Banki zrzuciły się na pomoc zadłużonym. Tyle, że oni prawie nie korzystają z tych pieniędzy

Działający od 19 lutego br. Fundusz Wsparcia Kredytobiorców jest niemalże martwy. Program jest tak hermetyczny, że mało kto może na niego liczyć.

Przez 5 miesięcy Polacy podpisali tylko 298 umów o pomoc w spłacaniu rat kredytów mieszkaniowych, na łączną wartość 6,7 mln zł.

Tymczasem ustawa ustanawiająca Fundusz Wsparcia Kredytobiorców zobligowała banki do „wrzucenia” do puli kwoty aż 600 mln zł. Wystarczyłaby ona na pomoc ok. 22-26 tys. zadłużonych. Można by więc pomóc gronu sto razy szerszemu niż dotychczas.

Jeśli w takim tempie jak obecnie będzie przyznawane wsparcie z Funduszu, to do końca 2018 r. (wówczas, zgodnie z ustawą, ma ustać proces przyjmowania wniosków o wsparcie z Funduszu) z puli 600 mln zł rozdysponowane zostanie niespełna 50 mln zł. Ze wsparcia skorzysta ok. 2 tys. osób.

Dlaczego mało kto chce pomocy?

Jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego, status zagrożonych miało na koniec 2015 r. ponad 35 tys. kredytów mieszkaniowych o wartości 10,6 mld zł. To wielokrotnie więcej, niż skorzystało z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.

Zanim weźmiesz kredyt hipoteczny, dokładnie sprawdź oferty bankówZanim weźmiesz kredyt hipoteczny, dokładnie sprawdź oferty banków GRZEGORZ SKOWRONEK

Problemem są niebywale wyśrubowane zasady otrzymania wsparcia z Funduszu. Musi zostać spełniony jeden z trzech zasadniczych warunków:

  • kredytobiorca jest zarejestrowany w urzędzie pracy jako bezrobotny. Nie liczy się utrata pracy z własnej winy lub inicjatywy
  • miesięczna rata przekracza 60 proc. dochodu miesięcznego gospodarstwa domowego
  • po opłaceniu raty gospodarstwo domowe zyskałoby prawo do wsparcia z pomocy społecznej (634 zł w przypadku gospodarstwa jednoosobowego i 514 zł na członka gospodarstwa wieloosobowego)


Do tego należy dodać m.in. że:

  • wsparcia z Funduszu nie można łączyć ze świadczeniem z tytułu ubezpieczenia od utraty pracy
  • wsparcie nie należy się osobom posiadającym inne mieszkanie poza tym na kredyt
  • kiedy umowa została wypowiedziana, na wsparcie z Funduszu jest już za późno

Wsparcie trzeba oddać

Fundusz nie polega na obniżeniu zadłużenia czy spłacie części długu, a jedynie na przesunięciu płatności w czasie.

PieniądzePieniądze Fot. Dariusz Gąszczyk/Flickr/CC BY 2.0.

Fundusz reguluje raty za kredytobiorcę przez półtora roku - maksymalnie do 1 500 zł miesięcznie, więc łącznie 27 tys. zł przez 18 miesięcy - ale potem, po dwóch latach, przez kolejnych osiem, klient musi wsparcie sukcesywnie zwracać.

Oddaje się sam kapitał, nie ma żadnych odsetek, niemniej za półtora roku „urlopu” od raty potem trzeba do Funduszu oddawać nawet po 280 zł miesięcznie. Fundusz zatem zakłada, że dziś jest Ci źle, ale w przyszłości będziesz miał jeszcze lepiej niż wtedy gdy miałeś dobrze. 

Zmian na razie nie będzie

Oczywiście, Fundusz to tylko jedna z opcji wsparcia kredytobiorców, którzy nie dają sobie rady z ratami. Niemniej możliwości oddziaływania Funduszu zostały przez ustawodawcę mocno przeszacowane.

Nie słychać na razie jednak nic o planach jego poprawek. - Nie mamy informacji o planowanych zmianach ustawy - komentuje Anna Czyż z Banku Gospodarstwa Krajowego, administrującego Funduszem Wsparcia Kredytobiorców.

Fundusz Wsparcia Kredytobiorców powołała do życia ustawa przegłosowana przez Sejm na ostatnim posiedzeniu poprzedniej kadencji. Jej inicjatorami była grupa posłów Platformy Obywatelskiej, rozwiązanie poparły wszystkie ugrupowania.