Problemy takie jak w Polsce, a rozwiązanie? Orban chce zachęcić firmy, by płaciły więcej pracownikom

Rząd premiera Viktora Orbana zamierza obniżyć koszty pracy i wprowadzić zachęty motywujące pracodawców do podnoszenia wynagrodzeń. Szczegóły tego planu nie są jeszcze znane. Węgierski minister gospodarki narodowej, Mihaly Varga, poinformował tylko, że nowe regulacje mogą wejść w życie już w styczniu przyszłego roku.

Lista problemów, z jakimi borykają się węgierscy pracodawcy, do złudzenia przypomina wyzwania, jakie stoją przed firmami w Polsce. Wielu wykwalifikowanych pracowników wyjechało za pracą (i wyższymi płacami) do krajów Europy Zachodniej, na rynek pracy wchodzą coraz mniej liczne roczniki, bezrobocie spadło już poniżej 5 procent, w efekcie pracodawcom coraz trudniej jest zapełniać wakaty. Sytuację tylko częściowo ratuje napływ siły roboczej z Ukrainy. Choć przeciętna płaca na Węgrzech wzrosła w ciągu ostatniego roku o niemal 7 procent, to już płaca minimalna jest najniższa w regionie. Równocześnie, jak podaje serwis Hungary Today, koszty jakie ponosi węgierski pracodawca płacący pracownikowi tę płacę minimalną, są najwyższe w regionie. Wyjątkiem jest tylko sytuacja, gdy zatrudnionym jest rodzic dwójki lub więcej dzieci - wtedy kosztuje pracodawcę mniej.

- Węgierskie firmy obawiają się, że podnoszenie wynagrodzeń mogłoby zagrozić ich konkurencyjności. Jednak brak rąk do pracy osiągnął taki poziom, że już teraz jej zagraża - mówi Laszlo Dalanyi z węgierskiego oddziału agencji pracy ManpowerGroup.

Z badania, jakie ManpowerGroup co roku przeprowadza w kilkudziesięciu krajach na całym świecie, wynika, że skala problemów ze znalezieniem pracowników jest na Węgrzech najwyższa w całej Europie Środkowej. Aż 57 proc. węgierskich pracodawców przyznaje się do kłopotów ze znalezieniem pracowników. To czwarty najwyższy wskaźnik w całej Unii Europejskiej; gorzej jest tylko w Rumunii (72 proc.), Bułgarii (62 proc.) i Grecji (59 proc.). Dla porównania: Polska (45 proc.) i Słowacja (44 proc.) plasują się w tym zestawieniu nieco powyżej światowej średniej, która wynosi 40 proc. Natomiast w Czechach problem jest już relatywnie niewielki. Tam o problemach z obsadzeniem wakatów mówi 30 proc. pracodawców.

Sposobem na choćby częściowe poprawienie sytuacji ma być wprowadzenie zachęt dla pracodawców, by płacili zatrudnionym więcej. Jednak wiele wskazuje, że te zachęty będą raczej skromne. „Wydatki na służbę zdrowia i świadczenia społeczne wreszcie nie przewyższają wpływów ze składek. Osiągnięcie tej równowagi zajęło całe lata ciężkiej pracy i nie można teraz tego zniszczyć” – takie przesłanie płynie z oświadczenia Ministerstwa Gospodarki Narodowej Węgier. Ministerstwo obiecało jednak zbadać, "kiedy i w jakim stopniu te obciążenia mogłyby zostać zredukowane".

Kwaśniewski: Orban to czarujący człowiek, zna angielski. A Kaczyński...