Po piątkowych decyzjach agencji ratingowych frank może podrożeć o około 11 groszy

W piątek 13 stycznia agencje ratingowe Moody's i Fitch wystawią nowe oceny wiarygodności kredytowej Polski. Jeżeli będą niższe od poprzednich nasza waluta może się wyraźnie osłabić.

Zacznijmy od najgorszej wiadomości. W piątek wieczorem - po decyzji dwóch z trzech największych agencji ratingowych świata - i w ciągu kolejnych kilku dni, złoty może się osłabić o kilkanaście groszy w stosunku do franka. Jednak nawet jeżeli do takiej deprecjacji naszej waluty dojdzie, to są spore szanse na to, że dość szybko kurs powróci do poziomów sprzed oceny wiarygodności kredytowej Polski.

Ta prognoza bazuje na prostej obserwacji, jak złoty zachowywał się w trzech bardzo ważnych momentach w ciągu ostatniego roku. Popatrzmy na poniższy wykres pokazujący notowania złotego wobec franka. 15 stycznia ubiegłego roku, w piątek późnym popołudniem, agencja S&P obniżyła rating dla Polski do poziomu "BBB+" z "A-". Złoty wtedy zdążył jeszcze przed rozpoczęciem weekendu stracić wobec franka około 9 groszy i w ciągu kolejnych kilku dni dodatkowo jakieś 2 grosze. Wielkość tej straty ilustruje pierwszy czerwony prostokąt na wykresie.

kurs CHF/PLNkurs CHF/PLN .

Teraz – zakładając oczywiście, że agencje zgodnie nam rating obniżą – może być podobnie. Frankowicze podwyżkę ceny franka po negatywnej ocenie wiarygodności kredytowej mają pewną niemal jak w banku. Choć oczywiście o jej skali możemy sobie co najwyżej pospekulować, patrząc jak to wyglądało w przeszłości.

Czytaj więcej: Jakie groźne trendy najbardziej wpłyną w najbliższym czasie na rozwój gospodarczy?

Co ważne, złoty mocniej w zeszłym roku reagował na wydarzenia na świecie, niż zmiany w ratingu Polski. Po tym, jak Brytyjczycy opowiedzieli się za Brexitem frank podrożał w jeden dzień aż o ponad 31 groszy – największy prostokąt na wykresie.

A kiedy Trump wygrał wybory w USA, szwajcarska waluta zyskała w ciągu kilku dni niecałe 17 groszy – to ilustruje najbardziej na prawo przesunięty prostokąt na wykresie.

Dramat nie trwa długo. Zwykle…

Zwróćmy uwagę, że po negatywnej ocenie S&P w styczniu ubiegłego roku złoty, mówiąc kolokwialnie, szybko się pozbierał. Dwa tygodnie później frank kosztował znowu tyle samo co przed obniżeniem ratingu Polsce, a z początkiem lutego był nawet tańszy niż w czwartek przed decyzją agencji ratingowej.

Nieco dłużej kurs wracał do wcześniejszych poziomów po Brexicie. Tutaj frankowicze musieli tolerować droższą szwajcarską walutę przez mniej więcej półtora miesiąca.

Czytaj więcej: A co a kursem funta? Kurs utrzyma się poniżej 5 zł przez dłuższy czas?

Jednak powstrzymajmy się z wnioskiem, że podobnie może być i teraz. Złoty nie zawsze szybko powraca po mocnych tąpnięciach na rynku walutowym do wcześniejszych wycen. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że teraz nadal musimy za franka płacić więcej niż przed wyborami w USA.

I na koniec jeszcze jedno. W piątek zarówno Moody's i Fitch mogą stwierdzić, że obniżenie wieku emerytalnego w Polsce, spowolnienie wzrostu PKB, dyskusyjne uchwalenie budżetu i eliminacja z naszego systemu politycznego niezależnego Trybunału Konstytucyjnego, to drobiazgi które nie zasługują na zmianę ratingu Polski. Wtedy powinniśmy cieszyć się przynajmniej z umocnienia naszej waluty.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"