Hiszpanie lepsi od Szwedów, czyli dlaczego Zara rośnie szybciej niż H&M

Marcin Kaczmarczyk
Dwóch największych sprzedawców odzieży na świecie pochwaliło się wynikami sprzedaży. Okazało się, że pod koniec lata hiszpański Inditex, właściciel m.in. Zary, radził sobie wyraźnie lepiej od szwedzkiego H&M.

Inditex poinformował, że w okresie od 1 sierpnia do 18 września jego sprzedaż wzrosła o 13 procent w porównaniu do wyników sprzed roku. Piękny wynik, biorąc pod uwagę, że końcówka lata nie była najlepsza dla jego największego rywala, czyli szwedzkiej firmy Hennes & Mauritz (H&M).

Szwedzi w samym sierpniu – wyników w pierwszej połowie września jeszcze nie ujawnili - zanotowali wzrost sprzedaży o skromne 7 procent, niemal dwa razy mniej, niż spodziewali się analitycy rynkowi ankietowani przez Reutersa.

H&M słabsze wyniki tłumaczy niekorzystną dla spółki pogodą. Bardzo upalna druga połowa sierpnia na rynkach gdzie znajdują się sklepy firmy zniechęcała do zakupów odzieży – zwłaszcza nowej jesiennej kolekcji. I to tłumaczenie pokrywa się np. z najnowszymi danymi z Niemiec – wartość tamtejszego rynku odzieżowego zmalała w sierpniu o 3 procent, co powszechnie tłumaczy się właśnie bardzo ciepłą pogodą.

Czytaj więcej: A kto w Polsce jest największy – Inditex, H&M czy LPP?

Lepsza Europa i Turcja niż Chiny i Azja

Dlaczego jednak hiszpański Inditex radził sobie u schyłku lata lepiej od Szwedów? To chyba nie był przypadek, zwłaszcza że rok temu H&M również narzekał na bardzo ciepłą jesień.

Po pierwsze Hiszpanie mogą dużo szybciej od Szwedów reagować na zmiany pogody. To pochodna faktu, że około połowa ich produkcji jest zlokalizowana blisko ich największych rynków – szyją w północnozachodniej Hiszpanii, w Portugalii i w USA. Kolejne 20 proc. odzieży, która można kupić w Zarze lub innych sklepach marek należących do Inidteksu powstaje w Turcji. Z Azji pochodzi tylko około 30 proc. ubrań zamawianych przez hiszpańską spółkę.

H&M korzysta natomiast głównie z azjatyckich szwalni – pochodzi stamtąd aż 80 proc. ubrań, które znajdziemy w sklepach szwedzkiej sieci.

Z powyższego wynika jeszcze jedno. H&M ze swoimi dostawcami z Azji rozlicza się głównie w dolarach, co w czasach gdy amerykańska waluta staje się silniejsza, uderza dodatkowo w jego zyski.

Czytaj więcej: Czy spowolnienie w Chinach zagraża jeszcze światowej gospodarki? 

Ceny nigdy za duże. I co z polskim LPP?

Analitycy mówiąc o hiszpańskim Inditeksie zwracają też uwagę na jego przemyślaną politykę cenową. Do firmy należy kilka marek – największa Zara jest dla większości Europejczyków czy Amerykanów przystępna cenowo. I Hiszpanie bardzo pilnują, by to się nie zmieniło. Z takim graczem naprawdę nie jest łatwo rywalizować.

Na zakończenie rozważań o pojedynku pomiędzy dwoma gigantami na rynku odzieżowym, warto dodać uwagę o naszym rodzimym LPP, właścicielu między innymi marki Reserved. Sierpień dla największej polskiej firmy odzieżowej był bardzo udany. Koncern z Gdańska powiększył swoje przychody o 15 procent w stosunku do sierpnia ubiegłego roku. I dodatkowo otworzył nowy duży salon przy prestiżowej ulicy handlowej w Monachium. Do największych graczy na rynku LPP ma jeszcze bardzo daleko, ale rośnie w tempie, które może się podobać.

Tekst pochodzi z blogu " Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"