Pizza będzie tańsza? Czekamy na wojnę cenową, którą może wywołać Pizza Hut

Rafał Hirsch
Cena jakiegoś towaru na rynku często spada wtedy, gdy zaostrza się konkurencja pomiędzy sprzedającymi. Tak się składa, że jeden z głównych graczy na polskim rynku pizzy zapowiedział ruchy, które niechybnie do wzrostu konkurencji doprowadzą. Czekamy więc na jej główny efekt w postaci wojny cenowej.

Grupa Amrest zamierza w ciągu pięciu lat otworzyć aż 300 nowych restauracji Pizza Hut. Właśnie dogadała się w tej sprawie z właścicielami tej marki. Plan ten dotyczy nie tylko Polski ale całej Europy Środkowej. Wiemy jednak, że grubo ponad połowa nowych restauracji powstanie na naszym rynku. To brzmi jak zapowiedź sporych zmian, bo obecny lider rynku pizzy w Polsce – sieć Da Grasso to blisko 200 restauracji. Gracz numer 2 czyli Telepizza ma ponad sto lokali. Na tym tle planowane inwestycje Pizzy Hut wyglądają pokaźnie.  

Badania rynku od dawna pokazują, że pizza i generalnie tak zwana kuchnia włoska to dania najczęściej zamawiane przez klientów do domu. Właśnie ten sposób dotarcia do odbiorcy jest podstawą biznesu wielu małych lokalnych pizzerii. W ten sposób działają też liderzy tego rynku. Pizza Hut do tej pory była restauracją w segmencie casual dining. Chodzi o model restauracji z kelnerami, w której na posiłek czeka się dłużej i generalnie spędza się tam sporo czasu.

Teraz Amrest zamierza rozwinąć sieć restauracji Pizza Hut Express i Pizza Hut Delivery. Ten pierwszy model ma wyglądać mniej więcej tak jak KFC, czy McDonalds. Wchodzisz, zamawiasz i dostajesz danie w ciągu maksymalnie kilku minut. Żadnych kelnerów. Ten drugi model to dostawy do domów. Wygląda więc na to, że Amrest może wstrząsnąć lokalnymi rynkami pizzy w Polsce. A przynajmniej zamierza to zrobić.

Pizza Hut Express. Nowy projekt Amrestu.Pizza Hut Express. Nowy projekt Amrestu. gazeta.pl

Niezależnie od tego, czy pomysł wypali, czy nie (bo przecież Pizza Hut może też ze swoimi rywalami przegrać) na pewno zwiększy się konkurencja na rynku. A to świetna wiadomość dla miłośników pizzy - również tych, którzy akurat Pizzy Hut nie lubią i wolą na przykład Telepizzę, Biesiadowo, albo jakąś lokalną atrakcję z pieca opalanego drewnem. Można oczekiwać, że wszystkie restauracje będą musiały walczyć o nas bardziej niż do tej pory. Mogą to robić jakością, albo ceną, albo jednym i drugim jednocześnie. Każda z tych opcji jest dla nas dobra.

Możliwy jest też scenariusz taki, że lokalne pizzerie zwiększonej konkurencji nie wytrzymują i bankrutują. Wtedy za jakiś czas może się okazać, że sytuacja na rynku zamiast na lepsze zmieniła się na gorsze, a początkowy wzrost konkurencji doprowadził w finale do spadku konkurencji.

Aby do tego nie dopuścić miłośnicy pizzy z lokalnej knajpki powinni zacząć zostawiać w niej więcej pieniędzy i dawać jej więcej zarobić. Oczywiście może to być trudne biorąc pod uwagę to, że powinniśmy mieć zbilansowaną dietę i nie przesadzać z dziennymi dawkami tłuszczu i kalorii. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Nadchodzą ciekawe czasy.