Polski ziemniak wróci ze zdwojoną siłą? "Zaczęło się coś dziać"

Branża ziemniaczana jednoczy się i zapowiada walkę o rynek polskiego ziemniaka. Chce m.in. naprawić nadszarpnięty ostatnio wizerunek warzywa.

Nic dziwnego, że producenci najpopularniejszego warzywa w Polsce dostrzegli swoją szansę. Przemysł odbiera ponad 2 mln ton ziemniaków, około 1,5 mln ton trafia na reprodukcję i nasadzenia, a około 3,5 mln ton do bezpośredniej konsumpcji. 
Jest więc o co walczyć szczególnie, że ostatnich dekad branża ziemniaczana nie zaliczy do udanych. Pięć lat temu zbierano w Polsce 9 mln ton kartofli rocznie, w tym sezonie będzie to około 7 mln ton, ale to i tak lepiej niż rok temu, kiedy zebrano zaledwie 6,3 mln ton ziemniaka.

Jeszcze w latach 90. spożycie tego warzywa wynosiło 140 kg na osobę, dziś spadło do zaledwie 100 kg. Ale przedstawiciele branży przyznają, że spadek konsumpcji to tylko jedna strona medalu. Druga to uniemożliwiające rozwój niskie ceny ziemniaka.

Pod wspólnym szyldem

Plany są ambitne, ponieważ producenci chcą dać ziemniakowi nowe życie. W listopadzie zorganizują drugie forum ziemniaczane, na którym m.in. spróbują odpowiedzieć na pytanie, jak naprawić nadszarpnięty ostatnio wizerunek kartofla.

Ważna ma być także organizacja branży. Choć Stowarzyszenie Polski Ziemniak istnieje od kilkunastu lat, dopiero w zeszłym coś zaczęło się dziać. - Zebraliśmy się, zjednoczyliśmy i próbujemy edukować, informować oraz stworzyć szanse na kurczącym się rynku - mówi w rozmowie z "Pulsem Biznesu" Łukasz Ostrowicz z firmy Bugaj.

Wiele rodzajów ziemniaków

Kluczowa może się jednak okazać poszerzająca się sklepowa oferta i związana z tym edukacja klienta. Zwiększenie różnorodności na sklepowych półkach ma sprawić, że konsumenci zainteresują się daną kategorią ziemniaka. Pierwsze sygnały widać już w dużych sklepach, które sprzedają ziemniaki do sałatek i do frytek. Klienci zaczynają dostrzegać, że ziemniaki mają różne kolory i smaki, a co za tym idzie, różne przeznaczenie.

Producenci mogą na tym zyskać, dostarczając towar posortowany i zapakowany - a za taki mogą dostać wyższe ceny.