Socjalny raj w Szwecji upada przez imigrantów? Nielegalnie zatrudnieni nie płacą podatków

Rosnąca liczba nielegalnie zatrudnionych imigrantów, podcina model ekonomiczny Szwecji. Szacuje się, że w szarej strefie pracuje 50 tys. przybyszów.

Szwedzi rzadko używają gotówki, jednak w kilku przypadkach muszą robić wyjątki. Przykładem są przedsiębiorcy, którzy płacą pracującym nielegalnie imigrantom.

Szwedzkie firmy, zatrudniające w szarej strefie, mają coraz większy wybór pracowników. W 2015 roku do Szwecji przybyła rekordowa liczba 163 tys. imigrantów. To najwięcej w przeliczeniu na mieszkańca w jakimkolwiek kraju UE.

W połączeniu z tysiącami przybyszów, głównie z Europy Wschodniej, daje to potężną siłę roboczą. Szwecja jest atrakcyjna, ma bowiem jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek Starego Kontynentu. PKB kraju wzrosło o 4,1 proc. w 2015 r., prognoza na 2016 rok wynosi 3,8 proc. wzrostu.

Spadają wpływy z podatku dochodowego

Napływ taniej siły roboczej cieszy właścicieli firm, martwi za to urzędników i ekonomistów. Problem w tym, że rozrost szarej strefy podcina model ekonomiczny Szwecji, gdzie hojny socjal i wysokie zarobki powiązane są w wydajnością pracy i wysokimi podatkami.

Szwedzka koronaSzwedzka korona Bob Strong / REUTERS / REUTERS

Tymczasem zatrudnianie nielegalnych pracowników tworzy presję na obniżkę wynagrodzeń i przyczynia się do spadku wpływów z podatku dochodowego. Utrudnia ponadto działalność firm, które starają się trzymać w pełni legalnego biznesu.

Szwedzki urząd podatkowy szacuje, że nielegalni pracownicy kosztowali kraj w roku 2015 co najmniej 66 mld koron (7,80 mld dolarów) utraconych wpływów podatkowych. To około 4 procent dochodów podatkowych sektora publicznego.

W obawie o skuteczność integracji zbyt wielkiej liczby przybyszów, Szwecja na początku tego roku wprowadziła kontrole graniczne. Mimo to wciąż są zaległości w rozpatrywaniu wniosków o azyl, na decyzję władz trzeba czekać około dwóch lat. Dorośli imigranci otrzymują wówczas w przeliczeniu 8 dolarów dziennie.

Część cudzoziemców, którzy nie dostali azylu, znika z oficjalnych statystyk i zaczyna pracę w szarej strefie. Szwedzka Agencja Migracyjna szacuje, że deportacji w ten sposób unika nawet 10 tysięcy azylantów rocznie. 30-50 tys. nielegalnych imigrantów pracuje w budownictwie, hotelach i restauracjach, transporcie.

Wraca groźba zamieszek

Szwedzcy politycy powtarzają, że kraj musi wypracować lepszy sposób asymilacji przybyszów, w przeciwnym razie nierówności społeczne będą się powiększać, co może nieść ryzyko powtórki zamieszek w imigranckich przedmieściach Sztokholmu w 2013 roku.

Część ekonomistów i centroprawicowych partii politycznych twierdzi, że rząd powinien obniżyć pensje dla imigrantów rozpoczynających pracę oraz wyciągnąć ich z szarej strefy. Lewicowi politycy i związki zawodowe uważają z kolei, że rozwiązaniem jest edukacja.

Szwecja ma około 350 tysięcy bezrobotnych, ale tamtejsza gospodarka dynamicznie się rozwija i 100 tysięcy miejsc pracy pozostaje nieobsadzonych, ponieważ kandydaci nie mają odpowiednich kwalifikacji.

O życiu i zwyczajach Szwedów przeczytasz też w książce "Szwedzi. Ciepło na północy" >>

Więcej o: