Świadczenia dla rodzin mamy już na europejskim poziomie. Ale dzieci rodzi się zbyt mało

Dzięki programowi Rodzina 500+ poziom świadczeń rodzinnych w Polsce zbliżył się do unijnej średniej - wynika z raportu PricewaterhouseCoopers. Jeszcze lepiej wypadamy, gdy wysokość państwowej pomocy zestawi się z przeciętnymi dochodami

9806 zł rocznie, czyli w przybliżeniu 1883 euro - na taką kwotę od państwa może liczyć przeciętna polska rodzina z dwójką dzieci. To niewiele mniej niż unijna średnia, która wynosi 2246 euro. Daje nam to 13. miejsce na liście unijnych państw, które najhojniej wspierają rodziny. Co ważne, w porównaniu z ubiegłorocznym zestawieniem Polska odnotowała awans aż o 11 pozycji. Tak duży skok jest oczywiście efektem uruchomionego w tym roku programu Rodzina 500+. W liczbach bezwzględnych z nowych członków UE więcej pieniędzy dają rodzinom tylko Słowenia (11. miejsce) i Węgry (12. miejsce), a cała pierwsza dziesiątka to zamożne państwa "starej Unii".

AnalizaAnaliza źródło PWC

Jeszcze lepiej wypadamy, gdy zestawi się wysokość finansowego wsparcia dla rodzin z przeciętnym wynagrodzeniem w poszczególnych krajach. Świadczenia, jakie otrzymuje modelowa rodzina w Polsce, odpowiadają 8,5 proc. jej zarobków i jest to czwarty najwyższy wskaźnik w Europie. To awans aż o 16 miejsc. W takim ujęciu bardziej hojne są tylko Francja (13,7 proc.) Węgry (10,1 proc.) i Austria (9,5 proc.). W pierwszej dziesiątce tego zestawienia znalazło się aż pięciu nowych członków UE (oprócz już wymienionych - także Łotwa, Estonia i Chorwacja). Głównie dlatego, że przeciętne dochody w tych krajach są niższe, a to właśnie do nich odnoszona jest wysokość pomocy.

AnalizaAnaliza źródło PWC

Analitycy PwC zaobserwowali, że stosowanie przez państwa zachęt i ulg o charakterze prorodzinnym zwykle przekłada się na wyższy współczynnik dzietności. Ale i od tej zasady są wyjątki, czego najlepszym przykładem są Niemcy. Kraj charakteryzuje się wysokimi nakładami na politykę prorodzinną, a równocześnie ma bardzo niski przyrost naturalny.

W Polsce sytuacja demograficzna jest już bliska katastrofalnej. Współczynnik dzietności w naszym kraju wynosi 1,33 i jest jednym z najniższych w UE. Gorzej pod tym względem wypada tylko Rumunia. Dotąd prowadzone działania, by go podnieść, okazały się mało skuteczne. - Od 2006 r. systematycznie wydłużano urlopy macierzyńskie, wprowadzano nowe świadczenia pieniężne, takie jak m.in. "becikowe", a także wspierano młode rodziny przy zakupie mieszkań, w ramach programu "Mieszkanie dla młodych" - wymieniają autorzy raportu. Jednak rezultat tych działań rozczarował. Współczynnik dzietności w Polsce wprawdzie wzrósł z 1,22 w 2003 r. do 1,41 w 2010 r., jednak w kolejnych latach obniżył się do poziomu 1,33 (dane za rok 2015 r.). Dla porównania - współczynnik dzietności wśród Polek mieszkających w Wielkiej Brytanii wynosi aż 2,13.

Czy 500+ zwiększy liczbę urodzeń w Polsce? Na wyciąganie takich wniosków jest jeszcze za wcześnie. Dane GUS pokazują, że w pierwszym półroczu br. w Polsce urodziło się najwięcej dzieci od 2012 r. Jednak ten wzrost nastąpił zbyt wcześnie, by móc go powiązać z wprowadzeniem programu 500+.

Autorzy badania podkreślają natomiast, że same świadczenia pieniężne mogą nie wystarczyć, by zachęcić rodziny do posiadania dzieci.

- Równie istotne co finansowe świadczenia czy ulgi podatkowe, są także bezpieczeństwo w miejscu pracy, odpowiednia infrastruktura mieszkaniowa, czy dostęp do żłóbków i przedszkoli - komentuje Joanna Narkiewicz-Tarłowska, dyrektor w dziale prawno-podatkowym PwC.

Jak to zostało policzone?

Firma PwC sprawdziła, na jakie świadczenia ze strony poszczególnych państw może liczyć rodzina z dwójką dzieci, w wieku 4 i 8 lat. Przyjęto, ze oboje rodzice pracują i że każde z nich zarabia średnia krajową. W wyliczeniu uwzględniono prorodzinne ulgi podatkowe oraz świadczenia na dzieci. Natomiast pominięte zostały takie formy pomocy, jak zapewniane przez państwo darmowe podręczniki czy leki.

Zobacz także WIDEO: "Ludzie co miesiąc dostają 500 zł, a poparcie dla PiS to zaledwie 30 proc."