Wzrost kar za brak OC. To efekt uboczny jednej decyzji rządu

Nawet 4 tys. zł kary zapłaci w 2017 r. właściciel auta osobowego bez OC. Konsekwencje finansowe braku obowiązkowej polisy będą wyższe od zeszłorocznych o ponad 8 proc. Podwyżki to efekt wzrostu płacy minimalnej do 2 tys. zł miesięcznie.

Dla kierowców samochodów osobowych kara za brak OC może wynieść:
- 800 zł, gdy okres bez ochrony OC trwał 1-2 dni (podwyżka z 740 zł)
- 2 tys. zł, gdy OC nie mieliśmy 3-14 dni (podwyżka z 1 850 zł)
- 4 tys. zł, gdy z kupnem OC spóźniliśmy się dłużej niż 14 dni (podwyżka z 3,7 tys. zł)

Dla właścicieli samochodów ciężarowych kary są o połowę wyższe, czyli 1,2 tys., 3 tys. i 6 tys. zł, dla właścicieli innych pojazdów (np. motocykli) wyniosą natomiast kolejno 130 zł, 340 zł i 670 zł.

Wszystko przez… chwalebną decyzję rządu

Być może nie wszyscy zdają sobie sprawę, że za wzrostem stawek za brak OC stoi… podwyżka płacy minimalnej w Polsce. Od 1 stycznia wynosi ona 2 tys. zł brutto miesięcznie. Tymczasem to od niej uzależnione są kary za brak obligatoryjnej polisy. W przypadku właścicieli aut osobowych, wynoszą one kolejno 40 proc., 100 proc. i 200 proc. miesięcznej płacy minimalnej, w zależności od okresu bez ochrony OC. Zatem efektem podwyżki płacy minimalnej z 1 850 zł do 2 000 zł jest wzrost kar za OC.

Polacy rezygnują z OC i popełniają głupie błędy

Podwyżka kar to ważna informacja w kontekście coraz wyższych składek OC, które wcale nie mają zamiaru hamować w 2017 r. (chyba, że siłą ograniczą je posłowie). Politycy obawiają się, że Polacy, których nie będzie stać na polisy OC, będą jeździć nieubezpieczeni. „Coraz częstszym staje się zjawisko rezygnacji z wykupu polisy przez kierowców rozgoryczonych wysokością stawek OC” – napisał w swojej interpelacji poselskiej Paweł Kobyliński, poseł Nowoczesnej.

Tymczasem wiceminister Infrastruktury i Budownictwa Jerzy Szmit poinformował, że resort rozważa wprowadzenie możliwości czasowego wycofania pojazdu z ruchu. Byłaby to ulga dla osób, które np. wyjechały czasowo za granicę lub korzystają z auta tylko czasowo - składkę OC muszą uiszczać nawet wtedy, gdy samochód miesiącami stoi nieużywany na parkingu. „Pozostawienie, czy też unieruchomienie pojazdu, np. w garażu, na działce rekreacyjnej czy też na parkingu, nie wyklucza sytuacji, w których mogłoby dojść do wystąpienia szkody. Wynika to m.in. z faktu, iż do wypadków ubezpieczeniowych dochodzi również podczas zatrzymania lub postoju pojazdu (podczas napraw, remontów, itp.) - wyjaśnia Szmit.

Jak informuje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, często kierowcy niesprawnego samochodu nie wiedzą, że muszą wykupić OC. Inne popularne błędy skutkujące brakiem ochrony OC to m.in. nieopłacenie jednej z rat ubezpieczenia czy zapomnienie o wykupieniu OC kilka miesięcy po zakupie auta „z drugiej ręki” (polisa obowiązuje tylko do końca okresu, na jaki zawarł ją poprzedni właściciel).

To zapewne nie policja złapie za brak OC

Brak OC, nawet w sytuacji gdy rzadko korzystamy z auta, i tak może wyjść łatwo na jaw. Nie potrzeba do tego kontroli policji. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny dysponuje systemem, który wykrywa właścicieli aut bez obowiązkowej polisy. Odpowiada on już za mniej więcej dwie trzecie wszystkich „demaskacji” braku OC.

Czytaj więcej: Policja coraz mniej potrzebna? UFG sam skutecznie wyłapuje pojazdy bez wykupionego OC

- Lepiej wykupić ubezpieczenie niż narażać się na wysoką sankcję, a w razie wypadku spowodowanego nieubezpieczonym pojazdem na zwrot odszkodowania wypłaconego ofiarom takiego wypadku. Rekordzista ma do zwrotu 1,8 mln złotych – mówi Elżbieta Wanat-Połeć, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Fundusz szacuje, że w Polsce może być około 90-100 tysięcy nieubezpieczonych pojazdów, co stanowi 0,4 - 0,5 procent pojazdów biorących udział w ruchu.