Dlaczego frank jest cały czas tak drogi? Zaskakujące wyjaśnienie

Marcin Kaczmarczyk
Frank od stycznia 2015 roku, kiedy bank centralny Szwajcarii zrezygnował z nadzorowania kursu własnej waluty, jest nieprzyjemnie drogi. Wszystkim wydaje się, że to dlatego, że cały świat go kupuje. To nie do końca prawda.

Dzisiaj za franka trzeba zapłacić niecałe 3,95 zł. To co prawda mniej o kilkanaście groszy niż pod koniec czerwca, ale nadal dużo. I trzeba się przyzwyczaić do tego, że jeszcze bardzo długo taka wycena szwajcarskiej waluty będzie drażnić nad Wisła posiadaczy kredytów frankowych. Jednak wcale nie dlatego, że na świecie jest bardzo niebezpiecznie i poważni inwestorzy lokują znaczną część pieniędzy we frankach. Walutę Szwajcarii - co zabrzmieć może wręcz nieco kuriozalnie - bardziej niż wcześniej pokochali sami Szwajcarzy. I to oni głównie teraz odpowiadają za jej wysoki kurs.

Maxime Botteron, ekonomista z Credit Suisse w Zurichu szacuje, że aż za około połową zakupów inwestycyjnych franków stoją obywatele Szwajcarii.

Są na to twarde dowody. Po pierwsze, Szwajcarzy - wg danych Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB) większą część swoich inwestycji niż wcześniej lokują teraz w papierach wartościowych denominowanych we frankach. W roku 2008 stanowiły one 64 proc. wszystkich inwestycji Szwajcarów na rynku kapitałowym. Teraz ten udział (ostatnie dane dotyczą maja tego roku) wzrósł do 70,4 proc.

Kantor wymiany walutKantor wymiany walut Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Czytaj więcej: Jak szef SNB tłumaczył w Brukseli decyzję o rezygnacji z pilnowania kursu franka?

Zwiększone zakupy przez nich szwajcarskich papierów widać we wzroście nadwyżki na rachunku obrotów bieżących Szwajcarii. Sięga ona już 11 proc. rocznego PKB - co jest bardzo wysokim wynikiem, biorąc pod uwagę fakt, że nawet Niemcy, którzy są ogromnym eksportem mają tę nadwyżkę mniejsza na poziomie niecałych 9 proc. PKB, a średnia dla euro landu wynosi 3,2 proc. PKB.

SNB próbuje zniechęcać do inwestycji we franka, przez utrzymywanie ujemnej stopy depozytowej na poziomie -0,75 proc. To miało np. zachęcać duże szwajcarskie fundusze inwestycyjne, w tym emerytalne, by przeniosły część aktywów za granicę. Bardzo niechętnie to jednak robią - wolą tracić na szwajcarskiej walucie, niż płacić większe prowizje od swoich inwestycji na rynkach zagranicznych. To dodatkowo wspiera franka.

No i na koniec Europejski Bank Centralny cały czas drukuje nowe euro. I szybko raczej nie przestanie. A to dodatkowo zachęca Szwajcarów do trzymania oszczędności we wszystkim co szwajcarskie.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"