Zauważyłeś, że w Polsce brakuje lekarzy? Będzie jeszcze gorzej

Brytyjskie placówki służby zdrowia chcą zatrudnić setki lekarzy z Polski, Litwy czy Grecji. Kuszą ich obietnicami pensji w wysokości 90 tys. funtów rocznie.

Brytyjski system służby zdrowia zmaga się z dotkliwym niedoborem lekarzy, wielu medyków pierwszego kontaktu wyjechało do pracy w Nowej Zelandii czy Australii, gdzie otrzymują zarobki wyższe niż nad Tamizą. W efekcie w niektórych regionach Wielkiej Brytanii na wizytę u tego typu specjalisty trzeba czekać nawet miesiąc.

37 tys. zł miesięcznie

Receptą na braki ma być nowy system rekrutacji lekarzy z Polski, Litwy i Grecji. Specjalistom, którzy zdecydują się podjąć pracę w Wielkiej Brytanii, oferowane są bardzo dobre zarobki nawet do 90 tys. funtów rocznie (w przeliczeniu 37 tys. zł miesięcznie) oraz specjalny program ułatwiający przeprowadzkę i adaptację w nowym miejscu pracy.

NHS planuje zatrudnić 500 lekarzy z Unii Europejskiej w najbliższych 2 latach, czyli zanim Wielka Brytania oficjalnie opuści Unię Europejską. Brytyjczykom zależy zwłaszcza na Polakach, którzy na Wyspach mają znakomitą opinię.

Chętni lekarze muszą posługiwać się językiem angielskim w stopniu umożliwiającym swobodną rozmowę z pacjentem oraz przejść 12-tygodniowy kurs w Polsce. Pierwsza grupa medyków rozpocznie szkolenie w przyszłym tygodniu, zaczną oni pracować w Anglii w kwietniu. Kolejni lekarze rozpoczną szkolenie w ciągu trzech miesięcy.

Jak wyjaśnia Kieran Sharrock, członek komisji rekrutacyjnej, stawka 90 tys. funtów rocznie wynika ze średniej pensji dla lekarzy w Wielkiej Brytanii, będzie ona każdego roku podnoszona, by zachęcić zrekrutowanych medyków do pozostania na Wyspach. Lekarz rodzinny w Anglii zarabia średnio około 100 tys. funtów rocznie.

Poważne braki lekarzy

Szacunki mówią o braku nawet 10 tys. lekarzy pierwszego kontaktu w Wielkiej Brytanii w 2020 roku. Z badań wynika, że prawie połowa praktyk lekarskich była zamknięta w godzinach pracy, a jedna piąta regularnie kończyła działalność o godz. 15.

Braki sprawiają, że pacjenci coraz częściej trafiają na pogotowie, gdzie blokują miejsca osobom potrzebującym pilnej pomocy.

Więcej o: