W mięsie do produkcji wędlin Morlin i Krakusa znaleziono za dużo antybiotyku. Partie wycofane z rynku

Badania próbki surowca wykorzystywanego do produkcji wędlin popularnych marek Animeksu wykazały przekraczające normy dawkę antybiotyku - doksycykliny. Mamy oświadczenie firmy.

6 sierpnia Żabka poinformowała o wycofaniu ze sprzedaży partii m.in. szynki od szwagra, salcesonu domowego i kiełbasy podwawelskiej. Sieć zaapelowała do klientów o wyrzucenie zakupionych wędlin tych partii.

Fragment ostrzeżenia Żabki ws wędlin AnimeksuFragment ostrzeżenia Żabki ws wędlin Animeksu zabka.pl

Powodem wycofania było znalezienie w surowcu dostarczonym do zakładu pozostałości antybiotyku o nazwie doksycyklina. 

8 sierpnia Animex w oświadczeniu na swojej stronie internetowej przyznał się do problemu, jednocześnie zapewniając, że "surowiec nieprawidłowej jakości" pochodził tylko od jednego dostawcy.

- Wszyscy nasi klienci, gdzie miało miejsce wycofanie, zostali o tym natychmiast poinformowani - zapewnia Andrzej Pawelczak, rzecznik prasowy Animeksu. 

Jak wynika teraz z ustaleń Wirtualnej Polski, także Biedronka otrzymała od Animeksu rekomendację wycofania niektórych partii wędlin, m.in. szynki Morliny, szynki od szwagra, kiełbasy żywieckiej Krakus, kiełbasy żywieckiej Nasze smaki, polędwicy łososiowej.  

"Powodem jest przekroczenie dopuszczalnego poziomu antybiotyku w przebadanych próbkach mięsa" - poinformowało WP biuro prasowe Biedronki.

Ostrzeżenia otrzymali też klienci Selgrosu. Tu miało trafić 46 "groźnych" partii m.in. kabanosów Morliny Partyczaki, kiełbasy śląskiej Morliny oraz Krakus czy kiełbasy żywieckiej Krakus.

Bardzo możliwe, że wiele z tych partii wędlin trafiło do klientów i zostało już zjedzonych. Animex jednak uspokaja.

- Przekroczenie normy w mięsie surowym stwierdzono w jednej tuszy, co jednak w żaden sposób nie oznacza, że można mówić także o przekroczeniu norm w produkcie. Nie stwierdzono obecności antybiotyku w finalnych produktach. Nie można w żaden sposób twierdzić, że produkty są „niebezpieczne”, „szkodliwe” czy też, że „zostały skażone” - komentuje Andrzej Pawelczak. - Nie było i nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia konsumenta. Mamy na to wyniki wielokrotnych badań oraz ekspertyzy naukowe. Nasze wycofanie produktów z rynku odbyło się na zasadzie naszej dobrowolnej decyzji, a nie nakazu Państwowej Inspekcji, co miałoby miejsce gdyby takie zagrożenie było.

Do Animeksu informacja o problemie trafiła dzięki RASFF (Rapid Alert System for Food and Feed). To unijny system wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności, podaje m.in. czy poziom ryzyka danego produktu jest poważny czy nie. W przypadku komunikatu o nadmiernej zawartości doksycyklina w surowcu do produkcji wędlin Animeksu widnieje informacja "undecided" (niezdecydowane).

Animex dostarcza też wędliny do innych dużych sieci handlowych, ale one nie poinformowały o żadnym zagrożeniu.