Alkohol to dla państwa żyła złota? Wcale nie. Koszty są znacznie większe od korzyści

Na alkohol zwykło się patrzyć jako na niewysychające źródło przychodów budżetowych. Ale aby pokrywały one wszystkie koszty jakie gospodarka ponosi w związku z piciem alkoholu, akcyza musiałaby wzrosnąć o 40 procent – wynika z analizy opublikowanej przez Biuro Analiz Sejmowych.

Spożycie alkoholu w PolsceSpożycie alkoholu w Polsce Biuro Analiz Sejmowych

Przychody: 18 mld PLN rocznie

Pijemy sporo i budżet państwa całkiem nieźle na tym zarabia. Według opracowania Biura Analiz Sejmowych najważniejszym punktem na liście korzyści są wpływy z podatku akcyzowego. W 2014 roku sięgnęły one 10,6 mld PLN. 

Kolejnym ważnym źródłem jest VAT nakładany na napoje alkoholowe. W tym punkcie korzyści dla fiskusa są szacowane na 5-7 mld PLN rocznie. Wpływy samorządów z tytułu opłat za zezwolenia na sprzedaż i obrót hurtowy napojami alkoholowymi wyniosły w 2014 r. niecałe 0,8 mld PLN. 

Do tego dochodzą pewne wpływy z podatku dochodowego, o ile sklep sprzedający trunki wykazuje dochód. Łącznie po stronie „ma” można więc zapisać kwotę około 18 mld zł rocznie.

Koszty: co najmniej 22,3 mld PLN rocznie

Te sumy jednak bledną, gdy zestawimy je z kosztami, jakie ponosi polska gospodarka w związku z tym, że ludzie piją alkohol (zwłaszcza gdy piją w nadmiarze). Szacunki Światowej Organizacji Zdrowia mówią o tym, że łączny koszt to od 22,3 mld PLN do 56,7 mld PLN rocznie (od 1,3 do 3,3 procent PKB).

Wypadki drogowe związane z alkoholem w PolsceWypadki drogowe związane z alkoholem w Polsce KGP, BAS

Wg badań Instytutu Organizacji Ochrony Zdrowia Uczelni Łazarskiego tak zwane " koszty utraconej produktywności w wyniku przedwczesnej umieralności z  powodu nadużywania alkoholu i  uzależnienia od niego" w  Polsce w  2010 roku r. wyniosły ponad 30 mld PLN. W tej sumie ponad 20 miliardów to choroby wątroby. 

Na leczenie chorób alkoholowych w 2013 NFZ wydał ponad pół miliarda złotych. Z kolei według danych ZUS w 2014 z powodu nadmiernego spożycia alkoholu jednodniowe urlopy, żeby odpocząć tylko mężczyznom zdarzyły się aż 786 tysięcy razy. Wg OECD gorsza produktywność na kacu, nieobecności i wypadki w pracy po spożyciu alkoholu kosztują gospodarkę około 1 procent PKB rocznie. Czyli u nas około 18 mld PLN rocznie. 

Dla przypomnienia jeszcze raz: roczne wpływy z akcyzy za alkohol to tylko 10,6 mld PLN. 

Nic się nie da zrobić

Aby przychody budżetowe pokrywały wszystkie koszty jakie gospodarka ponosi w związku z piciem alkoholu, musiałyby one wzrosnąć co najmniej o 4,3 mld PLN. Wtedy byłyby na poziomie tych najłagodniejszych szacunków Światowej Organizacji Zdrowia. Gdyby chcieć to osiągnąć tylko za pomocą akcyzy, musiałaby ona wzrosnąć natychmiast aż o 40 procent. 

Ale tak znaczny skok przychodów podatkowych jest oczywiście kompletnie nierealny. Gdyby akcyza wzrosła aż o 40 procent, to wpływy zapewne by spadły, bo na skutek wzrostu cen konsumenci uciekliby do szarej strefy, albo samodzielnie zaczęli pędzić bimber. Koszty dla gospodarki mogłyby przez to nawet wzrosnąć. Wygląda więc na to, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia. 

 

 

 

Więcej o: