"20 lat stagnacji". Fatalne prognozy dla rosyjskiej gospodarki. Na szczęście Putin może liczyć na kolegę

Daniel Maikowski
Rosyjski resort gospodarki przygotował prognozę rozwoju gospodarki kraju do 2035 r. Płyną z niej niepokojące wnioski. Zdaniem dziennika "Wiedomosti", Rosja musi przygotować się na "20 lat stagnacji".

Z dokumentu, który w ostatnich dniach był szeroko komentowany w rosyjskich mediach, możemy dowiedzieć się m.in., że rosyjska gospodarka wyjdzie z recesji już w przyszłym roku. To jednak koniec dobrych wiadomości. Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego Rosji prognozuje bowiem, że przez najbliższe 20 lat rosyjskie PKB będzie rosnąc w bardzo wolnym tempie, średnio o 2 proc. rocznie (od 1,7 do maksymalnie 2,5 proc.)

Powrót do 2013 roku? Dopiero za 5 lat

Realne dochody rosyjskiej ludności w kolejnych latach będą rosły średnio o 1,4 proc rocznie. Oznacza to, że w 2021 roku osiągną poziom z 2013 roku, kiedy to rosyjska gospodarka zaczęła się pogrążać w recesji. W 2035 roku przewyższą ten poziom o mniej niż 30 proc. Również inwestycje powrócą do poziomu sprzed kryzysu dopiero za pięć lat. Tempo ich wzrostu ma wynieść średnio 3,3 proc. rocznie.

Co ciekawe, zaprezentowane powyżej prognozy, to tylko jeden z trzech wariantów rozwoju rosyjskiej gospodarki na następne 20 lat. I nie jest to wcale wariant najbardziej pesymistyczny, ale umiarkowany. Zakłada on m.in. stopniowy wzrost cen ropy naftowej, która wciąż stanowi jeden z gospodarczych filarów Rosji.

Rosja będzie dryfować w stronę krajów biednych” – skomentował prognozę dziennik ekonomiczny „Wiedomosti”. Jego zdaniem, kraj ten będzie „przezwyciężać stagnację przez całe najbliższe 20 lat, ale nie odniesie sukcesu”.

Russia Putin JournalistsRussia Putin Journalists Alexei Druzhinin / AP / AP

Rosnieft na pomoc Putinowi

 

Tymczasem, pomocną dłoń do Władimira Putina wyciągnął Rosnieft. Jeszcze dwa lata temu naftowy gigant znajdował się nad przepaścią, zmagając się z międzynarodowymi sankcjami i zadłużeniem na ponad 20 mld dolarów. Wówczas Rosnieft uratowała pomoc w wysokości 15 mld dolarów, której udzielił mu rosyjski bank centralny.

Teraz Igor Sieczin, CEO Rosnieftu, a prywatnie przyjaciel Putina, postanowił odwdzięczyć się za tamtą przysługę.  Energetyczny gigant nie tylko pomaga Putinowi w załataniu dziury budżetowej, ale wspiera działania Kremla za granicą.

W ubiegłym tygodniu Rosnieft zapłacił 330 mld rubli (5 mld dol.) za kontrolowaną przez państwo naftową spółkę Basznieft. Jeszcze w tym roku planuje również odkupić od skarbu państwa swoje akcje, dzięki czemu do budżetu wpłynie 11 mld dolarów.

Co prawda, sam prezydent Władimir Putin zarzeka się, że cała operacja to coś więcej niż zasypywanie dziury budżetowej. „To pośredni krok w kierunku prawdziwej prywatyzacji tej spółki” – mówił w rozmowie z dziennikarzami po szczycie krajów BRICS. Prawdziwe intencje tych działań wydają się być jednak dość jasne i klarowne

Rosnieft jest również bliski przejęcia 49 proc. udziałów w indyjskim koncernie naftowym Essar Oil, z które zapłaci ok. 3,5 mld dolarów. To przejęcie zostało „pobłogosławione” osobiście przez Władimira Putina, który liczy, że w najbliższych latach Indie mogą być jedną z głównych aren budowania wpływów Kremla.