwnicy opuszczenia Unii Europejskiej.

Czytaj też: Groźba Brexitu zabiła już transakcję roku w Londynie.

Politycy żyją w nierealnym świecie. Chybione diagnozy

Wnioski z powyższego badania są smutne. Przede wszystkim pokazują, że większość polityków dzisiaj nietrafnie diagnozuje największe problemy swoich społeczeństw. Wyzwaniem wydaje się opracowanie sprawiedliwych reguł międzynarodowego handlu i ograniczenie jego negatywnych skutków, a nie hamowanie migracji wewnątrz Unii i jej osłabianie.

To drugie to wręcz głupota. W rywalizacji gospodarczej z Chinami pojedyncze nieduże państwa europejskie mają niewielkie szanse na sukces.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"