Nie do końca dobry rok. Oto 10 najważniejszych wydarzeń z pierwszych dwunastu miesięcy rządu Beaty Szydło

Rafał Hirsch
Rok temu zmienił się w Polsce rząd i z punktu widzenia gospodarki była to najważniejsza zmiana rządu w ciągu wielu ostatnich lat. Minione dwanaście miesięcy to nieustanny potok nowych pomysłów i reakcji na nie. Niektóre były dobre, niektóre były fatalne. Oto podsumowanie tego roku.

Rząd Beaty Szydło podsumował się sam, wskazując na wiele swoich osiągnięć. W specjalnie przygotowanym klipie mówił na przykład o tym, że bezrobocie jest rekordowo niskie, chociaż akurat to nie jest zasługą tego rządu. Trend spadku bezrobocia w Polsce trwa już od kilku lat. Wspominał o odbudowie przemysłu stoczniowego, chociaż przemysł ten od lat w Polsce ma się bardzo dobrze. Tyle, że zamiast kilku dużych państwowych stoczni, mamy wiele małych prywatnych. Wspominał o inwestycjach w górnictwo, nie mówiąc jednak nic o tym, że to pomoc za pieniądze firm energetycznych, które na tym tracą.

Oczywiście rząd Beaty Szydło ma też autentyczne osiągnięcia, którymi może się chwalić. Program 500 plus to prawdziwy przełom w myśleniu o roli państwa w gospodarce.

Rząd może podsumować się sam, ale my to zrobiliśmy lepiej. Oto dziesięć najważniejszych wydarzeń z pierwszego roku funkcjonowania rządu Beaty Szydło:

10. PIERWSZA W HISTORII OBNIŻKA RATINGU

Jedną z pierwszych reakcji świata na nowy rząd w Polsce była obniżka polskiego ratingu inwestycyjnego. Dokonała jej w styczniu agencja Standard & Poor’s. O wadze tego kroku świadczy to, że była to pierwsza obniżka ratingu w historii Polski. Inne agencje ratingowe na taki krok się nie zdecydowały, ale Moody’s w maju obniżył nam perspektywę ratingu, co oznacza, że ta agencja również wciąż może nam obniżyć sam rating.

Rating to miara ryzyka, z którym wiąże się dla inwestorów kupowanie obligacji rządu danego kraju. Wg Standard & Poor’s rząd Beaty Szydło jest bardziej ryzykowny niż poprzednie. W styczniu agencja najbardziej obawiała się o jakość rządów prawa w Polsce związaną z konfliktem wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz o planowane wtedy przewalutowanie kredytów frankowych (do którego nie doszło).

Historia polskich ratingów inwestycyjnychHistoria polskich ratingów inwestycyjnych źródło: Ministerstwo Finansów

9. UTRATA WARTOŚCI PRZEZ SPÓŁKI SKARBU PAŃSTWA NA GIEŁDZIE

Od 16 listopada 2015 indeks WIG20 spadł na warszawskiej giełdzie o 11,4 procent. Dla porównania: w tym samym czasie giełda węgierska urosła o 34,5 procent, rosyjska poszła w górę o 17 procent a niemiecka spadła, ale zaledwie o 0,1 procent.

W tym czasie wartość akcji należących do Skarbu Państwa w największych polskich spółkach spadła o ponad 12 miliardów złotych. Gdyby nie liczyć potężnego wzrostu notowań Jastrzębskiej Spółki Węglowej, to wyszłoby blisko 17 mld PLN. Wartość akcji Skarbu Państwa w PGE spadła o 5,7 mld PLN, w PGNiG o 5,6 mld PLN, a w PZU o 3,1 mld PLN. To głównie skutek finansowania deficytowego górnictwa za pieniądze firm energetycznych i repolonizowania sektora bankowego za pieniądze PZU.

Notowania giełdowe PGENotowania giełdowe PGE wykres: investing.com

8. POLITYCZNA UCIECZKA OD KREDYTÓW FRANKOWYCH

To był jeden z ważniejszych motywów kampanii wyborczych w 2015. Zadłużenie we frankach szwajcarskich mieli po wyborach dostać możliwość przewalutowania długu po kursie z dnia zaciągnięcia. Oznaczałoby to dla nich ogromne korzyści w postaci spadku zadłużenia, a dla banków ogromne straty. KNF na początku roku podliczyła je na blisko 100 miliardów złotych.

W efekcie projekt powędrował na półkę, a w zamian do Sejmu trafił projekt dotyczący zwrotu klientom banków zapłaconych spreadów walutowych. Tutaj koszt dla banków to zaledwie niecałe 10 miliardów złotych, ale korzyść dla zadłużonych również jest odpowiednio mniejsza. Pomysł przewalutowania po kursie „sprawiedliwym” rozpłynął się w powietrzu.

7. OBNIŻKA WIEKU EMERYTALNEGO

Cofnięcie najważniejszej reformy rządu Donalda Tuska wciąż jeszcze nie nastąpiło, ale projekt budżetu na 2017 przewiduje, że stanie się to 1 października przyszłego roku. To zdaniem wielu ekonomistów zdecydowanie najgorszy pomysł gospodarczy rządu Beaty Szydło i prezydenta Andrzeja Dudy.

Przy niekorzystnej demografii w kolejnych latach i tak coraz trudniej będzie finansować wypłaty emerytur. Przyspieszenie o kilka lat momentu możliwego przejścia na emeryturę dodatkowo tę sytuację pogorszy. Większa dziura w ZUS będzie wymagać albo podniesienia składek na ZUS, albo podniesienia podatków, albo szybszego zadłużania się. Chyba, że nagle zaczniemy rozwijać się gospodarczo w tempie nigdy nie notowanym i na to zapracujemy. Ale dzisiaj nic na to nie wskazuje.

6. WZROST WPŁYWÓW PODATKOWYCH

Największy sukces byłego już ministra finansów Pawła Szałamachy. Udało mu się przy coraz wolniejszym wzroście gospodarczym systematycznie zwiększać wpływy do budżetu, zwłaszcza z podatku VAT. Wprowadzony w wakacje pakiet nowych rozwiązań dotyczących VAT na paliwa faktycznie zadziałał tak, jak oczekiwano – mamy więcej kasy w budżecie.

Od stycznia do września tego roku wpływy budżetowe z VAT są o 7,7 procent większe niż rok temu. Wpływy z PIT wzrosły o 7,6 procent, a z akcyzy o 4,3 procent. 

5. SPADEK INWESTYCJI I SPADEK TEMPA WZROSTU PKB 

GUS właśnie potwierdził to, czego wcześniej się obawialiśmy. Spadek inwestycji w kraju jest tak duży, że PKB rośnie nam coraz wolniej. W trzecim kwartale już tylko o 2,5 procent, czyli najwolniej od trzech lat. O wzroście o 3,5 procent w całym roku, tak jak wielokrotnie zapowiadał rząd, można już zapomnieć.

Wolniejsze tempo wzrostu przy znacznym wzroście wydatków państwa może oznaczać, że znów wkraczamy w okres zadłużania się kraju w szybkim tempie. PKB rośnie coraz wolniej, bo zniknęły inwestycje. Mamy zapaść koniunktury w sektorze budowlanym, przestaliśmy wydawać środki unijne, a prywatne firmy boją się braku stabilności. Zarówno tej prawnej i podatkowej w kraju, jak i tej geopolitycznej na świecie.

Wzrost PKB PolskiWzrost PKB Polski dane: GUS

4. NOWE, ŚREDNIO UDANE PODATKI

Miały być skuteczną odpowiedzią na niepokojące pytanie „Skąd na to wszystko weźmiecie pieniądze?”. Podatek bankowy i podatek od sklepów wielkopowierzchniowych znany także jako podatek sklepowy. W obydwu przypadkach mamy do czynienia raczej z klapą. Ten sklepowy trzeba było zawiesić ze względu na zastrzeżenia prawne ze strony Unii Europejskiej. Ten bankowy istnieje, ale pieniądze z niego jest dwa razy mniej niż zapowiadano. Jakieś 3,5 mld PLN rocznie – w skali budżetu nie jest to istotna zmiana (dobrze, że ten VAT się coraz lepiej ściąga).

3. POLSKA JAKO KRAJ BARDZIEJ RYZYKOWNY

Ryzyko instytucji, czyli ryzyko związane z tym jak na danym rynku działa otoczenie państwowe. Urzędy, sądy, władza. Jak bardzo są stabilne i przewidywalne. W ciągu ostatniego roku, za sprawą działań rządu, inwestorzy w Polsce zaczęli sobie na serio zadawać pytania, które wcześniej zupełnie nie przychodziły im do głowy. Na przykład czy Polska to nadal kraj z trójpodziałem władzy.

W tym kontekście trwający do dzisiaj konflikt wokół Trybunału  Konstytucyjnego jest bardzo ważnym wydarzeniem gospodarczym. Przekłada się to na postrzeganie całego kraju jako miejsca bardziej ryzykownego, w którym na przykład wbrew zasadom unijnym kapitał zagraniczny chce się traktować gorzej tylko dlatego, że jest zagraniczny. Nie da się tego ująć w liczby, ani statystyki, ale to z pewnością czynnik wpływający na nastroje i zachowania firm i inwestorów.

Brzmi to dość ponuro, ale z drugiej strony dziś, po Brexicie i po sukcesie Donalda Trumpa, pytania o jakość instytucji w Polsce stają się mniej alarmujące niż w styczniu, kiedy także z tego powodu obniżano nam rating. Dziś ryzyko instytucji a także ryzyko polityczne rośnie już na całym świecie.

2. WIĘCEJ WYDATKÓW PAŃSTWA, WIĘCEJ KASY DLA MNIEJ ZAMOŻNYCH

To zupełnie świadoma, celowa i zapowiadana rok temu zmiana – bardzo ważna zarówno od strony finansów państwa jak i od strony filozofii i postrzegania państwa. Rząd Beaty Szydło na serio i na dużą skalę zaczął wprowadzać w życie podejście do finansów charakterystyczne dla nowoczesnej lewicy. Większa redystrybucja pieniędzy w stronę uboższych połączona z większymi wpływami podatkowymi, a także większym deficytem, jeśli będzie taka potrzeba.

Generalnie chodzi o wzrost roli państwa w gospodarce i znacznie bardziej odważną pomoc finansową z budżetu dla sporej części gospodarstw domowych. Rząd Beaty Szydło odważył się podnieść płacę minimalną do poziomu 2000 PLN, wprowadzić minimalną płacę godzinową i podnieść emeryturę minimalną do 1000 PLN. To wszystko podnosi dochody mniej zamożnej części społeczeństwa w sposób wyraźniejszy niż w poprzednich latach. Perspektywa ponownego wzrostu deficytu w finansach publicznych nie jest dla rządu w tej sprawie hamulcem.

1. PROGRAM RODZINA 500 PLUS

Kiedyś rząd Beaty Szydło przeminie, ale jeśli zostanie po nim pamięć o jednej tylko rzeczy, to z pewnością będzie to program 500 plus. W partii rządzącej do dzisiaj nie ustalono raz na zawsze czy to program socjalny, czy prodemograficzny, ale to spór drugorzędny. Niektórzy ekonomiści krytykują, że demografii to i tak nie pomoże, a koszty programu są tak duże (22 mld PLN rocznie), że za te pieniądze można by sfinansować pomoc socjalną znacznie lepiej dopasowaną dla potrzebujących – na przykład bez uzależnienia od liczby posiadanych dzieci.

Ale nawet jeśli jest tak, że tę kasę dostają bogaci ludzie z dwójką dzieci, a nie dostają jej biedni ludzie bez dzieci, to i tak ogromna skala tego pomysłu pokazała, że tak też można. Państwo może rozdawać ludziom znacznie więcej pieniędzy, niż do tej pory sobie wyobrażano i niesie to ze sobą także pozytywne efekty gospodarcze w postaci większych dochodów i co za tym idzie, także większych wydatków ze strony gospodarstw domowych. A przecież właśnie wydatki konsumentów to najważniejszy motor każdej gospodarki. PKB nam wyraźnie zwalnia, ale zdaniem wielu ekonomistów, gdyby nie 500 plus spowolnienie byłoby znacznie głębsze.

Problem w tym, że w 2016 rząd miał dodatkowe, jednorazowe dochody ze sprzedaży telekomom częstotliwości LTE. W kolejnych latach finansowanie programu 500 plus będzie trudniejsze. 

Więcej o: