Jedna trzecia Rosjan oszczędza już na jedzeniu, a połowa na lekach. Buntu nie ma

Marcin Kaczmarczyk
Rosjanie biednieją. Sprzedaż detaliczna wg szacunków kilkunastu ekonomistów przepytanych przez Bloomberga maleje od 18 miesięcy. Mimo to Rosjanie nadal kochają Putina.

Magnit to największa rosyjska sieć supermarketów i hipermarketów. W całej Rosji ma niecałe 12,5 tys. sklepów. I właśnie spotkało ją coś wyjątkowego. Sprzedaż w sieci w drugim kwartale spadła o 2 proc. w porównaniu do danych sprzed roku. Po raz pierwszy odkąd Magnit publikuje dane o sprzedaży, a więc od 2006 roku, zanotowano jej spadek.

O tym, że Rosjanie kupują coraz mniej mówią też inne dane. Sprzedaż detaliczna w czerwcu zmniejszyła się w Rosji o 5,4 proc. w porównaniu do danych sprzed roku, po spadku o 6,1 proc. w maju - wg szacunków Bloomberga opierających się opiniach 15 różnych ekonomistów lub ośrodków analitycznych. Dochód, który ma do dyspozycji przeciętny Rosjanin zmniejszył się w ciągu roku prawdopodobnie o 5 proc.

Powyższe dane są szokujące - zwłaszcza, jeżeli zestawimy je z danymi o sprzedaży detalicznej w czasach sprzed aneksji Krymu i wojny na Ukrainie. Według wyliczeń banku Morgan Stanley w latach 2000-2008 sprzedaż detaliczna rosła w państwie Putina średnio o 10,5 proc. rocznie, a od 2010 do 2013 roku w tempie 6 proc. rocznie.

Czytaj też: Rosja dla naszej gospodarki jest coraz mniej ważna. Trafia tam ledwo 2,5 proc. eksportu Polski

Kryzys wpędza w biedę miliony Rosjan

Kryzys rosyjskiej gospodarki będący pochodną przede wszystkim załamania na rynku ropy naftowej - dzisiaj baryłka ropy kosztuje niecałe 50 dol., mniej więcej połowę tego co w latach 2011-2013 - oraz sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję przez Zachód po aneksji Krymu i wywołaniu wojny na Ukrainie, wpędza miliony Rosjan w nędzę.

Już niemal jedna trzecia Rosjan przyznaje, że kupuje teraz mniej żywności niż przedtem, a 49 proc. oszczędza na zakupach lekarstw - rezygnuje z niektórych leków przepisanych przez lekarzy. Wg rosyjskiej agencji badawczej ACRA Rosjanie wydłużają również czas eksploatacji samochodów, mebli i sprzętu AGD.

- Nie ma szans, by teraz konsumpcja rosła. Wynagrodzenie stoją w miejscu, albo rosną dużo wolniej niż kiedyś, maleje liczba kredytów - powiedział dla Bloomberga Dmitrij Poliewoj, główny ekonomista na Rosję w moskiewskim oddziale ING Groep.

Russia Britain AnalysisRussia Britain Analysis Alexander Zemlianichenko / AP (AP Photo/Alexander Zemlianichenko, FILE)

Czytaj też: Rosjanie wydają miliardy na zbrojenia. Są tutaj w światowej czołówce.

Dlaczego nie ma buntu?

W trakcie poprzedniego kryzysu w Rosji wywołanego globalnym załamaniem - w 2009 roku - rząd bronił kursu rubla i zwiększył pensje. Teraz zadziałał inaczej - dopuścił do osłabienia rosyjskiej waluty i rozpoczął cięcia wydatków. Absolutnie bowiem nie musi się obawiać, że Rosjanie się zbuntują.

Poparcie dla Putina oscyluje w okolicach od 80 proc. Tylko 23 proc. Rosjan jest skłonnych uczestniczyć w protestach, gdyby do nich doszło w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, a 71 proc. wyklucza takie zachowanie - wg sondaży rosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej.

Wysokie poparcie dla władz wydaje się być pochodną nie tylko skutecznej rządowej propagandy, wzmocnionej zwłaszcza po rozpoczęciu wojny na Ukrainie, ale również niskiego bezrobocia. To w czerwcu spadło trzeci miesiąc z rządu z 5,6 proc. do 5,5 proc.

Niską stopę bezrobocia w Rosji łączyć należy między innymi z mniejszą niż na Zachodzie wydajnością i dużym udziałem w gospodarce branż, gdzie potrzeba dużo rąk do pracy (górnictwo, przemysł ciężki, w tym zbrojeniowy). To bardzo pomaga władzom, tonując nastroje buntu. Rosjanie zarabiają może coraz mniej, ale niemal każdy, kto chce pracować, jakąś pracę jednak znajdzie.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"

Więcej o: