Bolesne szpile wbijane w projekt Ziobry. Jego antylichwiarskie pomysły budzą zastrzeżenia nawet w rządzie

W grudniu Ministerstwo Sprawiedliwości pokazało pomysł nowych rozwiązań ?antylichwiarskich?, które miałyby m.in. w drastyczny sposób przyciąć maksymalne koszty pożyczek. W konsultacjach projekt spotkał się jednak z mocną krytyką, także ze strony Ministerstwa Finansów czy Sądu Najwyższego.

Projekt przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości zakłada m.in. dramatyczne ścięcie maksymalnych kosztów pożyczek. Według nowych zasad, poza odsetkami (obecnie 10 proc. w skali roku) pożyczkodawcy mogliby pobierać dodatkowe koszty w wysokości 10 proc. kwoty pożyczki + ok. 0,83 proc. za każdy miesiąc umowy.

Trochę to skomplikowane, ale chodzi o to, że pożyczając np. 1000 zł na miesiąc, łącznie nie zapłacilibyśmy więcej niż ok. 117 zł kosztów (8,33 zł odsetek i 108,33 zł prowizji, opłat przygotowawczych itp.). Przy obecnych limitach (maks. 10 proc. odsetek rocznie + 25 proc. kwoty pożyczki + 2,5 proc. za każdy miesiąc umowy), które notabene obowiązują dopiero od marca ub.r., łączny koszt miesięcznej pożyczki na 1000 zł może wynieść aż 283 zł. Słowem – według propozycji Ziobry koszty musiałyby zjechać o ponad połowę.

Zmiany, w opinii Ministerstwa Sprawiedliwości, mają ograniczyć nadmiernie wysokie zyski instytucji pożyczkowych.

Czytaj więcej: Pożegnajcie się z chwilówkami. Tym jednym ruchem Ziobro wytnie całą branżę

Minister Ziobro nie pierwszy raz bierze na celownik pożyczkodawców. Ta regulacja uderzyłaby jednak nie w „lichwiarzy ze słupów”, ale w legalnie działające (choć niecieszące się dobrą opinią) firmy pożyczkowe - typu Vivus, Provident, Wonga czy wiele innych. Te argumentują, że przy zaproponowanym przez Ziobrę limicie kosztów, pożyczanie byłoby zbyt ryzykowne. Przekonują, że mają koszty stałe, których nie dałoby się pokryć z wynagrodzenia od klientów przy limitach z projektu Ziobry. Poza tym przypominają, że pożyczają własne pieniądze, a nie klientów, jak to robią banki.

Dopóki o groźbie „wycięcia w pień” branży pożyczkowej mówiły same firmy, można było na te zapowiedzi patrzeć przez palce. Ale te same argumenty powtarzają zdecydowanie bardziej obiektywne instytucje.

Pod ostrzałem krytyki

Ministerstwo Finansów przypomniało Ziobrze, że aktualny limit kosztów drobnych pożyczek już „został ustalony na dolnej granicy”. Resort Morawieckiego zarzuca Ministerstwu Sprawiedliwości, że nie sprawdził, czy „na skutek marginalizacji segmentu mikropożyczek, osoby potrzebujące krótkoterminowej pożyczki nie zostaną w praktyce pozbawione dostępu do finansowania czy też nie zwrócą się do usługodawców działających w szarej strefie”.

Zresztą resort finansów uznał też m.in., że pomysł nie został wystarczająco uzasadniony, a Ministerstwo Sprawiedliwości nie wzięło pod uwagę wpływu rozwiązań na aktywność gospodarczą, PKB czy dochody budżetu państwa. „Nie dokonano rzetelnej, kompleksowej analizy finansowo-ekonomicznej rynku finansowego na gruncie dotychczasowego stanu prawnego” – napisał resort Morawieckiego.

W tej opinii Ministerstwu Finansów wtóruje Narodowy Bank Polski – „w uzasadnieniu projektu nie przedstawiono żadnych analiz, które uzasadniałyby dalsze obniżenie limitów pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego”. Zresztą zdanie konkludujące bardzo długą analizę NBP jest rozbrajające – „uzasadnienie projektu wydaje się być niespójne z projektem”.

Także Sąd Najwyższy ma duże wątpliwości co do projektu Ziobry. On też obawia się, że ustawa wypchnęłaby Polaków z drogich, ale jednak legalnych firm pożyczkowych, do szarej strefy. „W badaniach nad kryminalizacją dość powszechne jest stanowisko, że ograniczenie podaży pewnych dóbr prowadzi z reguły do windowania cen czarnorynkowych i tworzenia zysków monopolistycznych dla przestępców” – napisał Sąd Najwyższy. Ten sam argument podnosi też m.in. Krajowa Izba Gospodarcza, Federacja Konsumentów czy Konfederacja Lewiatan. Ta ostatnia organizacja szacuje, że nowe regulacje wykluczyłyby z legalnych źródeł finansowania ok. 1 mln osób.

Konfederacja Lewiatan oraz Pracodawcy RP przypominają też, że w branży pożyczkowej zatrudnionych jest ok. 20 tys. osób. Zwracają także uwagę na konsekwencje na budżetu państwa, gdyby regulacje zniszczyły ten rynek. Firmy pożyczkowe łącznie płacą podatki w kwocie ok. 1 mld zł rocznie – przypomina organizacja. Jakby nie patrzeć – to mniej więcej 2-3 tygodnie utrzymania programu 500 plus.

Równocześnie należy jednak zauważyć, że właściwie wszystkie organizacje czy podmioty zwracają uwagę na problem lichwy. Co do zasady, regulacyjne zabiegi Ziobry opiniują pozytywnie (bo są potrzebne!). Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że operację, którą należałoby uważnie przeprowadzić przy pomocy skalpela, minister sprawiedliwości chce załatwić wymachując piłą motorową na oślep. I przed tym wszyscy próbują go powstrzymać.

Zobacz też: PKB rośnie najwolniej od 3 lat, ale konsumpcja wzrasta. Co jest przyczyną? Wyjaśniamy