Czesi zaniepokojeni polską kopalnią. Zabraknie im wody w domach?

Czesi nie dostali z Polski wszystkich żądanych dokumentów dotyczących rozbudowy kopalni Turów - oświadczył czeski premier Bohuslav Sobotka. Ich zdaniem inwestycja może spowodować brak wody w przygranicznych czeskich miejscowościach.

Czeska strona jest zdania, że odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego Turów ma być rozszerzona wzdłuż drogi z niemieckiej Żytawy do Bogatyni. To zaledwie 300 metrów od najbliższych terenów, gdzie mieszkają czescy obywatele.

Premier Sobotka utrzymuje, że w tym miejscu poziom wód gruntowych może spaść o 30 do 50 metrów. Może to zagrażać zaopatrzeniu w wodę czeskich miejscowości położonych przy granicy.

- Potrzebujemy dokumentów, by mieć jasny obraz skutków dla poziomu wód gruntowych w tym regionie - powiedział Sobotka w Libercu.

 

CzechyCzechy Fot. Wojciech Surdziel /AG

 

Czesi zaproponują zmiany w polskich planach

Bohuslav Sobotka dodał, że strona czeska będzie żądać przedstawienia brakujących dokumentów w trakcie posiedzenia polsko-czeskiej grupy eksperckiej w Bogatyni, do którego dojdzie pod koniec września. Zdaniem czeskiego premiera, na podstawie tych danych przedstawione zostaną stronie polskiej propozycje zmian w planach, by zminimalizować wpływ rozbudowy kopalni na poziom wód gruntowych.

Wcześniej Czesi deklarowali, że w razie problemów z dostawami wody do ich domów, zażądają od Polaków współudziału w finansowaniu budowy wodociągów.

Nie ma żadnych planów rozbudowy

Żądania Czechów mogą się jednak okazać bezpodstawne, gdyż jak informuje właściciel kopalni w Turowie PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, nie ma planów jej rozbudowy. Chodzi o uzyskanie decyzji pozwalającej na wydobycie węgla brunatnego po 2020 roku.

Rzeczniczka PGE GiEK Sandra Apanasionek wyjaśnia, że terenom przygranicznym nie grozi zwiększenie oddziaływania Kopalni Węgla Brunatnego Turów. Spółka "nie rozszerza zakresu eksploatacji oraz nie zmienia warunków jej prowadzenia w stosunku do obecnie obowiązującej decyzji".

Więcej o: