Polskiej karty płatniczej jednak nie będzie? Banki się buntują. Ale Morawiecki szykuje na nie bat

Jak wynika z informacji, do których dotarł portal cashless.pl, pod bardzo dużym znakiem zapytania stoi projekt polskiej karty płatniczej. Forsuje go Ministerstwo Rozwoju, ale banki mocno się mu sprzeciwiają.

Stworzenie narodowej karty płatniczej, która wymiotłaby z rynku dzisiejsze karty z logami Mastercard i Visa, marzy się Ministerstwu Rozwoju od dawna. Sugestia, aby stworzyć narodowy schemat płatniczy i uniezależnić się od zagranicznych systemów, znalazła się nawet w zarysach tzw. planu Morawieckiego.

Fragment planu Morawieckiego o narodowej karcie płatniczejFragment planu Morawieckiego o narodowej karcie płatniczej źródło: Ministerstwo Rozwoju

Jaka miałaby być korzyść z polskiej karty płatniczej, poza emocjami patriotycznymi (orzeł na karcie!)? Polska platforma do obsługi transakcji bezgotówkowych mogłaby być tańsza od usług Visy czy Mastercard – to korzyść w pierwszej kolejności dla banków (to one płacą Visie czy Mastercardowi, potem „odbierają” to sobie w opłatach od klientów), a może i dla klientów (jeśli banki zechciałyby obniżyć opłaty).  No i oczywiście – banki płaciłyby spółce polskiej, a nie zagranicznej. - Firmy Visa i MasterCard chcą zarabiać pieniądze, a nie rozwijać polską gospodarkę. Nasze transakcje przetwarzają za granicą, tam też płacą podatki. W przypadku polskiej karty byłoby inaczej – argumentował niedawno Tadeusz Kościński, wiceminister rozwoju.

Podstawowy problem z narodową kartą byłby jednak taki, że nie można by było płacić nią za granicą (w końcu to polski schemat). Prawdopodobnie jednak ta trudność zostałaby pokonana poprzez zaproszenie do współpracy Visy czy Mastercarda, które dalej obsługiwałyby płatności, ale wyłącznie zagraniczne. W takim przypadku ich logo również widniałoby na karcie.

W bankach łapią się za głowy

Wydawać by się mogło, że polski schemat płatniczy, być może tańszy od tych oferowanych przez Mastercard i Visa, byłby dla banków atrakcyjnym rozwiązaniem. Jak wynika jednak z informacji, do których dotarł portal cashless.pl, po stronie banków jest bardzo mocny sprzeciw. Oficjalnie wyniki prac zespołu analizującego projekt budowy polskiego schematu płatniczego (w zespole współpracują przedstawiciele kilkunastu banków, w tym PKO BP) poznamy 12 grudnia, ale jak donosi cashless.pl, są one dla całej idei miażdżące.

W opinii bankowców budowanie od podstaw nowego, kartowego schematu płatniczego jest nierealna. Banki są związane długoletnimi umowami z organizacjami międzynarodowymi (m.in. Visa, Mastercard), a ich zerwanie byłoby kosztowne.

Poza tym za budowę polskiego schematu płatniczego de facto musiałyby zapłacić banki, gdyż to one są udziałowcami Krajowej Izby Rozliczeniowej czy Polskiego Standardu Płatności. Zapewne któraś z tych spółek byłaby odpowiedzialna za projekt budowy narodowego schematu płatniczego. Oczywiście - można by to postrzegać w kategoriach inwestycji, która kiedyś się zwróci. Ale zdaje się, że bankowcy nie są skorzy do takiego ryzyka, bo obecne systemy działają bez zarzutu. W zamian banki proponują m.in. rozwijanie już istniejących rozwiązań płatniczych - np. aplikacji Blik.

Ministerstwo kontratakuje

Wygląda jednak na to, że Ministerstwo Rozwoju łatwo nie zrezygnuje ze swoich planów. Jak donosi cashless.pl, resort może przygotować nową regulację rynku kartowego w Polsce – obejmującą m.in.  zupełną likwidację prowizji interchange od transakcji kartami do konta (interchange to opłata, jaką sklep przyjmujący płatność kartą przekazuje bankowi – dziś wynosi 0,20 proc. kwoty transakcji kartą debetową, i 0,30 proc. kartą kredytową) czy zakaz pobierania opłat za wydawanie i obsługę „plastików”. Równocześnie organizacje kartowe nie mogłyby przekazywać do banków jakichkolwiek opłat, które miałyby zastąpić interchange. Podsumowując, finansowanie systemu kartowego w Polsce zostałoby bardzo mocno zatamowane.

Z drugiej strony, takie regulacje mogłyby podkopać także sam projekt polskiej karty płatniczej. Dla sklepów nie będzie stanowiło bowiem żadnej różnicy, czy przyjmują płatność kartą narodową czy obsługiwaną przez Visa/Mastercard (w przypadku obu stawka interchange wynosiłaby 0 proc., czyli całość płatności zostałaby w sklepie). Poza tym można sobie też wyobrazić sytuację, w której banki będą podnosiły inne opłaty – choćby instytucje dysponujące swoją siecią bankomatów będą udostępniać je innym bankom drożej niż obecnie. A to prosta droga do podwyżek dla nas, klientów, za wypłaty gotówki z obcych bankomatów (jak ostatnio zakomunikowana w mBanku opłata za wypłaty kwot poniżej 100 zł).

Szykuje się więc ostra bitwa o polską kartę płatniczą. Mamy do wyboru status quo – czyli już rozwinięty i dobry system obsługiwany przez zagraniczne firmy, albo rewolucję - budowę od podstaw nowego, narodowego systemu płatniczego. Co z tego wyjdzie – zobaczymy.