Rząd wkrótce nam powie, że uratował górnictwo. A naprawdę najwięcej zrobili Chińczycy i Amerykanie

Marcin Kaczmarczyk
Przez lata węgiel taniał na światowych rynkach. Ale to już przeszłość. Ceny czarnego złota wyraźnie rosną od początku roku. Od stycznia węgiel podrożał już o około jedną trzecią. Polskie kopalnie przez to znowu zaczynają zarabiać.

W styczniu 2011 rok padł rekord. Wtedy za tonę popularnej odmiany węgla w USA trzeba było zapłacić aż 139 dolarów. Od tego czasu aż do początku tego roku czarne złoto taniało i w styczniu ceny zanotowały dołek - 48,85 dol. za tonę. Dla polskich kopalń oznaczało to dramat. Ceny węgla na rynku były wyraźnie poniżej 200 zł za tonę, a więc i kosztów wydobycia w większości polskich kopalń. Straty więc rosły.

Ale od początku roku zła karta się odwróciła. Skończyły się wieloletnie spadki na rynku węgla. Czarne złoto znowu drożeje i to w imponującym tempie. Dzisiaj w Stanach za tonę węgla trzeba zapłacić już około 62 dolarów. Popularna w europie odmiana ARA kosztowała w grudniu około 185 zł, teraz już 235 zł za tonę.

Wykres cen węglaWykres cen węgla źródło: Trading Economics

Polskie kopalnie zaczynają więc znowu zarabiać, co już zauważyli inwestorzy giełdowi. Od drugiej połowy stycznia akcje np. JSW podrożały o ponad 150 proc. - z niecałych 9 zł zł do 23 zł! Bogdanka w tym czasie podrożała o około 60 proc. Kto kupił z początkiem zimy akcje polskich spółek węglowych ten zrobił interes życia.

Wykres JSWWykres JSW źródło: investing.com

Czytaj też: Symbolem upadku polskiego górnictwa było usunięcie pół roku temu Bogdanki z indeksu WIG20. Zastąpił ją producent butów.

Chiny nie chcą węgla. Kopalnie w USA upadają

Chiny i USA to najwięksi producenci węgla na świecie. Razem zapewniają około 60 proc. jego globalnego wydobycia. I w obydwóch tych krajach mocno ono spada.

Chiny nie chcą spalać tyle węgla, co do tej pory, bo w największym stopniu wpływa to na ogromne zanieczyszczenie powietrza w miastach - problem ten doskonale jest nam znany z Krakowa. Pekin intensywnie inwestuje w energetykę odnawialną i atomową. I wprowadza brutalne administracyjne ograniczenia wydobycia brudnego surowca.

Zakazano np. otwierania nowych kopalń do 2019 roku, a w lutym chiński urząd ds. energetyki oświadczył, że wydobycie węgla w Chinach spadnie w ciągu trzech do pięciu lat o pół miliarda ton - to odpowiada 14 proc. rocznego chińskiego wydobycia, albo 6 proc. całkowitego rocznego wydobycia węgla na świecie.

Pod koniec czerwca z kolei szef Chińskiej Narodowej Komisji Rozwoju i Reform powiedział, że tylko w tym roku Chiny zmniejszą wydobycie węgla o 280 mln ton, co znaczy, że redukują produkcję czarnego złota szybciej niż planowali jeszcze w lutym.

W USA jest podobnie, choć tutaj zmiany są wymuszane bardziej przez rynek niż administracyjne działania. Spadek cen węgla trwający aż do początków tego roku doprowadził do bankructwa ponad 50 amerykańskich kopalń od 2012 roku, w tym największy na świecie prywatny koncern górniczy Peabody Energy.

KopalniaKopalnia Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Wyborcza.pl

Czytaj też: Koncern Peabody Energy to światowy potentat. A i tak zatrudnia mniej ludzi od naszej Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Amerykańska agencja rządowa zajmująca się energetyką szacuje, że w tym roku produkcja węgla spadnie w USA o 12 proc. i będzie to największy roczny spadek od niemal 60 lat. Już teraz amerykańcy górnicy wydobywają najmniej węgla od 1981 roku.

Węgiel - tanie źródło energii dla biednych krajów

BMI Reaserch, solidne biuro analityczne należące do agencji Fitch Ratings policzyło ostatnio, że w tym roku wydobycie węgla na świecie spadnie o 4,1 proc. a popyt na węgiel o 2,1 proc. Ta dwuprocentowa luka pomiędzy wielkością produkcji węgla a jego zużyciem, wg analityków BMI Reasearch, w największym stopniu tłumaczy ostatnie wzrosty jego cen.

KopalniaFot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Wyborcza.pl

A dlaczego popyt na węgiel na świecie spada wolniej od jego produkcji? Bo to najtańsze dostępne teraz źródło energii. Wszystkie inne - łącznie z energetyką odnawialną i gazem, a o energetyce atomowej nie wspominając, są droższe. To powoduje, że biedniejsze kraje, zwłaszcza szybko się rozwijające, chcą nadal inwestować w energetykę węglową - nie stać ich na luksus sięgnięcia teraz po źródła energii mniej dewastujące środowisko.

Wg Międzynarodowej Agencji Energii pomiędzy rokiem 2020 a 2040 popyt na węgiel w biednych krajach Azji Południowo-Wschodniej potroi się! Tam gospodarka jest na etapie gwałtownej elektryfikacji. Indonezja planuje np. uruchomienie 117 energetycznych bloków węglowych w ciągu najbliższych 4 lat.

No i do tego w krajach bogatszych, węgiel jeszcze długo będzie znaczył wiele. Np. w USA wytwarzane jest z niego nadal około 30 proc. energii, a w Australia około 65 proc.
Polskie górnictwo zostanie zatem teraz uratowane. Ale jeżeli Beata Szydło powie wkrótce, że przetrwa wyłącznie dzięki ogromnym staraniom jej gabinetu, to rozminie się z prawdą.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"

Więcej o: