Biletów zabrakło już w lutym. Ponad 130 tys. fanów szturmuje San Diego

Jak co roku pod koniec lipca w San Diego w stanie Kalifornia rusza Comic-Con International. Największe na świecie, 4-dniowe święto kultury masowej, w którym udział bierze 130 tysięcy osób. Lokalne władze oczekują, że miasto znów zarobi na imprezie około $136 milionów i znów raczej się nie przeliczą.

Comic-Con International to jeden z największych i najważniejszych konwentów organizowanych dla miłośników komiksów, filmu i fantastyki na świecie. Przeszło 2000 spotkań tematycznych, paneli i imprez powiązanych, łącznie 7000 godzin wykładów dla fanów kultury masowej. Od pierwszego oficjalnego Comic-Con, który odbył się w 1970 roku w U.S. Grand Hotel w San Diego, gromadząc 145 osób, sporo się zmieniło. Liczba uczestników z roku na rok rosła lawinowo i w 2010 roku organizatorzy zmuszeni byli ograniczyć liczbę biletów na imprezę do 130 tysięcy. Tylko tyle są w stanie pomieścić na raz hale Centrum Kongresowego San Diego, jednego z największych tego typu kompleksów w Ameryce Północnej.

200 dolarów za wejściówkę

Na liczącej 240,000 m2 powierzchni wystawienniczej odbywają się panele z gwiazdami, seminaria, spotkania warsztatowe, pokazy przedpremierowe filmów, seriali i gier oraz targi. Wstęp jest płatny i z roku na rok kosztuje więcej. W 2016 roku ceny dla osób dorosłych wahają się między 40 a 55 dolarów za dzień. Dla dzieci i osób starszych jest nieco taniej - od 20 do 27 dol. dziennie. Czterodniowe przepustki, uprawniające również do udziału w Preview Night, podczas której pokazywane są przedpremierowe odcinki seriali i filmy, kosztują około 220 dol. i rozchodzą się błyskawicznie.

Niezależnie od wariantu chcąc wziąć udział w czterodniowym wydarzeniu trzeba przygotować na start około 200 dol. To jednak dopiero początek, bo w San Diego trzeba też mieć gdzie przenocować. Według szacunków serwisu GoBankingRates.com w 2015 roku koszt uczestnictwa w imprezie, wraz z wejściówką, noclegiem, przelotem, kostiumem (na Comic-Con wypada pojawić się w przebraniu ulubionego bohatera) oraz posiłkami, oscylował w granicach 1853 dolarów. Nie wliczając w to wydatków na gadżety zakupione na targach. W 2014 roku eksperci z platformy crowdfundingowej Boosters.com wyliczyli, że bezpośrednio w trakcie trwania imprezy uczestnicy wydali 80,4 miliona dolarów. Średnio po 619 dol. od osoby.

Nikt z gości Comic-Con International nie narzeka jednak na ceny, bo już samo dostanie biletów graniczy z cudem i jest to wielostopniowy, żmudny proces. Bilety pojawiają się już w sprzedaży już w lutym, na pół roku przed imprezą i znikają praktycznie od razu. W 2014 roku przepustki 4-dniowe wyprzedano w 2 godziny od otwarcia rejestracji.

 

Święto reklamy i kolejek

Choć pierwsze Comic-Cony gromadziły wokół siebie przede wszystkim fanów komiksów i fantastyki, dziś kojarzą się głównie z promocją filmów i seriali. Inna jest też konwencja imprezy, która z kameralnego zlotu prawdziwych pasjonatów zamieniła się w maszynkę do promocji nowości i zarabiania pieniędzy. Wśród największych zarzutów, podnoszonych przeciwko obecnej formule Comic-Con International są m.in. wysokie ceny (miejsce parkingowe potrafi kosztować nawet 60 dol.), zatracenie ducha nostalgii i fandomu na rzecz nachalnego reklamowania sezonowych nowości, a także przeludnienie, które manifestuje się w postaci kolejek do wszystkiego, włączając w to sanitariaty. Najazd 130 tysięcy gości z trudem wytrzymują też mieszkańcy San Diego, którego centrum poza konwentowym sezonem zamieszkuje około 28 000 osób.

Na ile w takim razie Comic-Con się San Diego opłaca? W 2014 roku do grona kontestatorów wydarzenia dołączyła lokalna gazeta Voice of San Diego, wyliczając, że zamiast zakładanych 178 milionów dolarów impreza przynosi lokalnej gospodarce "zaledwie” 135,7 miliona. Mimo wszystko nadal jest to suma ogromna: z samych tylko podatków do kasy miasta trafia 2,8 miliona, resztą dzielą się hotelarze, właściciele barów i restauracji oraz sklepów.

Dlatego m.in. Comic-Con w San Diego wciąż pozostaje niedoścignionym wzorem organizacji tego typu imprez i marzeniem milionów fanów popkultury. Swoje lokalne Comic-Cony mają też m.in. Londyn, Moskwa, Sao Paulo a wkrótce również i... Kielce.